DZIEŃ 6 - 17 kwietnia - niedziela
Wyruszam o świcie. Wczesnoporanne widoczki na uśpioną dolinę.
Pozostała mi do pokonania już tylko jedna górka zwana Gruszką i powoli zbliżam się do Leska.
Przy potoku mycie, przebieranie i wkrótce wsiadam do busa, późnym popołudniem ląduję w domu.
Ostatniego dnia przeszedłem około 7 km.
I tym oto sposobem zrobiłem kółeczko z Leska do Leska, w nogach zapewne coś około 90km po błocie i innych wertepach plus wejścia i zejścia. Pogoda dopisała choć żałuję że nie było zimniej, brakowało mroźnej przejrzystości powietrza. Zwierza na drodze spotkałem pod dostatkiem, zwykłe jeleniowate spotykane wielokrotnie podczas dnia, grubszy zwierz też się trafił. Generalnie wyprawa udana.
KONIEC







Odpowiedz z cytatem