Jeszcze ostatnie spojrzenie na cerkiew i ruszamy na drugi z cmentarzy a następnie do wiaty pod przełęczą na posiłek. Zapoznaję się z tam ulokowanym szlakowskazem - na Korbanię 1.5h. Dziwne, w linii prostej 1.5km, nie mam tego szlaku na mapie ale postanawiam mu zaufać. Już początek mnie niepokoi - tracę wysokość. Idąc dalej przechodzę przez 2 mostki i ciągle mam wrażenie, że obchodzę górę dookoła. W końcu nie wytrzymuję, jak tylko pojawia się trochę rzadszy las, skręcam i idę w kierunku szczytu. Niełatwo się zgubić, wystarczy ciągle iść pod górę. Mocno daje się to we znaki w połączeniu z przysypanymi śniegiem jeżynami albo bukowymi konarami. W końcu widzę już wieżę - znów bezludnie. Chwilę później podziwiam widoki na zalew jak i Wysokie Bieszczady. Nawet pies przełamał swój strach i wszedł na pierwszy podest.
Do Tyskowej już na krechę przez las i kawałek łąkami, odwiedzam jeszcze "prywatny zakład karny", pakuję się do samochodu i w drogę. Wycieczka, choć skrócona to bardzo udana, piękna pogoda i pustki w łopieńskiej dolinie mocno zapadły się w pamięć.


Odpowiedz z cytatem