obraz0004.jpgNasza "Karolcia", dla której żadna drogowa dziura nie była przeszkodą. Stawała czasem dęba po dłuższym postoju. Najtaniej jeździło się na gazolinie. Poznać jej charakterystyczny śpiew można było już z daleka a rozstanie przeżyłam jak z kimś bliskim. Kiedyś może zabiorę się za spisanie różnych wspólnych przygód - zawsze emocjonujących!
Co do zupek, to ja pamiętam jeszcze te z lat 50tych, nie w torebkach tylko kostkach. Rzeczywiście ogonowa była najlepsza!


Odpowiedz z cytatem
