Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 58

Wątek: Gorgany z południa na północ

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Chętnie podzielę się wrażeniami i dołączę fotki. Przejrzałam różne relacje, te najświeższe i te odleglejsze: http://forum.bieszczady.info.pl/show...tkni%C4%99cie;
    http://forum.bieszczady.info.pl/show...z-jesieni-2008
    Teraz lepiej je czuję, rozumiem i znalazłam bardzo podobne refleksje.
    Cytat Zamieszczone przez Henek Zobacz posta
    . zamiast posumowania

    Jak odpowiedzieć na postawione na początku pytanie - rozważanie ?
    Czy Orłowicz miał rację pisząc że " Gorgany są o całe niebo ładniejsze od Bieszczadów " ?

    Otóż osobiście nie mogę się z tym zgodzić.
    W Gorganach wszystko jest dwa razy większe niż w Bieszczadach.
    Większe są odległości, wieksze są lasy, większa niepewność pogody, większe bezludzie, większa samotność.

    Dla mnie jednak bardziej pociągające są wędrówki połoninami smaganymi wiatrami niż skakanie po kamieniach lub przedzieranie się poprzez poskręcane kosówki.
    Dla osób chcących się sprawdzić w surowych , twardych warunkach Gorgany będą atrakcyjnycm miejscem. Jak nie mamy potrzeby sprawdzać siebie to nie będzie nas tam tak bardzo ciągnęło.
    Bieszczady potrafią być malownicze , miękkie , pełne nostalgi i wręcz nostalgicznych przeżyć.
    Gorgany są twarde, szorstkie , dzikie i wyczerpujące.

    Ot kilka osobistych refleksji.
    Jeśli macie inne (lub po powrocie będziecie mieć) to zapraszam do podzielenia sie nimi.
    Koniec
    Nie rozsądzę kwestii urody Bieszczadów i Gorganów, tak bardzo się różnią, że trudno je umieścić w tej samej konkurencji, szczęśliwie mogę korzystać z obu:-) Bez wątpienia w Gorganach wszystko jest większe, bardziej dzikie, prawie bezludne. Silniej można odczuwać samotność – dla mnie w pozytywnym znaczeniu. Gorgany uczą pokory i cierpliwości. Tamtejsza odległość ma inny wymiar - jak ostatnie ofermy przekraczaliśmy grubo godziny podane na szlaku, a trasy ciągnęły się jak z gumy. Na nic zdawały się pocieszenia „jeszcze tylko ten grzbiecik” „za dwie godziny będzie meta”;-). Stało się oczywiste, że do noclegu dotrzemy u kresu sił. Nie mieliśmy doświadczenia, kondycji, elastyczności i czasu, żeby improwizować. Należało bezwzględnie dotrzeć do celu czyli tam, gdzie było miejsce na namiot oraz woda. Chcieliśmy skorzystać ze sprawdzonych miejsc, a to oznaczało determinację w wędrowaniu. Trudno było sobie pozwolić na dłuższą kontemplację widoków czy leniuchowanie (hi hi wiem, komu ta wyprawa wyda się nieznośną;-) Ze względu na bardzo powolne tempo naszej wędrówki (takie jak wysokich górach, gdy brakuje tlenu;-)) serwowaliśmy sobie jedynie regeneracyjne odpoczynki. I jeszcze trafiały się niespodzianki, pogodowe i terenowe.
    Gorgany to również ocean chybotliwych, seledynowych głazów...Najlepiej rozsmakować się w skakaniu po tych maszkaronach – a mi to nijak nie szło;-) Bardziej odpowiadał mi labirynt zielonych, leśnych serpentyn wijących się wśród korzeni napowietrznych, poziomujących pni, omszonych skamielin i końskich bagien...Atakujących drapaków oraz ślepaków nie dzierżyłam i toczyłam walkę na krew i życie.
    I jakby przekomarzając się, góry kusiły jagodami sięgającymi po pachy i malinami tak słodkimi, że ciężko było maszerować;-)
    A grzyby! Niech dalej rosną w spokoju, osiągając wielkość sporej patelni:)
    Nie wspominając o innych florystycznych wykrzyknikach;-)

