Cytat Zamieszczone przez coshoo Zobacz posta
Ale bym sobie tam popedałował...
Połączmy kiedyś siły i pomysły - popedałumjy wspólnie!

Wracamy na trasę. Kończy się Wierchniaczka, przejeżdżamy przez ostatni most.


Przejeżdżanie przez mniejsze cieki wodne mamy już opanowane. Teraz z dumą pokonujemy wpław rzekę Stryj;-)


Stryj robi się coraz węższy.


Zestaw do zwożenia drzewa z lasu. Z niepokojem spoglądamy na wschód, gdzie za grzbietem kłębią się chmury i coś pohukuje.


Fotografowanie Stryja już staje się nudne i jest to przedostatnie zdjęcie naszego bohatera.


A to jest ostatnie zdjęcie. Ze Stryja zrobił nam się Stryjek. Kończy się "prawie płaskie", teraz czeka nas wyjazd pod przełęcz Pryslip, na wysokość prawie 1000 m n.p.m. do źródeł Stryja. Wiem, wiem, że PeteFijałkowski na 1000 m to dopiero zrzuca łańcuch z największego blatu z przodu a na kasecie zmienia zębatkę na nieco większą;-) Ale dwóch amatorów z pełnymi sakwami cieszy się z każdego przejechanego metra, kiedy nie trzeba pchać rowerów.


Dojeżdżamy do miejsca, w którym powinny być źródła Stryja. To może być tutaj (po lewej od drogi) ...


... albo tutaj (na prawo od drogi).


Zaczyna padać, idziemy szybko pod najbliższe drzewa. Zaczyna lać, huczeć i błyskać. Drzewa po kilkunastu minutach przestają chronić od deszczu. Paweł wyciąga pelerynę, ja bohatersko trwam w kurtce.
Jednym z wariantów był nocleg u źródeł Stryja oraz wycieczka do źródeł Oporu (kilkaset metrów). Szybko rezygnujemy z tego pomysłu. Drogą płynie strumień, na polanie chlupie w trawie woda, temperatura spada. My chcemy do suchego i żeby znów było ciepło! Jedziemy do Oporu! Aparaty fotograficzne na razie szczelnie schowane.