Pokaż wyniki od 1 do 10 z 58

Wątek: Gorgany z południa na północ

Mieszany widok

  1. #1
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,264

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez maciejka Zobacz posta
    (...)
    Ale, ale...te szlaki były już przed wojną, pięknie miejscami "wybrukowane" poprawdzone, w dodatku z możliwością wędrowania od schroniska do schroniska.
    (...).
    Gwoli wyjaśnienia, to nie do końca było tak. Trochę tak, a trochę nie tak, w zależności od tego o jakich latach mówimy.
    Przeglądam właśnie książkę wydaną równe 100 lat temu (1912) przez Krajowy Związek Zdrojowisk i Uzdrowisk.
    Czytamy tam :
    Następnym ku wschodowi pasmem górskim są Gorgany, najdziksza, najtrudniej dostępna i najmniej odwiedzana przez turystów część Karpat, chociaż pięknością przewyższająca tak Czarnohorę jak Bieszczady. Wpływa na to brak kolei, brak siedzib ludzkich w głębi gór oraz dziewicze lasy (...) w części górnej panoszy się kosodrzewina tak gęsta i wysoka , że marsz przez nią jest niesłychanie męczący, bo dla przebycia każdego metra borykać się trzeba z zastępującymi ze wszech stron gałęziami. (...) Jedyne turystyczne schronisko w Gorganach znajduje się na polanie Baraniej na 20 min pod szczytem Chomiaka. Na szczy Chomiaka prowadzą znakomite i wygodne ścieżki jakim równych nie ma w Karpatach galicyjskich.
    .
    Wynika z tego cytatu , że 100 lat temu tylko Chomiak był dostępny, reszta to sama dzicz, ale potem w latach międzywojennych następował rozwój turystyki w Gorganach i z każdym kolejnym rokiem cywilizowały się (zupełnie jak w dzisiejszych latach)

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Gwoli wyjaśnienia, to nie do końca było tak. Trochę tak, a trochę nie tak, w zależności od tego o jakich latach mówimy.
    Przeglądam właśnie książkę wydaną równe 100 lat temu (1912) przez Krajowy Związek Zdrojowisk i Uzdrowisk.
    Czytamy tam :
    Następnym ku wschodowi pasmem górskim są Gorgany, najdziksza, najtrudniej dostępna i najmniej odwiedzana przez turystów część Karpat, chociaż pięknością przewyższająca tak Czarnohorę jak Bieszczady. Wpływa na to brak kolei, brak siedzib ludzkich w głębi gór oraz dziewicze lasy (...) w części górnej panoszy się kosodrzewina tak gęsta i wysoka , że marsz przez nią jest niesłychanie męczący, bo dla przebycia każdego metra borykać się trzeba z zastępującymi ze wszech stron gałęziami. (...) Jedyne turystyczne schronisko w Gorganach znajduje się na polanie Baraniej na 20 min pod szczytem Chomiaka. Na szczy Chomiaka prowadzą znakomite i wygodne ścieżki jakim równych nie ma w Karpatach galicyjskich.
    .
    Wynika z tego cytatu , że 100 lat temu tylko Chomiak był dostępny, reszta to sama dzicz, ale potem w latach międzywojennych następował rozwój turystyki w Gorganach i z każdym kolejnym rokiem cywilizowały się (zupełnie jak w dzisiejszych latach)
    Miałam na myśli właśnie okres przed II wojną, lata dwudzieste i trzydzieste.
    Posiadam jednak bardzo mizerną wiedzę na ten temat, coś mi się o uszy obiło, że było tych baz noclegowych blisko trzydzieści: schronisk i schronów.
    Nie mam dojść do źródeł, a na pewno można to zweryfikować. Dariusz Dyląg w przewodniku "Gorgany" umieścił rozdział "Schroniska, których nie ma" z powołaniem się na wydawnictwo PTT z 1934r, ze stanem schronisk również w Gorganach. Obecnie nie mam dostępu do tej książki.
    A bardzo zaciekawiło mnie jaka była pełna lista tych obiektów. Znalazłam zaledwie kilka.
    To był właśnie ten intensywny rozwój turystyki.
    Jeśli chodzi o szlaki, to poza wspomnianym na szczyt Chomiaka, to niewiele wiem więcej, jak wygladały inne trasy, czy też były przygotowane...?
    Czuję, że było ich jednak więcej;-)
    Zainteresowała mnie ta książka, może ktoś zna?
    Przewodnik po Karpatach Wsch. Cz. 2 Gorgany - reprint Przewodnik po Beskidach Wschodnich - Gąsiorowski Henryk.
    "Reprint wydania Książnicy Atlas, Lwów - Warszawa z 1935 r. Mimo, że od wydania przewodnika minęło blisko 70 lat, stanowi on podstawową lekturą dla turystów jadących w Karpaty Wschodnie. Wprawdzie część ogólna ma obecnie wartość wyłącznie historyczną, za to część szczegółowa jest kopalnią wiadomości krajoznawczych, które jednak trzeba dość żmudnie wyłuskiwać ze szczegółowych opisów tras turystycznych. Opisane są kolejno: 1. Doliny Mizuńki i Świcy. Dolina, Wygoda, Mizuńka, Mizuń, Ludwikówka, Świca, Wyszków 2. Doliny Czeczwy i Łomnicy. Rożniatów, Ilemnia, Suchodół, Perehińsko, Broszniów, Podlute, Osmołoda, Jała 3. Dolina Złotej Bystrzycy (Sołotwińskiej). Krechowce, Bohorodczany, Sołotwina, Skit Maniawski, Maniawa, Porohy, Huta 4. Dolina Czarnej Bystrzycy (Nadwórniańskiej). Nadwórna, Pasieczna, Zielona, Zielenica, Rafajłowa. Opisane są także niektóre szlaki turystyczne po stronie czechosłowackiej: okolice Synewiru i przeł. Okole."

