Jako osobnicy małoknajpowi, nie zauważyliśmy żadnej knajpki.
Tymczasem wracamy z Urycza nad Stryj. Za wsią Sopot droga robi się przyjazna dla rowerzystów.
Po czym poznać tę przyjazność? Samochodem ciężko tędy przejechać, piechur też będzie narzekał. A my mamy „suchą zaprawę” przed dalszymi, potencjalnymi przeszkodami wodnymi. No, może nie całkiem suchą;-)
Wieś Długie, jest już godzina prawie trzecia, czas się posilić. Nie mamy jeszcze wprawy w rozpoznawaniu tutejszych sklepów. Pytamy mieszkańców. Odpowiadają, że właśnie stoimy koło sklepu.
Dojeżdżamy do wsi Rybnik.
W Kropiwniku Nowym na zboczu sterczą jakieś ruiny zamku, o którym nic nie piszą w żadnym przewodniku.
Dalej dolina nieco „plaskacieje”
Dojeżdżamy do wsi Łastówki. To nasz siódmy most na Stryju. Blaszana nawierzchnia wygląda na wykonaną przez ślusarza-amatora w wolnych chwilach.
Dojeżdżamy do Jasionki Masiowej (Jasienica)
Nas dziewiąty most wygląda na nieco popsuty, ale skoro traktor przejechał ….
…. to my też przejedziemy.
Za mostem woda zabrała kawałek drogi
Naniosła też woda trochę przedmiotów obcych, które trzeba z obejścia posprzątać.
Po drodze mijaliśmy wiele cerkwi. W każdej wsi od jednej do czterech. Ta w Jasionce ma ładną, bojkowską sylwetkę, tylko te błyszczące dachy i gonty na ścianach zrobione na niebiesko…
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)