Już była dyskusja na temat Internetu pod znamiennym tytułem "Po kiego grzyba Internet w Bieszczadach?" http://forum.bieszczady.info.pl/show...light=internet
Powstają nowe wątki z konkretnymi lokalizacjami i będą powstawać następne. Zawsze jak widać znajdą się prześmiewcy, którzy okadzą temat chichotem, bo tak go spostrzegają, tak go widzą i tak im jest Internet potrzebny. Wystarczy poczytać... w każdym chyba wątku się podobne uwagi znajdą.
Niestety technika tak poszła naprzód a wymagania i rodzaj pracy tez się taki wytworzył, że czasami wykonywana profesja staje się być kajdankami. Oczywiście każdy może sobie wybrać taki rodzaj pracy, że jadąc gdziekolwiek nie musi być na uwięzi z miejscem pracy. Jednak są takie zawody, że planując urlop trzeba brać pod uwagę zasięg Internetu i rozmieszczenie BTS-ów lub nawet roaming. To pozwala być w obiegu informacji, które często, jak nie zawsze, mają przełożenie na konkretne złotówki. Pozwalasz sobie uciec w "głuszę" to jednocześnie zgadzasz się na spadek kasy i to bardzo konkretnej a bywa, że powrót łączy się z wypowiedzeniem. Znam to z autopsji, nie mogłem sobie pozwolić na izolację od tego medium inaczej traciłem konkretną kasę na rzecz ewentualnego zastępcy w miejscu pracy i to nie była mała kasa. Miałem kolegów którzy płacili setki złotych za roaming by skorzystać z wyjazdu poza zasięg rodzimych BTS-ów, bo wydatki te rekompensowały późniejsze zarobki.
Nigdy nie zapomnę jak w Bystrem siedziałem do 3 w nocy przez kilka dni bo w tym miejscu szybkość EDGE powodowała takie ściąganie plików a ja sam też wysyłałem po kilka giga. To że łażąc po zadupiach bieszczadzkich, gdzie nie było zasięgu, nagle wychodziłem gdzieś gdzie nagle "łapało pole" musiałem usiąść i zaczynałem odbierać telefony bo gdy byłem nieosiągalny to nagle teraz wszyscy dzwoniący dostawali wsteczną informację "abonent jest już dostępny", ja sam też musiałem wykonać po kilka telefonów. I chociaż czułem u rozmówców zrozumienie mojego położenia to jednak dla nich problem, który ja musiałem im rozwiązać był bardziej przyziemny i osobisty a i też był obarczony konkretnymi złotówkami. I co z tego, że piekło słońce lub lał deszcz.
Pakowanie plecaka/torby zaczynało się od pancernego laptopa (waga!), dodatkowej anteny, dwóch kart do Internetu i dwóch telefonów (tak na w razie czego), potrzebnych dokumentów i ściągawek do aplikacji a dopiero później myślałem o ciuchach, butach itp. pierdołach do łażenia po Bieszczadach.
To było swoiste coś za coś... a co miałem zrezygnować z tej pracy a może zrezygnować z wypadu w Bieszczady?. Dlatego gdy dzwoniłem o rezerwację noclegu to jedno z pytań było "jak tam jest z Internetem, praktycznym dostępem GSM???), patrzyłem też na rozmieszczenie BTS-ów. To były dla mnie bardzo istotne informacje a po latach w głowie miałem wirtualną mapę zasięgów i widziałem jak dynamicznie ona się zmieniała. Dynamicznie się zmieniało też podejście "dających nocleg" do dostępu do Internetu.
Tak więc na moim przykładzie don Enrico może sobie dośpiewać też inne potrzeby innych ludzi a zbyszek1509 też puścić oko do innych potrzeb.
Młody może powiedzieć na to fuck it i miałby rację. Ja w pewnym momencie życiowego zmęczenia materiałowego to właśnie zrobiłem i środkowy palec pokazałem dotychczasowemu życiu. Nabyłem jednak jedną z mądrości, że mogą być inne potrzeby niż "czy na Chryszczatej będzie słońce, czy tylko cień i ilu turystów się tam wybiera".
Nie ironizujmy więc z pytań, jakie tutaj na Forum padają, bo u nas mogą one wywoływać uśmiech irytacji a dla innych one są ważne z jakiegoś, może nawet banalnego dla nas, powodu.
Pozdrawiam wszystkich wolnych od kajdanek Internetu jak i też wszystkich tych co te kajdanki mają... ja Was rozumiem!


Odpowiedz z cytatem