Pokaż wyniki od 1 do 10 z 57

Wątek: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z pobytu w

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,532

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Proszę o ciąg dalszy. No i o fotki Sabinki inaczej.
    Dziękuję za zainteresowanie (mierzone liczbą odsłon). Ciąg dalszy, oczywiście, nastąpi.
    Fotki Sabinka powinny być - jeśli Paweł dotrzyma słowa. Zrobił sporo zdjęć (m.in. kotka uznawanego jeszcze za kotkę) i obiecał mi całą płytkę CD z nimi.

    A na razie ważna errata do poprzedniego rozdziału. Do składu osobowego postaci, o których napiszę w relacji, należy koniecznie dodać:
    Bernadetta - żona Pastora. Kobieta z charakterem.

    Jak ja mogłem o Niej w ogóle zapomnieć ???!!!
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,532

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    9 września

    Na tegoroczny "rozruch" zaplanowałem trasę zalesioną (poza ostatnim odcinkiem), prawdziwie bieszczadzką. Czyli Otryt. Podobnie jak w zeszłym roku.
    Wyruszamy we troje: piszący te słowa + Gosia + Andrzej.
    Andrzej z początku nieco protestował, że to zbyt długa wycieczka jak na początek pobytu, ale Gośka mnie poparła i koledze zrobiło się wstyd, więc zamilkł.

    Tu konieczna dygresja. To właśnie z Andrzejem jeździliśmy w Bieszczady prawie co rok w latach 90-tych. To także z nim "odkryłem" Sękowiec i z nim gościłem tam we wrześniu już w latach 1999 - 2001. A następnie ... kolega się "wykruszył". Można by rzec, że nastąpiło i zmęczenie materiału, i zmęczenie materiałem, używając technicznej terminologii. I nie dotyczy to tylko wypraw w Bieszczady. Także naszych wspólnych wędrówek po Puszczy Kampinoskiej - niegdyś Andrzej sam mnie dopingował do tych wycieczek, a teraz z ledwością da się na nie namówić ze 3 razy w roku (a my z Gosią tyle razy tam łazimy miesięcznie).

    Zatem po pokonaniu drobnego oporu oponenta - malkontenta, wyruszamy. Z Sękowca wędrujemy stokówkami - najpierw na północny zachód, potem jeszcze krótkim odcinkiem na północny wschód i ... już jesteśmy w miejscu, w którym niebieski szlak schodzi ze stokówki wiodącej z Polany i odbija na grzbiet Otrytu. Ławeczka, kosz na śmieci, czyli czas na piwo.
    Gosia w tym czasie łączy się też z Kretą, gdzie w charakterze "wielce odpowiedzialnego" (bo "aż" animatora) pracownika biura podróży Triada przebywa nasza córka, studentka, 21 lat. I jest to zupełnie normalne, nikogo nie dziwi. Tylko gdy ja miałem 21 lat, to nawet przez myśl by mi nie przeszło, że kiedyś z Otrytu będzie można sobie porozmawiać przez "kieszonkowy" telefon z Grecją.

    Ruszamy dalej. Andrzej, zdaje się, przeżywa mały kryzys, gdyż proponuje, abyśmy - po dojściu do Chaty Socjologa - dalej poszli z Gosią do Lutowisk już bez niego, gdyż on skróci sobie dzisiejszą wycieczkę i z Chaty zejdzie do Chmiela. Perswaduję mu to skutecznie, tłumacząc że taki "skrót" nie ma sensu, gdyż mniej zmęczy się schodząc do Lutowisk i wracając do Sękowca wieczornym autobusem, niż idąc do Chmiela, a stamtąd jeszcze 4 km pieszo do Sękowca. Przekonałem go.

    "Otrycki" odcinek niebieskiego szlaku zatraca powoli swoją dzikość. Jeszcze kilka lat temu spotykało się tu ślady pazurów niedźwiedzi na korze drzew. A dziś - końskie łajno oraz efekty ścinki i zrywki. No, może trochę przesadzam. Nadal jest tam pięknie. A już na pewno piękniej niż na ul. Pięknej w Warszawie (chociaż to wcale niebrzydka, w porównaniu z innymi, ulica).

