Szedłem w tej białości i od czasu do czasu spoglądałem na zegarek, aby samemu sobie udowodnić, że czas jednak mija. Szliście kiedyś w białej bańce zimą? Samotnie? Miesza się wtedy śnieg nogami a dookoła ciągle ta sama biel. Na górze, z boków, pod nogami - biel. Tylko wskazówki wędrujące po cyferblacie dowodziły, że skoro zawzięcie mieszam śnieg butami a czas mija to muszę zmieniać swoje położenie nie tylko w czasie ale także w przestrzeni
W końcu miałem niezbity dowód, z tej okazji nawet "zaświeciło" słońce. Przede mną Halicz!
Nawet na tabliczce mi to napisali, szkoda, że nie napisali co widać dookoła
Za Haliczem zaczęły się troszkę bardziej cywilizowane "widoki".
Nad którymś z Rozsypańców znów słońce do mnie zamrugało...
i już ze mną zostało. Dalej było biało dookoła ale jakby ktoś powolutku podkręcał kontrast...
mocniej i mocniej.
Przed Przełęczą Bukowską nagle zrobiło się ludno. Dwóch ludzi, potem dwoje, znów dwóch, jeden, dwoje, jedna... Gdzieś koło dwunastu się pogubiłem i przestałem liczyć. Oni przed sobą mieli jeszcze ciągle to co najpiękniejsze. Ja już tylko drogę do Wołosatego...
... i pizzę!![]()









Odpowiedz z cytatem