Witaj! Zacznę nie po kolei. Oglądałem "Dzień świra" wielokrotnie. Pozostając w poetyce i konwencji tego filmu, najchętniej nasrałbym Ci pod oknem, żeby przywołać Twoje ulubione zajęcie. Lubisz każdego podesrać a przy okazji pokazać jak wielkim mistrzem riposty jesteś, cieszy Cię własna maestria!
To prawda że jestem, podobnie jak Ty, niezle świrnięty. Różnica między nami jest taka że ja się leczę! To nieprawda że mam "kiepskiego" lekarza. Mam dobrego lekarza i dobrze mu płacę. To że nie widać efektów jego pracy ma także swoje dobre strony. Przykładowo, gdybym Cię uwalił w łeb ciupagą lub innym naczyniem (bicie gołą ręką zbytnio mnie stresuje) to mój dr tylko głową by pokiwał. W najgorszym wypadku powołano by kolejny zespół biegłych który by stwierdził np. że mam ideę nadwartościową na tle eschatologii, profetyki i wierzeń alternatywnych itd., co moją odpowiedzialność wyłącza lub ogranicza w stopniu znacznym. Jednym słowem jakbym ja Cię znieważył fizycznie to mnie najwyżej leczyć będą, a gdybyś Ty mnie......... No nie, Ty przecież jesteś zbyt wrażliwy żeby chorego bić!!!
Pisze Buba że powinno być miejsce na tym Forum, gdzie możnaby obrzucać się błotem. Ja wolałbym inna płaszczyznę kontaktu, wolałbym że by było miejsce gdzie mógłbym Cię obrzucić kamieniami, ewentualnie granatami!
PS Te wszystkie środki ekspresji mam do dyspozycji moich zwykłych oponentów, bo muszę Ci się pochwalić, ja nie mam wrogów (ostatniego zastrzeliłem w 99 r.)



Odpowiedz z cytatem