Poranek drugiego dnia. Wypychamy rowery znad Stryja na gładką jak lustro drogę. Tabliczka z nazwą wsi Jawora, pierwszy domek we wsi, słońce świeci, pod górę pędzi marszrutka, my mamy z górki. Ogólnie - świat jest piękny!


Kolejne "kolano" Stryja. Po drugiej stronie wieś Stodółka.


Dojeżdżamy do linii kolejowej Sambor-Sianki. W centrum kadru widać wjazd do tunelu, którym pociąg pod wzgórzem 632 m przecina zakole Srtyja.


My objeżdżamy zakole dookoła, mijamy bokiem Turkę i opuszczamy świat dróg asfaltowych, w którym byliśmy przez pół godziny.


Droga do Ilnika.


W Ilniku są 4 cerkwie, na skraju wsi pierwsza z nich. W pobliżu spotkaliśmy mieszkańca, który rozpoznał w nas Polaków, opowiedział nam o swojej pracy w Polsce, wypytał, dokąd jedziemy i udzielił wskazówek, którędy najlepiej jechać.


W Ilniku jest zrujnowna drewniana kaplica rz.-kat. pw. Matki Boskiej Szkaplerznej z 1933 r. Ma ciekawy kształt, jakby z elementami styku zakopiańskiego, przypomina kościół w Rozłuczu.


Do Ilnika przyjechaliśmy w celu zobaczenia, czy ona jeszcz stoi. Odpowiedź w tym roku jeszcze jest pozytywna.


W centrum Ilnika są trzy sklepy. Nie są podpisane, ale mamy już nieco wprawy w ich identyfikacji. Elementy identyfikujące sklep, to stojące w pobliżu pojazdy mechaniczne i zaprzęgowe, oparte o ściane lub płot rowery, zakratowane okna, większe stosy śmieci przy drzwiach, ludzie wychodzący z budynku z siatkami, ławeczki przy budynku.


Nie wszystkie elementy identyfikujące występują równocześnie. Tutaj na przykład przy żadnym sklepie nie było ławeczki. Drugie śniadanie zjedliśmy na łące za sklepem, za to z widokiem na kaplicę.