Marcowy możesz przemyśleć jeszcze trasę samochodową. Plusy tego wariantu są wielkie - zwiedzasz po drodze co chcesz, śpisz gdzie dojedziesz i nie masz problemów z pakowaniem. Na tani nocleg na trasie polecałbym francuski Belfort lub Miluzę. Następny nocleg pod Pirenejami i dalej Hiszpania. Jeździmy tak co roku (z Lublina jeszcze jeden nocleg w Bolesławcu) przy założeniu do 1000 km autostrad dziennie i jest to znacznie przyjemniejsze niż samolot. W moim wypadku, po miesiącu licznik wskazuje zwykle ponad 10000 km, ale jest to warte tego co można po drodze zobaczyć.
JarekBartek