Widzieliśmy, ale nie po drodze było nam do niej.
Nie wiem, z czego słynie Borżawa, ale wody jest tu tyle, ile w innych pasmach karpackich. I w podobnych miejscach. Zgadzam się natomiast z zaleceniem, że każda woda warta jest zapamiętania. To dla tych, którzy jeszcze cos potrafią zapamiętać:) Ja tam sobie zapisuje.
Trzeciego dnia tradycyjnie wstaliśmy przed świtem. Tym razem śniadanie zostało odłożone na chwilę później, gdy dotrzemy do wody. Gdzie jest woda, będzie zaznaczone na mapce.
Naszego miejsca biwaku nie bardzo mogliśmy pooglądać wieczorem, bo już nic nie było widać. Nie mogliśmy też pooglądać rano, bo jeszcze nic nie było widać. Zobaczyliśmy je dopiero z drogi trawersującej Magurę. Biwak to czerwona kropka, nad nią Żyd, z tyłu po prawej Stij.
Po dotarciu do grzbietu ukazały się wioski w dolinach schowane we mgle.
Po kilku minutach marszu grzbietem zobaczyliśmy na pn-wschodnim zboczu, obok malowniczej skałki trójkę turystów pakujących się do drogi. Okazało się, że biwakowali niespełna dwa kilometry od nas i widzieli wieczorem nasze światełka. Zrobiliśmy sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie oraz przeprowadziliśmy międzynarodowe konsultacje na szczycie.
Podejrzewając, że zaraz mnie ktoś zapyta, skąd wziąłem nazwę „Żyd”, melduję, że z ukraińskiej mapy BRAINSTORM, której fragment cytuje poniżej. Przy okazji zaznaczam występujące w opisie miejsca.
![]()



Odpowiedz z cytatem