Przed klasztorem spotykamy dziwna postac. Mija nas gosc z dluga siwa broda, w habicie moro, bosy, wsparty na wysokim kiju, z mieczem u pasa. Pierwsza mysl to ze moze jest w okolicy jakis festyn, jakas rekonstrukcja i jest to zmierzajacy tam przebieraniec? A moze koles jest prawdziwy i jest to jakis ekscentryczny pielgrzym, wedrujacy np. szlakiem sw. Jakuba? Kiedys spotkalismy na Dolnym Slasku dwoch Niemcow przemierzajacych ten szlak, ubranych w powloczyste szaty i wedrujacych ktorys miesiac bez pieniedzy i bagazu,zdajacych sie tylko na pomoc bliznich.. A moze to jakis pustelnik?
