Nie rozumiem dlaczego Piotrze zwracasz się do mnie w liczbie mnogiej. Nie mam nic wspólnego z tą drogą, którą widać w dolinie. Jeśli masz jakieś uwagi, co do jej stanu to powinieneś zgłosić się do właściwego zarządcy tej drogi. Poza tym wydaje mi się że nie jest to droga publiczna. Zdjęcie zrobiłem w zeszłym roku w czerwcu.
Kolejna zagadka (tym razem bez placu ani drogi w tle): gdzie rośnie drzewo, do którego przybita jest ta tabliczka?
Marcin
Nie zwracałem się wyłącznie do Ciebie, stąd napisałem "Was" w cudzysłowie - za co przepraszam, gdyż omyłkowo wziąłem Cię za pracownika Lasów Państwowych.
Nie, jest to droga leśna, w tym miejscu Nadleśnictwo Wetlina bodajże, przy czym po tej niepublicznej drodze jest wyznaczona trasa piesza oraz rowerowa, stąd zdziwienie turystów, których tam spotkałem a chodziło im głównie o to i mieli świętą rację, że jak się udostępnia drogę dla rowerów i pieszych to taką, aby dało się po niej normalnie przejść lub przejechać.
To że się nie dało (suchym butem) jest winą akurat nie Nadleśnictwa, tylko firm, które zajmuję się zrywką, ale robią to jednak na terenie LP.
Konkretnie moim skromnym zdaniem jest to kwestia mentalności, gdyż analogiczne sytuacje są gdzie indziej. Np. w ubiegłym miesiącu gdy intensywnie zwozili spod Kielczawy od strony Kalnicy już pod samą przełęczą, na fajrant zostawiali wał błota i ziemi spod kół przez całą szerokość jezdni (już publicznej) wysokości nawet kilkudziesięciu centymetrów, na czym bez trudu można było uszkodzić samochód, zwłaszcza jak podeschło. U nas tak nie robią - a wiesz dlaczego? Dlatego że u nas by im to przeszkadzało. Im - nie kierowcom, nie pieszym - im, byłoby głupio coś takiego zostawić. Dlatego Polska "B" ma się dobrze i jeszcze długo będzie istnieć.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)