  2. #2
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez maciejka Zobacz posta
    [ Trudno było sobie pozwolić na dłuższą kontemplację widoków czy leniuchowanie (hi hi wiem, komu ta wyprawa wyda się nieznośną;-) ]
    Jako milosnik gorskiego lenistwa poczulam sie jak wywolana do tablicy

    Cytat Zamieszczone przez maciejka Zobacz posta
    [
    góry kusiły jagodami sięgającymi po pachy i malinami tak słodkimi, że ciężko było maszerować;-) ]
    To niesamowici kusiciele!!! Przez nich kiedys szlag trafil nasz plan dojscia na Popadie, doszlismy na Parenki, obzarlismy sie jak bączki i wrocilismy na Płysce..
    Ostatnio edytowane przez buba ; 05-09-2012 o 18:25
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez buba Zobacz posta
    Jako milosnik gorskiego lenistwa poczulam sie jak wywolana do tablicy
    Tak, pomyślałam o Tobie, w końcu na forum znamy się jak "łyse konie"
    Trochę tłumaczę się wymogami sytuacji, że tak trzeba było a nie inaczej wędrować.
    Ale to też kwestia wyboru i upodobań. Lubię odszyfrowywać nazwy, namacalnie poznawać co znaczy np. Sywula, Osmołoda, Jajko Ilemskie;-)
    W ten sposób wytyczam pewien plan, a potem go realizuję. A to czasem wymaga poświęceń;-)

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar Doczu
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sosnowiec
    Postów
    1,058

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez maciejka Zobacz posta
    Bez wątpienia w Gorganach wszystko jest większe, bardziej dzikie, prawie bezludne.
    Bez jaj. Obecnie Gorgany niczym nie różnią się od Bieszczad sprzed kilku lat. Fakt są bardziej strome zejścia i podejścia, ale pod względem ruchu turystycznego i łatwości pokonywania szlaków nie różnią się aż tak od Bieszczad. Podobnie rzecz ma się z bazą wypadową, noclegową czy komunikacją. Różnica jest jednak taka że dla turysty plecakowego Gorgany sa dostępne w zasadzie bez ograniczeń, a Bieszczady ograniczają przepisy o Parkach Narodowych. Tam nikt Cię nie zgani jak sobie rozbijesz namiot i zapalisz mały ogień. W Bieszczadach dostaniesz mandat.
    http://www.doczu.pl

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez Doczu Zobacz posta
    Bez jaj. Obecnie Gorgany niczym nie różnią się od Bieszczad sprzed kilku lat. Fakt są bardziej strome zejścia i podejścia, ale pod względem ruchu turystycznego i łatwości pokonywania szlaków nie różnią się aż tak od Bieszczad. Podobnie rzecz ma się z bazą wypadową, noclegową czy komunikacją. Różnica jest jednak taka że dla turysty plecakowego Gorgany sa dostępne w zasadzie bez ograniczeń, a Bieszczady ograniczają przepisy o Parkach Narodowych. Tam nikt Cię nie zgani jak sobie rozbijesz namiot i zapalisz mały ogień. W Bieszczadach dostaniesz mandat.
    Jaja były! Dwa razy! Sadzone (ukraińska jajecznica – jak to miejscowym wytłumaczyć?) oraz na twardo
    Natomiast jeśli chodzi o zacytowane refleksje,
    Napisał maciejka
    Bez wątpienia w Gorganach wszystko jest większe, bardziej dzikie, prawie bezludne.
    to zdaje mi się, że nie są to wyłącznie subiektywne odczucia.
    Mam swoje spostrzeżenia, ale ja świeżak jestem i mogę się mylić a nawet histeryzować;-)
    A jak uzasadnić, że słoń jest duży? ;-)
    Porównuję Bieszczady (nasze) i Gorgany, w kontekście odległości do pokonania i czasu przejść. W Bieszczadach wspięcie się szlakami na jakąś górkę, połoninę zajmuje maks. 3h, w Gorganach np. z Osmołody podobne wejścia zajmują min. 4h (większość to 5 – 7,5h). Dodajmy czas na zejście i popatrzmy na różnicę w długości wyprawy.
    Zerknijmy na zaplecze turystyczno-noclegowe.
    Zaplanujmy opcję wędrowania górami z zejściem co jakiś czas do cywilizacji, bez robienia pętli, ot takie widzimisię.
    Tatarów - Rafajłowa 40 km (ewentualnie można krócej na Bukowel),
    Rafajłowa - Osmołoda 40 km i nic po drodze,
    Osmołoda – Ludwikówka 40 km i nic po drodze.
    Ile kilometrów czy godzin trzeba pokonać w Bieszczadach wędrując górami do najbliższej miejscowości?

