Nie do końca rozumiemy się. Interesuje mnie coś zupelnie świeżego. Usiłowałam to wyjaśnić Żubrowi na priv. Na dzień dzisiejszy wszystkie przewodniki są do siebie podobne. Pisane przez przewodników, z całym szacunkiem, ludzi o ograniczonej wiedzy. Zmorą są przewodniki i informatory w których poprzepisywano informacje, dosłownie kalka. Drugim problemem są błędy, nieścisłości, nieaktualne informacje. W lecie kupiłam nowe wydanie "brewiarza" (zielony przewodnik Rewasza) i w ciągu dosłownie kilku minut znalazłam conajmniej kilkadziesiąt błędów merytorycznych. Rozdział poświęcony elektrowni i zalewom jest koszmarny. Na szczęście znajomi dali mi wydawnictwo zakładowe, dodatkowo dużo informacji uzyskałam z "Bieszczadu" i podczas zwiedzania wnętrza zapory więc przestałam się kompromitować oprowadzając po Solinie. Należy coś z tym zrobić, czyli wydać przewodnik. Nie wiem kto powinien go napisać.
Kwestia tych chatek o których pisze Żubr. Słyszałam o nich kilka lat temu, w czasach kiedy powstawały. W niektórych byłam, znam jeszcze dwie o których wy nie wiecie. Czy kiedykolwiek z grupą tam bylam? Nigdy nawet nie wspomniałam o nich gościom. Nie chodzi o to aby pokazywać ludziom to co jest cenne. Tu z wami zgadzam się. Chodzi o to aby powstał przewodnik dla ludzi chodzących po górach, którzy chcą poznać Bieszczady. Niech to będą opisane najbardziej uczęszczane szlaki ale nie na zasadzie, że obok drzewa należy skręcić w prawo. Interesuje mnie coś w rodzaju monografii podobnej do tej którą stworzył Wojtek Krukar dla gmin Cisna i Lutowiska połączonej z technikami wędrówki po górach, ciekawostami, wspomnieniami itd.
Możecie śmiać się ale taki przewodnik powstanie. Rok temu na spotkaniu pod Rawkami zamarzył mi się album reklamujący Bieszczady. Już powstaje, mam już zgromadzone pieniądze, przygotowywana jest szczotka. Poprostu wiem, że należy to zrobić. Ostatnio słuchałam opowieści pani biolog Joanny Harny i właśnie wtedy uświadomiłam sobie potworne braki we własnej wiedzy.