    I jeszcze coś co dziabka chwaliła się, że ma na półce;-) Lenkiewicz Stefan "Dawnymi szlakami Gorganów". To może by coś wyjaśniło.

    A tak poza tym, na naszym forum jest wielu kompetetnych ludzi związanych z turystyką i zapewne jej historią, że w mig rozwieją te wątpliwości:-)

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    I jeszcze fragmenty z tamtych odległych czasów, które jakoś tak poruszają swoją bliskością a zarazem nierzeczywistością...

    „Od północy biegnie ku Gorganom kilka szlaków - kolejowa linja
    podkarpacka wypuszcza ze Stanisławowa odnogę, zdążającą w głąb
    gór aż ku ich granicznej krawędzi; są też dobre szosy automobilowe
    i drogi kołowe - na szczęście nie wchodzące aż do wnętrza górskiej
    krainy. Głębiej nieco, bo od Perehińska daleko ku źródłom Łomnicy dobiega kolejka leśna i druga z Nadwórnej - przez Rafajłową aż do Ozirnego. Inne tam też wydeptano drogi, dostępne dla zwinnego, ostrożnego konika huculskiego lub dla pieszego turysty. Są to ścieżki znakowane, „obłazy", zacienione okapami skał, duchty, przez drwali wyrąbane, płaje pasterskie, „trapasze" owcze i „polowaczki" - przesmyki myśliwskie.
    Na północy Gorgan znaczne obszary należą do właścicieli prywatnych z grecko-katolicką metropolją na czele i do przedsiębiorców leśnych i oni to przecięli drogi przez knieje a zbocza gór zeszpecili żałosnemi łysinami „wagaszów" - starych zrębów, gdzie tkwią szare, martwe pnie i butwieje ruda leżanina.”

    Huculszczyzna. Gorgany i Czarnohora
    Ferdynand Antoni Ossendowski

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Gorgany z południa na północ

    I jeszcze jedno wspomnienie o tym jak się kiedyś podróżowało i wędrowało w Gorganach...