    Pokombinujmy z kwaterami. Ile noclegów pod dachem (i najchętniej z łazienką:) znajdziemy przechodząc Gorgany? Czy w Osmołodzie poza Arniką jeszcze ktoś coś poleci? Znajdą się 2-3, 5-8 innych miejsc? A przy okazji, przy skrzyżowaniu, przystanku stoi taki obiekt.

    Osmoloda1.jpg Osmoloda2.jpg
    Niszczeje od wielu lat. Czytałam relację z 2009, że można tam przenocować. Bez prądu, z wodą ze studni i sławojką. Czy jest to dawne schronisko? Coś kiedyś było o tym na forum...

    Zdajmy się namiot – ponoć W Gorganach można wszędzie i bezkarnie.
    W zasadzie rozbić się można wszędzie;-) Ale spróbujmy pokręcić nosem;-) i znaleźć w miarę płaskie polanki z dostępną wodą...Trochę się zejdzie.
    Czy można bezkarnie szwendać się w rezerwacie ...hmm, o tym przy okazji opowiem.

    Przejdźmy do ruchu turystycznego (porównuję dzisiejsze, nasze Bieszczady i Gorgany).
    W Gorganach poruszając się szlakami, przechodząc przez najbardziej popularne szczyty, masywy zdarzyło mi się przez dwa dni nie spotkać żywej duszy. Przez parę dni, mogę na palcach jednej ręki policzyć napotkanych turystów. Jedyny moment kiedy było wyjątkowy ścisk to przy zejściu do Osmołody, wtedy minęły nas trzy podchodzące grupy.
    Jak jest w Bieszczadach? Urlopowicze tłumnie prześcigają się w wejściu na Tarnicę, Wetlińską i Caryńską. Owszem, udaje wędrować takimi ścieżkami bieszczadzkimi, że nawet w czasie wakacji nie spotka się człowieka przez cały dzień, ale nie będzie to możliwe na uczęszczanych szlakach.
    Jednak i w ukraińskich Karpatach turystów przybywa.
    W Gorganach obecnie trasy stają się oznakowane, a szlaki przystosowane do wędrówki.
    To znaczy, że zazwyczaj wiatrowały są usunięte ze ścieżki, kosówka wycięta. Kamyczki ułożone. Zazwyczaj;-)
    Ale wystarczy zgubić maziaka na drzewie – wtedy sytuacja wygląda całkiem inaczej;-)
    Reasumując: w Gorganach wszystko jest większe, bardziej dzikie, prawie bezludne:))

    grzybek.jpg

  6. #6
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Trasa była ładna, a kierunek słuszny.
    Cały czas miałam wrażenie, że wchodzę i schodzę od właściwej strony;-)
    Na przykład znacznie ciekawsze, wygodniejsze, łagodniejsze było podejście od strony Tatarowa na Chomiak i dalej masywem, niż drapanie się serpentynami od strony Osmołody na Wysoką.

