DZIEŃ 7 - CZWARTEK - 4 maja
Poranek pogodny. Z bazy wyruszam w stronę Baligrodu. Psychicznie wypoczęty, fizycznie zmęczony, zmierzam ku cywilizacji.
Goni mnie burza. Przy tablicy "Baligród Wita" dopada mnie pokaźna ulewa. Nie ma gdzie się schować więc trzeba iść dalej. Dopadam wiaty przystankowej i czekam prawie godzinę, aż deszcz trochę zelżeje. W końcu udaje się dotrzeć do centrum Baligrodu.
Po jakimś czasie zaczyna się rozpogadzać i znajduję sobie miejsce na Baligrodzkich łąkach.
Ostatnia noc. Następnego dnia rano wracam do płaskich widoków i codzienności.
Ostatniego dnia przeszedłem około 10 km:
http://www.geocontext.org/publ/2010/...17059270982828
Przez wszystkie dni łącznie przeszedłem około 120 km w poziomie + pewnie kilka kilometrów przewyższeń. Pasek od spodni coś jakby luźniejszy się zrobił.
KONIEC






Odpowiedz z cytatem