Zachęcony ciepłymi słowami sięgnąłem po wyjazd jeszcze z ubiegłego roku. Relacja z niego nie bedzie wspominać o żadnych górkach, nie będzie zmęczenia i łykania przyrody. A jednak był to wyjazd który przyniósł niezapomniane przeżycia.
Przyznam się że w pierwszych latach kiedy łaziłem po bieszczadzkich górkach omijałem ludzi i wszelką cywilizację. Szerokim łukiem omijałem schroniska, wsie, robotników, mundurowych i pijaczków.
Czas jednak robi swoje. Dziś już nie rajcuje mnie zaliczenie tego czy innego szczytu w lepszym czy gorszym czasie. Dziś doceniam rozmowy pod sklepem z miejscową ludnością, albo polemiki przy wypale lub wieczorne dyskusjie w schronisku.
Odkrywanie ludzi zarówno tych obecnych jak i tych którzy byli wcześniej.
Jako motto proponuję się wsłuchać w głos umieszczony poniżej
kliknijtu
i włącz play
.
Zapraszam do lektury relacji oczywiście w poniższym adresem
http://henek.wordpress.com/