    W Tatarowie dostaliśmy nocleg zaraz przy przystanku, warunki były pensjonatowe, komfortowe. Małe pokoiki na piętrach, w każdym łazienka. Dostępna lodówka oraz tarasik:) Pani miła i gościnna, prowadziła również sklep przemysłowy w tym samym budynku. Do przystanku, co chwila podjeżdżały marszrutki - bez problemu można dotrzeć na różne szlaki.
    Bardziej turystyczne, narciarskie są: wcześniejsza Jaremcza oraz dalszy Bukowel.
    Od Tatarowa można podjechać do krzyżówki z drogą na Jasinię (ostry zakręt w lewo tuż przed mostem). Obok Motel oraz sklep – ostatni przed trasą. Kawałek dalej, w las wchodzi szlak zielony- jeszcze przedwojenny. Ścieżka elegancko wyłożona kamieniami, prowadzi długimi zakosami.
    Załącznik 29990

    Można też podchodzić zielonym od Doliny Żeńca, ponoć morderczym, oraz czerwonym wschodniokarpackim , prowadzącym na Płoskę – zdaje się rozsądnym.
    Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 09-09-2012 o 16:46 Powód: Kłopoty z załącznikiem

  7. #7
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Szło się przyjemnie. Było szaro, mgliście i dżdżyście, ale bez silnego namiękania.
    IMG_1.jpg
    I bez widokówA miała być najpiękniejsza panorama w całych Gorganach!
    Na znak protestu nie wspięliśmy się na Chomiak. Z bólem odkryliśmy, że wielka butla złotego napoju została w lodówce;-( Na pocieszenie zjedliśmy ciepłe, drugie śniadanie, które okazało się obiadokolacją;-)
    Polana Chomiaków jest rozległa, dobra pod namioty (dochodząc mija się źródło), przy lesie majaczyła szopa, przy szlaku powstawała chata.
    IMG_2.JPG

    Kiedyś w tych okolicach stało polskie schronisko. Z mgły wynurzyła się kapliczka – całkiem nowa.
    IMG_3.JPG IMG_4.JPG
    Póki co, nie poczułam Gorganów – tych jasnozielonych patrząc z dołu;-) Ale powolutku zaczęła się kosodrzewina i głazowiska. Serce radośniej mi zabiło...
    IMG_4a.jpg

  8. #8
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,316

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez maciejka Zobacz posta
    w Gorganach wszystko jest większe [...]

    Czy ja wiem? Cisowianka jest malutka
    Czterech panów B.

  9. #9
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,264

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Czy ja wiem? Cisowianka jest malutka
    Cisowianka malutka ? czy grzybek wielgachny ?
    ale nie przeszkadzajmy

  10. #10
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Czy ja wiem? Cisowianka jest malutka
    Racja, wszystko jest względne;-)

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Cisowianka malutka ? czy grzybek wielgachny ?
    ale nie przeszkadzajmy
    Heniu! W antrakcie miłe i pożądane są rozmowy kuluarowe:))

    Tymczasem w tle brzmi „La donna e mobile”;-)