    Doszliśmy do Chaty Socjologa. Do środka wchodzimy tylko na chwilę - aby zasilić miejscową skarbonkę. W dowód wdzięczności gospodarz wynosi nam termos z herbatą, z którego korzystamy bez skrępowania, tzn. bez umiaru. Tak się bowiem składa, że wszystkie nasze płynne zapasy już wcześniej zdążyliśmy wychlać. I gdyby nie ta uprzejmość gospodarza Chaty, to nie mielibyśmy czym popić naszych kanapek.
    Opróżniając termos z herbatą nie mamy jednak wyrzutów sumienia, gdyż po pierwsze - włożyliśmy coś tam do skarbonki, a po drugie - naszych kanapek nie spożywamy sami. Bez skrępowania dosiadł się bowiem do nas miejscowy wilczurek i cały czas pilnował, aby go nie skrzywdzić przy podziale porcji. Był przy tym dość wybredny i wybierał kanapki z wędliną, nam pozostawiając te z żółtym serem. Jadł, jadł, dawał się głaskać, aż nagle ... dostał szału. W polu węchu i widzenia pojawili się bowiem inni turyści z, o zgrozo, innym psem! Doszło do jakiejś psiej awantury, tylko trochę łagodniejszej od ostatnich pyskówek urzędników kancelarii Premiera i Prezydenta.
    Ów pies bardzo poważnie podchodzi do swych psich praw i obowiązków, więc konkurentów nie toleruje. Podobnie jak Premier, który nie tolerował Prezydenta w składzie polskiej delegacji na szczyt UE w Brukseli. Przed dojściem do Chaty Socjologa wisi zresztą napis ze stosownym ostrzeżeniem, aby turyści prowadzący ze sobą zwierzątka domowe koniecznie meldowali o tym przez telefon komórkowy (jest podany numer) gospodarzowi Chaty.

    Nakarmiwszy psa do syta, a siebie, skutkiem tego, tylko częściowo (bo taki wilczur to potrafi sobie podjeść), wyruszamy na ostatni etap naszej dzisiejszej wycieczki: zejście zielonym szlakiem do Lutowisk.
    Andrzej złapał drugi oddech, już nie zostaje w tyle. Za to Gosia ma problemy ze stromym i śliskim gdzieniegdzie zejściem. Ale jakoś sobie radzi, zresztą owo zejście staje się stopniowo coraz łagodniejsze.
    Wreszcie mamy piękne widoki - panorama Lutowisk.

    W Lutowiskach czynimy drobne zakupy, głównie spożywcze. Nie za wiele, tyle co na jutrzejsze śniadanie. Jutro wybieramy się m.in. do Ustrzyk Dolnych, a tam to i wybór większy, i ceny niższe. Potem lokujemy się "U Biesa i Czada", pożeramy tam pstrągi i pierogi, popijając piwem, które trzeba sobie jednak przynieść ze sklepu obok.

    Autobusem "ostatniej szansy", godz. 19:35 Lutowiska - szkoła, powróciliśmy do Sękowca.

    CDN
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  3. #3
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    Dziękuję za zainteresowanie (mierzone liczbą odsłon).
    Nie narzekaj. Wczoraj słuchałam wywiadu z pewnym hinduskim pisarzem. Nazwiska nie pomnę. Otóż on stwierdził, że naprawdę dobry pisarz ma zawsze co najwyżej tysiąc wiernych czytelników. Nie ważne czy pisze na "rynek" hinduski czy polski. Zawsze jest ich tysiąc. Ty masz już stu,a dopiero wątek rozpoczynasz.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 13 września - 7 października 2009 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 41
    Ostatni post / autor: 05-02-2010, 19:35
  2. Moja własna relacja z VIII KIMB, a nawet z całego pobytu w Bieszczadach.
    Przez Stały Bywalec w dziale Spotkania i sprawy forumowe
    Odpowiedzi: 22
    Ostatni post / autor: 11-06-2009, 17:42
  3. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 9 - 29 września 2007 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 54
    Ostatni post / autor: 22-12-2008, 07:27
  4. Niedługa relacja z niedługiego pobytu w Bieszczadach (12 - 20 maja 2008 r.)
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 14-06-2008, 22:57
  5. Relacja z pobytu w Bieszczadach od 15.09. do 6.10.2004 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 19-10-2004, 20:50

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •