No i ruszył! Tak całkiem bez ostrzeżenia! Z tych nerwów to suchary schrupałem, oranżadkę wychłeptałem, a nawet coś zmalowałem...(tak po prawdzie to ostatnie nie jest moją winą, petetek też nas czyta :))
No i ruszył! Tak całkiem bez ostrzeżenia! Z tych nerwów to suchary schrupałem, oranżadkę wychłeptałem, a nawet coś zmalowałem...(tak po prawdzie to ostatnie nie jest moją winą, petetek też nas czyta :))
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
To ja dwa lata o tym gadam, jak bez ostrzeżenia?
Rozstaliśmy się, jak wychodziłem z Rzeszowa - szedłem naprzód mimo lekkiego niepokoju, ale doskonałe oznakowanie szlaku nie pozwoliło mi zginąć:
A i Rzeszów przestał się ze mną droczyć:
I jak już gotowałem się do dokończenia wędrówki asfaltem szlak zrobił w lewo zwrot i wprowadził mnie do lasku.
po czym zawzięcie wskazywał, że mam się przez ten iście bieszczadzki jar przedrzeć.
Cóż było zrobić, po zwalonej kłodzie przeskoczyłem na drugą stronę i "z miejsca w którym w końcu można było odczepić się od ściółki zębami i dłońmi" spojrzałem za siebie.
Chciałbym wiedzieć, jak pewien powszechnie poważany forumowicz przedarł się przez ten jar na rowerze. Chciałbym wiedzieć![]()
Czterech panów B.
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)