Hej:)
Bertrand napisał, ot i wsio:) A ja dodam, że moim skromnym zdaniem, nie warto marnować czasu na samodzielną naukę. Instruktor, gdy jest uczciwy, postawi nas na stoku za kilka godzin ćwiczeń. I będziemy umieli na bank zasunąć krystianią, a może nawet ślizg przyspieszający utrzymać do pierwszej wywroty za 50 mb:P:P Później to już bajka - szusy po puchu, na firnach i po lodzie. Trawersem, na krechę w dół, slalomem, po muldach...zima nadciąga i ...ah!! Czas klepy wyszykować:D
Tylko nie po Jaśle;>
Pozdrawiam,
Derty
PS: Czy są wśród Was amatorzy skituru? Czemu właściwie nie ma tu jakiego podforum o narciarskiej turystyce?


Odpowiedz z cytatem