I dobrze to ktoś wymyślił. Bo co by było, gdyby nie wypadał?
Wracam, znów staram się iść po zwierzęcych śladach. Na horyzoncie cały czas spogląda na mnie cerkiew w Kniaziach. Na horyzoncie widać też kilka kęp zarośli. Zaraz zobaczymy, dlaczego ich nie wycięto i tak sterczą wśród pól.
Podejdźmy do pierwszych krzaków.
Okazuje się, że kryją jeden ze schronów Linii Mołotowa. Jeśli się wpatrzyć w centrum kadru, obok jednej z gałązek można zobaczyć …. Chyba już wiecie, co ;-)
Oj, tutaj na śniegu rozegrała się jakaś śmiertelna scena.
Przy kolejnym schronie zwierzęta miały podzielone zdania, z której strony najwygodniej podejść. Idąc za głosem większości, poszedłem w prawo.
Ostatni schron nie wzbudzał zainteresowania zwierzątek i ślad znów musiałem sobie sam wydeptać.
Tędy się pewnie miało do kogoś strzelać.
Przysiółek Lubyczy – Dęby. Jak już jest tablica informacyjna, to może i drogę kiedyś zbudują?
I na koniec - tędy szedłem:
http://mapa.ump.waw.pl/ump-www/?gs_t...000B000FFFFTFF
Po zakończeniu części pieszej, w drodze powrotnej zajechałem na piąty cmentarz. Próbowałem odszukać groby dawnych mieszkańców chaty, którą dziś odwiedziłem. Miałem nadzieję, że spotykam kogoś z miejscowych na cmentarzu i spytam. Niestety, nikogo nie było. Może następnym razem.



Odpowiedz z cytatem