Po Starym Bruśnie kolej na Nowe. Cerkiew, przez wiele lat podparta kołkami, zaczyna nabierać pierwotnego wyglądu.
Nie zmienia się natomiast otoczenie, cerkiew sąsiaduje z żywym gospodarstwem wiejskim.
Obok leżą odnowione, stare, kamienne krzyże, które przez wiele lat stały oparte o ścianę prezbiterium.
Do kompletu idziemy na nowobruśnienski cmentarz greckokatolicki (bo jest także, na drugim końcu wsi rz.-katolicki). Myślę, że czytelnicy, niekoniecznie "mający fijoła" na punkcie bruśnieńskiej kamieniarki, są już lekko znudzeni; będę się więc ograniczał z kolejnymi krzyżykami i figurami. Cmentarz ten jest jakiś smutny. Może przez dziesiątki nagrobków, leżących w zielsku lub zagłębiających się w lekką ziemię? Może przez wysokie trawy i kolczaste krzaki, niepozwalające dojść do drugiego końca?
![]()


Odpowiedz z cytatem