Skansen istnieje już tyle czasu, że pewnie różne koncepcje udostępniania obiektów zwiedzającym były już przerabiane. Mi bardziej odpowiada taka opcja, że obiekty - np. cerkwie, domy są zamykane na klucz i otwiera je przewodnik. To - moim zdaniem - pozwala na zachowanie chociaż cząstki tego "czegoś" - czasu, ludzkiego życia, historii - tkwiących w tym drewnie, przedmiotach. Wolę tę opcję, kiedy wchodzę w ten świat na chwilkę i zostawiam go samego za zamkniętymi drzwiami, niż gdyby drzwi były cały czas otwarte i siedziała w każdym z nich pani lub pan od pilnowania tłumu przewalających się ludzi. Ale pewnie ile ludzi, tyle opinii.
Pomimo, że byłam w skansenie już wiele razy - z przewodnikiem i bez - każdy kolejny raz idę tam z wielką radością. Uważam, że pierwszy raz każdy powinien zwiedzić skansen z przewodnikiem. I jeśli ktoś, kto jedzie w Bieszczady pierwszy raz pyta mnie o jakieś rady, to jedną daję wszystkim - zacznijcie od skansenu w Sanoku. Czasami ludzie nie mają bladego pojęcia jaka historia wiąże się z tymi "kapuścianymi górami", jadą bo znajomi już byli, a oni nie, albo dlatego, że w TV pokazywali. Taki łyk Bieszczadów i nie tylko w skansenie pozwala, moim zdaniem, otworzyć w sobie to "trzecie oko" wrażliwe na magię tych gór.
Galicyjski rynek to fajny pomysł. Znalazłam stare zdjęcie z miejsca na którym powstał.


Odpowiedz z cytatem