    Po pierwszej radości na widok prawdziwego gorganu, przyszedł czas na zmierzenie się z rzeczywistością a potem na ciężką walkę o przetrwanie;-) Po kwadransie miałam dość, a po godzinie zdecydowanie czułam, że tego nie lubię (proszę mi o tym przypomnieć, jak znów zachce mi się jechać w Gorgany;-)) Zaprawdę nie był to mój żywioł, nie podobało mi się fikanie po tym przeróżnie ukształtowanym i nieprzewidywalnym grechocie skalnym. Jaskrawy żółtozielony kolor, uznałam za ostrzeżenie „nie stawaj na mnie, jestem złośliwy”;-)
    Pół biedy, jak było do pokonania kilkanaście metrów, gorzej jak zapowiadał cały grzbiecik.
    Różne strategie stosowałam: szybko i zamkniętymi oczyma lub powoli, na czworakach, z kijkami w zębach (wtedy przynajmniej bez niecenzuralnych słów;-). Bywało, że stawałam z silnym postanowieniem, że już ani kroku w przód ni w tył nie zrobię)
    Jednak Syniak w sumie jakoś bezboleśnie przeszliśmy, natomiast Mały Gorgan – właśnie ten dał mi popalić. Nie dość, że wbrew nazwie wyglądał jak wielka pogruchotana kupa kamieni, to jeszcze wyprowadził nas w maliny;-)
    Na szczęście, poza tym co pod nogami, można było zerkać na boki i chwilami spoza mgły wyłaniały się widoki. Odsłaniał się w dolinie Bukowel, wraz ze swoimi, olbrzymimi stacjami narciarskimi (nie twierdzę, że było to śliczne). Pokazywały się na krótko okoliczne górki - to było ładne i malownicze
    Jednak kamienie mocno nas wciągały. Intrygowały wielkością, formą, ułożeniem. Oraz te ustawione ręką ludzką, w czasie wojny – były to chyba stanowiska strzelnicze i te obecnie ustawione przez turystów – magiczne stosiki, figury.
    Jakoś tak nas to zwiodło, że szlak nam zniknął i utknęliśmy w skamieniałym, zielonym morzu. Opcja zawrócenia została odrzucona, wobec tego zaczęliśmy schodzić w kierunku możliwego noclegu i również słońca, które wyjrzało na koniec dnia.
    Ostatnim pocieszeniem były limby, na które od dawna polowałam i które mam nadzieję, naturalnie wyrosły. Osiągnęliśmy piętro lasu i zaczęło się gwałtowne spadanie. Całkiem niekontrolowane. Przy drugim zjeździe z poplątanymi kończynami i wygiętym kiju byłam mocno zła;-). Jednak strzykające, odgięte dziwnie odnóża mnie tak nie zmartwiły, jak nowiutki, skrzywiony kijek! Moje pierwsze w życiu kije!;-)) I jeszcze raz zjechałam, wygrzmociłam głową w pień, aż szyszki pospadały, wtedy ryknęłam niczym jeleń na rykowisku;-) Obiektywnie rzecz biorąc sytuacja niewiele się zmieniła, ale mi pomogło Niczym ofiara wojny (losu;-), zeszłam na tyły frontu, pozwoliłam się asekurować i karaskałam się powolutku aż na sam dół, w maliny, mniam I zaczęło robić się optymistycznie.
    Minęliśmy szałas i zagrodę dla bydła. W dolinie pojawiła się droga.
    I tą drogą szliśmy, szliśmy...Jak dla mnie, już dawno powinna się skończyć;-)
    Nie było ciężko, ale już chciało się usiąść, odpocząć, zjeść i zasnąć...
    Dla urozmaicenia, czasem pojawiał się stary żółty szlak, czasem nowy.
    Jak uczepiliśmy się tego nowego, to nam zaraz przepadł wraz z drzewami na wyrębie, potem zaś mignął i znów znikł w korycie potoku. Zaczęło się zmierzchać i zdecydowaliśmy się na obóz, w takim wąskim miejscu na górce, w widełkach dwóch potoków. Nie my jedni wpadliśmy na ten pomysł, bo poprzednicy zostawili ślad po ognisku oraz inne udogodnienia
    Ależ ta woda szumiała w nocy...
    Załączone obrazki Załączone obrazki

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bieszczadzka noc Kupały
    Przez delux w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 02-07-2013, 10:02
  2. Nowa mapa gorgany połonina krasna...
    Przez barszczu w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 16-05-2012, 18:40
  3. przetrwac noc w bieszczadach
    Przez Martysien w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 24
    Ostatni post / autor: 07-10-2011, 13:44
  4. Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 02-06-2011, 07:29
  5. Nocleg na jedną noc
    Przez Trismela w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 30-09-2008, 12:25

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •