Wczoraj chciałem pokazać moim bliskim okolice Huczwic, jeziorko itd. Naopowiadałem, że bezludzie, poza szlakami, i w ogóle "dzika Kanada". Zostawiliśmy autko koło chatki przed zakazem ruchu i w drogę na biszkoptach. Początkowo faktycznie nic się nie działo, cisza, spokój, tylko my i góry. Nastrój jednak prysł nadspodziewanie szybko, co chwila mijało nas auto i ludzie patrzący z politowaniem, że komuś chce sie na piechotę - "Nad jeziorko idziecie? To jeszcze sporo drogi." Potem przeleciał gang na enduro (cały czas było ich słychać jak rozjeżdżają Chryszczatą). Na miejscu syf, puszki, papiery itp. Było mi autentycznie wstyd, ładne odludzie wybrałem na wycieczkę.
![]()


Odpowiedz z cytatem