A rano chata prezentowała się tak:
https://youtu.be/nP1pHdbfvTI
Tego dnia (poniedziałek rano) mieliśmy w planach dojść minimum do Wielkiej Budyjowskiej. Rozmawialiśmy otwarcie ze sobą że fajnie by było przeskoczyć Budyjowską i dojść do chaty parkowej pod Popadią. Ta... No dobra, ruszyliśmy - nie było łatwo po nocnym opadzie, torowanie na zmianę i mozolne zdobywanie odległości. Dodatkowo zaczęły się problemy ze stopami. Nie wdając się w szczegóły - to po prostu spowalnia tempo oraz sprawia że komfort jest mniejszy. Docieramy ok 10:30 do chatki pograniczników pod Stohem gdzie robimy prawie godzinną przerwę na kwestie ze stopami, a ja przyrządzam solidne drugie śniadanie. Musimy na tym pociągnąć aż do wieczora. Na chwilę odsłania nam się słońce i udaje się zrobić fajne zdjęcie ze Stohem. Pierwszy raz używamy łopaty do odgarnięcia śniegu sprzed drzwi chaty. JAk się potem przekonamy to dopiero preludium do takich akcji :)
Sama chatka bardzo komfortowa na 2osoby. Dwa podesty, piec typu koza, z tyłu drewutnia. Chlebak z jakimiś artykułami medycznymi, parę puszek świniny i jakieś karteluszki Prikordonnego Wojska.
![]()
![]()
![]()
Idziemy powoli dalej. Stoha tylko trawersujemy - chociaż oczywiście przed wyjazdem był plan żeby wejść. No nic, są rzeczy ważne i ważniejsze. W naszym przypadku kalkulacja godzin, ilości kilometrów do przejścia - ruszamy dalej.







Odpowiedz z cytatem