Poszliśmy do Hulskiego, do ruin cerkwi. Przy drodze skład świeżo ściętej olchy. Jej czerwień była tak intensywna, że kurtka Joanny wydawała się "sprana" i wyblakła. Wracamy. Jeszcze kilka popołudniowych fotek; tu drzewko, tu chmurka. Wieczorem opowiadamy Przyjaciołom o wycieczce. Tosia mówi, że chatki już nie ma. Została rozebrana. A misiowa? Tak, dobrze że jej zeszliście z drogi. Mimo pięknej pogody mogła być niewyspana i głodna. Czyli w złym humorze. Czas znów przypomniał o sobie. Robi się późno, a jutro 800 km drogi powrotnej. Powrót do codziennej "czasoprzestrzeni". Czy wypad był udany? Chyba bym grzeszył narzekając.
cdn
(do końca jeszcze daleko)
jeżeli tylko jeszcze chcecie czytać
Długi


Odpowiedz z cytatem

