Trochę sie obawiałem siadając do oglądania, sam nie wiem dlaczego, może tego, że druga strona ma jednak więcej żelaznych argumentów. Film mnie rozczarował i utwierdził w przekonaniu, że jest filmem pseudodokumentalnym ,którego zadaniem jest budowanie mitu narodowego. Idealizowanie wspomnień, to dość typowe ale niezbyt uczciwe. Myśląc o tym filmie przypomina mi się kilka scen. Na początku filmu z zasadzki ocalał kinooperator i tak sotnia weszła w posiadanie ''amerykańskich konserw'', powiało wolnym światem.. Podobnie politruk po odczycie propagandowym został puszczony wolno, może jeden dla jaj i został puszczony ale trudno w to uwierzyć. Takich epizodów jest za dużo. Ogniomistrza Kalenia nie mogę porównać z Żelazną Sotnią tak jak filmów Munka z Siedemnastoma Mgnieniami itp. inna para kaloszy. Mam świadomość haniebnych zachowań LWP. Zawadka Morochowska to trochę dalej ale Terka całkiem blisko.Nic nie tłumaczy dowódcy który pozwolił zamordować zakładników.Mam okazję rozmawiać z ludżmi którzy nawet dziś(tak!) mogą wyjaśnić tło i przebieg tamtych tragicznych wydarzeń. To co wiem nie pokrywa się w całości z wersją oficjalną. Zadziwiające jest jak dzieci dziesięcio- i -nastoletnie przeniosły w sposób fotograficzny pamięć o tamtych czasach. Jak nie wierzyć komuś kto mając tyle lat stał w szeregu z rękami założonymi na karku i oczekiwał na egzekucję ? Ocalenie przyszło nieoczekiwanie i nie od swoich. Dobrze, że zwróciłeś mi uwagę na Chełmszczyznę, postaram się dowiedzieć więcej.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki