Ważnie ,że ciekawie się zaczyna :)
No to będę śledził dwie relacje.
Ważnie ,że ciekawie się zaczyna :)
No to będę śledził dwie relacje.
No to ci chłopie współczuję , bo te dwie relacje są niezbyt kompatybilne.
ale gdybyś kiedyś stanął na mej drodze to jestem w stanie wypłacić Ci współczynnik współczucia (najlepiej w pszenicznym z Łomży)
Cierp dalej jeślisz chcesz i czytaj dalej.
A dalej nie było prościej. Kolejne chazjajki mijane po drodze żywo interesowały się nami (skąd dokąd i po co ?), a dokładnie to kolega Pierogowy miał szczególne wzięcie.
Cóż , z tą jego urodą nie dziwota, nie jedna dziewoja chętnie by się przytuliła do Fotografika Roku.
Ale on odrzucał niefrasobliwe propozycje i wdawał się w rozmowy tylko z doświadczonymi (cokolwiek miałoby to znaczyć)
.
hm13_6416.jpg
.
Te klimatyczne obrazki zimowej wioski, Do tej pory pamiętałem tylko ze starych wydawnictw Karpaty Ossendowskiego
ale, ale , ale cóż tam wspomnienia idźmy dalej współczesnością.
Tutaj trzeba dodać to co już wiele razy mówiłem o kontaktach z Ukraińcami zamieszkującymi Bieszczady Wschodnie , że są to ludzie niesamowicie sympatyczni i otwarci , każda rozmowa z nimi jest otwartą przyjemnością mimo braków językowych.
To się czuje jak jest się traktowanym w obcym kraju : tam na każdym kroku byliśmy przyjmowani jako bliscy. Gdybyśmy chcieli zanocować to w ciągu 3 chałup znalazłoby się miejsce.
Ale jeszcze był dzień i nie skorzystaliśmy z gościnności tubylców tylko ostrym kłusem dotarliśmy do najdalej wysuniętego puntu cywilizacji który przypatrywał się z ciekawością.
.
hm13_6419.jpg
.
Nastąpiło zderzenie : dla tych dzieci patrzących przez okno byliśmy niezwykle ciekawym zjawiskiem - a z drugiej strony te dzieci wypatrujące atrakcji były dal nas niezwykle ciekawym zjawiskiem (znów aparaty poszły w ruch)
Dobrze że wszystkie mowy się skończyły i dotarliśmy do końcowych zabudowań skąd piętrzył się nasz piękny Biały Król Pikuj
Tak blisko ....ale czy nie daleko ?
.
hm13_6432.jpg
![]()
Nie powiem,
że droga była łatwa
Omijaliśmy szerokim ,bardzo szerokim łukiem oazy ,gdzie czekały na nas egzotyczne tancerki ,trzymające tace wypełnione po brzeg parującymi pierogami ,a jeszcze inne doglądały gotującej się kawy w tygielku !
No,ale nikt nie mówił ,że będzie lekko.
Gościniec był nieprzyjazny naszym pragnieniom ,a atamani mając świadomość Orfeusza gnali do przodu, przed oczami mając białe szaty króla Pikuja,ozdobione kamiennym lodem diamentów.
Cóż,pocieszeniem dla mnie był fakt znalezienia przyjacielskiego dobytku pewnej dystyngowanej pani,oferującej swe usługi...
usługi po wcześniejszym wykonaniu telefonu...
w celu przygotowania odpowiedniej ilości mięciutkich warienek ( wybaczcie translacje).
Oto dom tej poczciwej kobiety i numer.(może będziecie w pobliżu i szczęście wam dopisze )
Ha ,
co do wdzięku i urody ,podobno odziedziczyłem to po stryj-owym koźle ,który dożył emerytury,gdyż nikomu nie przyszło do głowy uśmiercać krewniaka.
Wyżej wymieniony aspekt pomieszany ze świeżym zapachem pochodzącym z "listka samochodowej choinki" czyni takie cuda .
No...i ,podobno tylko Woody Allen jest ode mnie przystojniejszy .
(przebiegająca świnka przyglądała mi się bacznie ,o !!!)
a droga ,
nawiązując do księżycowych pojazdów ,o których wcześniej wspomniał- ataman Miedwied Heniosławski- zaczęła przyjmować charakter srebra.
"Najlepsze miejsce na namiot .jest zawsze troszkę dalej..."
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)