    „Była druga godzina po południu, gdy opuściłem Osmołodę, a w godzinę później stałem przy wejściowych schodach schroniska na Jali. Skromniutkie było i puste, oparte o czarne ściany świerkowego lasu. Upłynęło piętnaście godzin od chwili, gdy wsiadałem do pociągu w Krakowie. Schronisko było oddalone od Krakowa, licząc w przybliżeniu, ponad pół tysiąca kilometrów drogi, przebytej podkarpacką koleją, wąskotorówką i na piechotę: Było to w krainie sprzed pół wieku, cofniętej jeszcze w głąb czasu o dwa, trzy dziesiątki lat przez odcięcie od świata.
    Z lekkim sercem i plecakiem, z którego zostawiłem sporą część w schronisku, ruszyłem o świcie następnego dnia głównym szlakiem karpackim na Wysoką. Głębokie, zielonogranatowe cienie podnosiły się nad stromym parowem, którym płynął potok Jal. Wysoko, bardzo wysoko, tysiąc metrów nade mną, stała narysowana na jasnym niebie Wysoka. Ale jakże do niej daleko. W łanach kosodrzewiny żółciły się wysepki kwiatów, pachniało i szeleściło. Minąłem uroczy domek myśliwski na grzbiecie i już nie była taka smukła i odległa Wysoka. Wyglądała jednak groźnie w skalnych zwaliskach, w pogmatwanych spiętrzeniach gorganu. Lekko mi było. Przewiewał chłodny poranny wiatr, a każdy krok dawał mi klucz do coraz rozleglejszego okręgu świata, który na szczycie Wysokiej jeszcze się poszerzył. Ciągnęła mnie dalekość i kusiła tajemniczość głębi dolinki Kuźmieńca. Pięły się z niej ku mnie limby, kołysane podmuchami. Ach! Nie można być wszędzie równocześnie, a chciałaby się być wszędzie. Zachwyciłem się tym szczytem i nie mogłem się napatrzeć. Czy mogłem wtedy przewidywać, że za trzydzieści parę lat, któregoś majowego dnia, gdy znalazłem się o siódmej rano na Haliczu, zobaczę na dalekim wschodzie błyszczącą śniegami ścianę wyraźnie zaznaczonego szczytu, w którym rozpoznam wzrokiem, a później sprawdzę na mapie ośnieżone o tej porze roku zbocze Wysokiej i Matachowa?
    Ani się, spostrzegłem, a byłem już na maleńkiej przełączce przed Ihrowyszczem. Jego grzbiet przypominał ogromne śpiące zwierzę, a był to rozległy płaskowyż zasłany głazami, przeorany rowami strzeleckimi i poplątany zasiekami z czasu wojny, bez wyraźnego szczytowego wzniesienia. A potem zejście na łeb na szyję na przełęcz Borewka. Naprzeciwko mnie prawie pionowy próg Łopusznej. Stały tu przytulone do zbocza dwa schroniska, stare i nowe, które zbudowali dzielni działacze PTT z Kałusza. Gdy pomyślę dziś, że to niewielkie, osiemdziesięciu członków liczące Koło PTT potrafiło w ciągu trzech lat zbudować schroniska na Borewce i równocześnie na Pasiecznym Wierchu i nowe schronisko w dolinie Zubrynki pod Doboszanką - wiem, że było to dziełem paru entuzjastów. Trudno mi dziś przypomnieć sobie, czy było to zasługą profesora Sytnika, inż. Wiktora Rokity lub jeszcze kogoś, ale należy się tym bezimiennym działaczom pamięć, po stokroć pamięć, choćbyśmy zapomnieli ich nazwisk. Niechże nawet będą nieznane, lecz niechaj się o nich, pamięta.
    Płaj przewijał się wśród uroczystego lasu. Była tu górna granica jego zasięgu, wyżej kosodrzewina walczyła z gorganem. Ja zaś zmagałem się z myślą, że za chwilę - och, już za tym potoczkiem z uroczą rynienką - zacznę schodzić w las coraz niżej i w coraz bardziej tajemniczą ciszę popołudnia. Jeszcze mi się odsłaniały dalekości najdziwniejszej części Karpat nad wąwozem Darowa, jeszcze dalej snuła się w mgle odległości Koretwyna, Pietros i Popadia, jeszcze wielkim napiętrzonym łukiem podnosiła się Mołoda i strzelista Grofa, ale wkrótce ogarnął mnie głośny, gadatliwy potok Bystryk, spieszący do -Łomnicy, do ludzi.”

    Władysław Krygowski „W litworowych i piarżystych kolebach”

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bieszczadzka noc Kupały
    Przez delux w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 02-07-2013, 10:02
  2. Nowa mapa gorgany połonina krasna...
    Przez barszczu w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 16-05-2012, 18:40
  3. przetrwac noc w bieszczadach
    Przez Martysien w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 24
    Ostatni post / autor: 07-10-2011, 13:44
  4. Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 02-06-2011, 07:29
  5. Nocleg na jedną noc
    Przez Trismela w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 30-09-2008, 12:25

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •