Zgadzam się z długim. Uważam, że miejscem pamięci o zmarłych jest cmentarz, tam jest odpowiedni nastrój tam jest miejsce na znicze i krzyże. To jest przecież miejce gdzie fizycznie pochowany jest zmarły. Krzyże przy drogach ani nie są przestrogą, ani też nie skupiają wokół siebie bliskich, któży stracili w tym miejscu kogoś. Jeśli taki proceder będzie się rozprzestrzeniał, to na dobrą sprawę będziemy kluczyć w miastach, wsiach, górach, plażach w labiryncie krzyży. Wydaje mi się, że nie o to chodzi. Dla ludzi wierzących krzyż jest ważnym symbolem otoczonym szacunkiem a stawiany w przedziwnych, przypadkowych (bo wyznaczonych przez los) miejscach stale się zawadą i traci swoje znaczenie. Ponadto ja osobiście czuję się niezręcznie gdjy widzę np. na chodniku, jezdni, poboczu ścieżce leśnej czy szlaku znicze czy krzyże. A poza tym nie zamieniajmy w cmentarze całej ziemi, ludzie giną w tak różnych okolicznościach i miejscach, że gdyby je wszystkie upamiętniać to praktycznie co krok powinien stać znicz, czy krzyż. Budujemy piękne cmenratze i tam czcicjmy w ciszy i zadumie naszych zmarłych bliskich. Każdy nosi w sobie żal po stracie kogoś bliskiego. Nie czyńmy więc demonstracji w tak smutnej sprawie.
A bardziej trywialnie kto potem usunie wypalone znicze, zwiędłe kwiaty, które po jakimś czasie stają się zwykłymi śmiećmi, zwłaszcza w takich miejscach jak szlaki, pobocza itp.
Nie chcę nikogo urazić, ale zacznijmy myśleć nie tylko o sobie ale też o innych, ich uczuciach, poglądach. Każdy nosi w sobie swój ból i niestety musi się z nim zmagać.
Pozdrawiam
Ewa


Odpowiedz z cytatem