Problem z ekologiczną energią polega głównie na tym, że żeby faktycznie zbudować autonomiczny system dla budynku wielkości domu jednorodzinnego trzeba wydać jakieś 100.000zł, a tempo zwrotu to 15-20 lat.
System musi być hybrydowy to znaczy - wiatrak, ogniwa słoneczne, kolektor słoneczny ponieważ się to nawzajem wspomaga w zależności od tego której energii jest więcej w danym momencie
Oczywiście ideałem jest mieć dostęp do górskiego potoku i zbudować mini hydro-elektrownię, ale w Bieszczadach wydaje się to całkiem realne dla wielu osób byle tylko "coś" przepływało przez ich działkę.

Jeśli ktoś jest zainteresowany praktyczną realizacją i problemami technicznymi to napiszę więcej, żeby nie nudzić.

W każdym razie zamontowanie wyłącznie jednego źródło nie wystarczy i jest to de facto zabawka edukacyjna lub co najwyżej zestaw demonstracyjny.
To, że w lecie ktoś ma ciepłą wodę z kolektora to żaden wyczyn. Wystarczy zrobić płaski prostokątny zbiornik, pomalować go na czarno, ocieplić od tyłu i już mamy "letni zestaw solarny" za kilkaset zł.