Rakiety niezłe.Jednak jeśli można coś doradzić-spróbuj wypożyczyć obydwie pary i zabierz je na próbę do lasu.Oczywiście wyjście obowiązkowo z plecakiem tak dociążonym jak przy wyjściu w góry
Rakiety niezłe.Jednak jeśli można coś doradzić-spróbuj wypożyczyć obydwie pary i zabierz je na próbę do lasu.Oczywiście wyjście obowiązkowo z plecakiem tak dociążonym jak przy wyjściu w góry
Tomasie, fotki i opowieści, gdzieś tam siedzą za pazuchą i kiedyś wyjdą na światło dzienne.
A jeśli oczekujesz tutejszych nowinek to połączę historię pewnego spotkania i kupna rakiet.
Pozdrawiam!
Przy oglądaniu kolejnych modeli rakiet śnieżnych i czytaniu opisu producentów w mojej głowie narastał galimatias...
Mój wybrany, lekki, podstawowy model pozostał gdzieś tam, daleko w tyle, a z coraz większą zachłannością łykałam kolejne rewelacje techniczne.
Bo, czy nie lepiej mieć więcej zębów niż mniej, zapinać wiązanie jedną ręką i bez zdejmowania rękawic, jednym ruchem regulować długość, posiadać talię osy (choćby w postaci rakiety;-), mieć doskonałą przyczepność do stoku czy blokadę pięty przy chodzeniu po kłodach?
Albo takie zapewnienie, że jest to ulubiona rakieta ratowników GOPR-u i żołnierzy jednostki GROM, albo sprawdzone przez Martynę Wojciechowską. Oraz, że jest to legendarny model...
I taki haczyk:
system tłumienia drgań i hałasu, gwarantuje bliski kontakt z przyrodą, podglądanie życia mieszkańców lasów.
A brawurowe wzornictwo - zapewne dodaje siły podczas podchodzenia;-)
No, jak się nie skusić na takie chwyty?
Los jednak zrządził, że w głowie mi się poustawiało. Taką mam nadzieję;-)
A było to tak...
Obejrzałam w sklepie swój prototypowy model. Ale tak jakoś bez zachwytu, zniechęcana dodatkowo przez sprzedawcę odeszłam z niczym, dla spokoju sumienia czyniąc rezerwację jedynej pary. Przy wyjściu wpadła mi w oko maleńka ulotka dnia...o godz....odbędzie się spotkanie z Leszkiem Cichym. Do licha! Już kiedyś przegapiłam takie spotkanie
Szybkie uświadomienie, czy było czy będzie..Jest! Dziś za godzinę!
Co tam godzina w takim sklepie turystycznym!;-)
Za chwilę z wypiekami słuchałam relacji z wejścia zimowego na Everest. Plus niepowtarzalny, wtedy kręcony film!
Trzydzieści trzy lata temu nasza ekipa dała radę, a nie mieli polarów, windstopperów, goretexu, czy innych wynalazków a musieli sobie poradzić w ekstremalnych warunkach!
Odległe to przełożenie, ale w innym świetle ujrzałam swoje rakiety
Te zarezerwowane bidule.
Bez żadnych bajerów i blokady piętki;-) - ale skoro bez niej daje radę forumowy Nadchaszczownik!
Nawet na kolor przymknę oko;-), rękawiczkę zdejmę przy zapinaniu, a co tam!
Byle się nie zapadły, nie rozleciały, trzymały nogi!
Zobaczymy, jak sprawdzi się mój minimalizm w terenie...
Ha, żeby to tak było dobrze, że idziesz wybierasz swój model i testujesz...
Wypożyczalnie (też nie ma ich wiele) mają swoje rakiety.
Ale ja swoje i tak przetestuję, jak należy z plecakiem!![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)