O kurna...wydałeś już cóś?
:)
O kurna...wydałeś już cóś?
:)
Czuję się teraz nad wyraz mile połechtany
.
Nie licząc króciutkiego wtrętu w bieszczadzkich puzzlach, czym naruszyłem ździebko regulamin (na szczęście zostało mi to przez założyciela wątku wybaczone) jest to mój gawędziarski debiut. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że opowiadanie jest troszeczkę poszatkowane i nieoszlifowane, ale kładę to na karb braku czasu oraz warunków w jakich powstaje. Piszę je bowiem po kawałeczku podczas nadzorowania nazbyt śmiałych, a czasami wręcz karkołomnych ewolucji wykonywanych przez moją córunię na osiedlowym placu zabaw. Ponieważ rzucane przeze mnie srogie spojrzenia nie robią na mojej małej żadnego wrażenia, muszę co pewien czas wprost z Bieszczadzkich oczeretów przenosić się na drabinki, zjeżdżalnie bądź karuzelę, celem udzielenia stosownych reprymend, które zresztą momentalnie zostają puszczone w niepamięć i ulatują gdzieś w przestrzeń.
Jeśli więc choć troszkę się podoba – cieszę się i jednocześnie zapowiadam ciąg dalszy.
Pozdrówka –Bazyl
P.S.
Ponieważ w puzzle bawi się niewielkie grono forumowiczów, zachęcony pozytywną recenzją, pozwolę więc sobie na skopiowanie opowiadanka do niniejszego, właściwego działu i umieszczenie go w nowym wątku zatytułowanym „Wilczy bracia”.
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)