Krysiu, nie wiem jak mam rozumieć Twoje stwierdzenie "bo takie zdjęcie nie istnieje". Czy masz na myśli obróbkę zdjęcia przez układ elektroniczny aparatu, czy obróbkę komputerową ?. Jeżeli dobrze się domyślam, to chodzi jednak o ten drugi wariant. I w tym przypadku przyznaję Ci rację. Pochodzę ze starej szkoły, kiedy to aby móc robić zdjęcia zawodowe, trzeba było się wykazać pewnymi praktycznymi umiejętnościami przed bardzo wymagającą komisją. W chwili obecnej wystarczy kupić sobie w Urzędzie Miasta odpowiedni dokument i już się jest bardzo mądrym fachowcem. Oczywiście nie wszyscy od razu muszą być zawodowcami, jednak zdecydowana większość posiadaczy różnej maści aparatów fotograficznych, uważa, że wraz z zakupem sprzętu nabyli umiejętności profesjonalnego robienia zdjęć. Efekty takiego myślenia widać na porządku dziennym. Gdyby im się tylko chciało poszukać w internecie, to na pewno by trafili na bardzo pomocne strony dotyczące sztuki fotografowania. Natomiast najlepiej im wychodzi obrażanie się i kwitowanie przyjaznych wskazówek, słowami - "oj czepiasz się". Oczywiście na temat gustów, nie dyskutuje się. Jednak zasady dobrego smaku zawsze i wszędzie obowiązują i nie tylko w fotografii. Krysiu, wracając do Twojej myśli, to również uważam, że aby pokazać czy nawet pochwalić się swoimi zdjęciami, to jednak trzeba nad nimi najpierw popracować (obrobić). Obecnie jest to o wiele łatwiejsze aniżeli w czasach zdjęć analogowych i tym bardziej warto wykazać chociaż odrobinę dobrej woli i szacunku dla osób które mają te zdjęcia oglądać. Pomijam tu zdjęcia artystyczne przez które czasami nawet wykonawca nie wie co chciał w nich przekazać czy zaakcentować. Natomiast normalne zdjęcia reportażowe, które robimy na co dzień z naszych wycieczek, czy nawet u cioci na imieninach, pewnej korekty zawsze wymagają. Odpowiednie wykadrowanie, zmniejszenie lub zwiększenie nasycenia, wyostrzenie lub rozmycie pewnych fragmentów, to podstawowe czynności przed upublicznieniem naszego dzieła. Oczywiście, jeżeli ktoś zadowala się bylejakością, to te problemy go nie dotyczą. Podczas uszlachetniania naszych zdjęć, jednak należy zawsze zachować złoty środek, nie mylić ze złotym podziałem :).
Przyznaję, że po każdym powrocie z Bieszczadów oglądając zrobione zdjęcia, jestem rozczarowany. A to kolory nie takie jakie widziałem, a to jary czy wąwozy jakieś takie płytkie, drogi zrywkowe nie takie strome i masa innych zastrzeżeń. Oczywiście obecna fotografia nigdy nie odda tego co widzieliśmy w realu. Bazyl nawet napisał między innymi, że nie słychać szeleszczących liści pod nogami i innych dźwięków :).
Dlatego też uważam, że w granicach rozsądku, nawet wskazane jest podkreślenie pewnych kolorów, szczególnie tych ciepłych w okresie jesieni. A wtedy oglądane zdjęcie sprawi więcej radości aniżeli patrzenie na "mydło" do tego kiepsko wykadrowane i bez żadnych wartości estetycznych.
Pozdrawiam wszystkich miłośników i mistrzów sztuki fotografowania a jest ich wielu.



bo takie zdjęcie nie istnieje.
Odpowiedz z cytatem

