Miejscowi nazywają tą miejscowość Georgia (pol. Dżordżja). Górny koniec :).
Miejscowi nazywają tą miejscowość Georgia (pol. Dżordżja). Górny koniec :).
Przecież dopiero co siedziałem tam w najbardziej znanej knajpie i było super, kilka osób, spokój, Metallica się z głośników sączyła a ja sączyłem jasne pełne w oczekiwaniu na jedyny autobus :)
Piękna nazwa, pozostanie już i w moim słowniku! Czyli wzgórze winno nosić nazwę Dział Dżordżijski :)
A na tym górnym końcu, który kiedyś był górnym przysiółkiem ale nie Dżordżji tylko Olchowy, mieszkał leśny dworski Jan Stach ("Jaśko z Czekaju"), który lubił opowiadać różne historie, jak np. o ogromnej rybie z Duszatyna:
"Ryba ta żyła w głębi Osławy i porywała owce i jałówki. Ludzie podejrzewali robotników z miejscowej huty szkła, o wyrządzanie tych szkód. W końcu robotnicy wykuli ogromny łańcuch z hakiem, dali kilka świń na przynętę i w 12 par wołów wyciągneli rybę, która połknęła przynętę. Po rozpruciu brzucha ryby, znaleźli wszystkie połknięte owce i jałówki, a także cygana ze skrzypcami" (Tomasz Litwin "Olchowa - Wieś i jej mieszkańcy do połowy XX wieku".
Ostatnio edytowane przez sir Bazyl ; 27-01-2014 o 20:12
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
A ten widok znam stąd:
bruehel_st_duze_ryby_zjadaja_male_ryb_1556.JPG
W Weremieniu jest taki człowiek, który ciągle takie historie przypomina.
Ostatnio edytowane przez Marcin ; 27-01-2014 o 22:59
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)