http://pl.youtube.com/watch?v=OHQVSVpqcCA
oj ten zjechał sobie z Wetlińskiej i żyje i ma się dobrze, więc i z Żebraka się da
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Przy Twoich Piotrze umiejętnościach. Ja odradzam. Także zjeżdżałam, a raczej częściowo sprowadzałam rower. Duża prędkość, zniszczona nawierzchnia, słabe umiejętności techniczne =wypadek. Szczególnie, gdy jest mokro. Koledzy przewodnicy rowerowi, gdy pokazałam im program z przejażdżką przez Żebrak popukali się w głowę.
Zwróćcie uwagę jeszcze na jedno. Gdy jedziemy w stronę Woli Michowej często na drodze można spotkać muldy śliskiego błota pozostawione przez zule.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 19-12-2008 o 06:36
Myślę że to jednak przesada - owszem grupy zorganizowane to już może i gorzej, bo się pozabijają jak nie będą uważać i przewodnicy widocznie wolą mieć spokój.
Natomiast indywidualnie - to jest zwykła tyle że dziurawa droga i to są góry (mikre bo mikre ale są) i jeśli dojdziemy do wniosku że te trasy są trudne technicznie to pozostaje jedynie asfalt. Wtedy rowerek szosowy i heja - jak nasz kolega forumowy Waldi, którego widziałem w październiku w akcji. Niestety jechałem samochodem z przeciwka on rowerem a że byłem na swoim szybkim okrążeniu to zanim przeskanowałem w pamięci foty i zajarzyłem że to on, to już było za późno się zatrzymywać. W każdy razie jak Waldi to czyta to pozdrawiam, było to w Nowosiółkach, 28 października ok. 10:15 - data dla mnie ważna toteż zapamiętałem dokładnie. Tyle że imho na drogach publicznych-asfaltowych, zwłaszcza w sezonie jest o wiele bardziej niebezpiecznie i to też warto brać pod uwagę.
Chyba żartujesz,to normalna droga,samochód da rady tym bardziej rower,bez żadnych problemów technicznych.Przyjmijmy sobie taką wydumaną skalę trudności np od 0 do 5,gdzie szosa ma trudność 0 a zjazd z Babiej Góry lub Czerwonych Wierchów to 4 (dla 5 nie mam przykładu ale sobie wyobrażam),to zjazd z Żebraka bez hamowania (z dużą prędkością) miałby może 1, a z hamowaniem,normalnie 0/0+.Zjazd na maxa z przeł. Bukowskiej to może 1+/2-,a przejazd grzbietem Otrytu 2-.
Pozdrav
Lucynko, TY i Twoi koledzy ocenialiście PROGRAM z przejażdżką przez Żebrak, czyli wycieczkę dla DUŻO-MNIEJ-NIŻ-PRZECIĘTNEGO turysty, po drugie grupy turystów za których bierzecie odpowiedzialność, więc trzy dni planujecie przejście na druga stronę drogi - co zresztą mnie nie dziwi.
Wbrew temu co piszesz, przeciętny turysta sobie z tym poradzi.
Po drugie...nie obrażaj Andrzeja jakimiś obelgami typu przeciętny turysta
@Andrzej
Jeździsz na rowerze już jakis czas, łeb na karku masz nie od parady...naginaj!
Pozdrawiam:)
andrzej627 - pozwolę sobie dodać że Ty wspominasz o zjeździe z przeł.Żebrak a ja o podjeździe pisałem i to odpisywałem komuś kto w takim terenie jeszcze nie jeździł.
Przeleciałem przeł. Żebrak wielokrotnie z każdej strony i w warunkach jakie tylko matka natura mogła stworzyć.Pamiętam jedną wspinaczkę od strony Woli Michowej gdy rozpoczęła się nawałnica.Po drodze prócz wody sunęły spychane przez nią kamienie.Nie poddałem się jednak i mimo tych trudności wjechałem bez zatrzymania.Jeżeli chodzi o zjazd to każdy sobie z tym poradzi ale jeden to zrobi zagrzewając klocki do czerwoności ,a drugi będzie ich używał w ostateczności.Zgadza się ten początkowy odcinek jest najtrudniejszy,( od bazy)Jak pamiętam trzy lata temu sypnęli na tym odcinku aż do zakrętu gruby kamień.To była ekwilibrystyka wjechać na szczyt bez deptania z buta.
W Bieszczadach wjeżdżałem jak myślę już na wszystkie górki i jest ich ( tych trudnych) dość dużo.Jeżeli by kogoś interesował podjazd 17,3% nachylenia na 400m to służę namiarem.Oczywiście wspominam tu o górach po których można jeździć bo po tych drugich nie kręcę.
Piotr - zgadza się .Patrzę w swoje zapisy i tego dnia goniłem szosówką na trasie S- Hoczew-Cisna-Terka-Polańczyk-i jeszcze serpentynki na Słonnych zaliczyłem Wyszło tego 150km no ale październik był piękny i szkoda było marnować tych ciepłych dni.
..."to już było za późno się zatrzymywać"...
Drugim razem nie przegap okazji.Miło będzie mi pogadać z kimś kogo zna się tylko z sieci.Jak widać jestem rozpoznawalny bo niebieska bandama zawsze przykrywa moją łysinkę.
również pozdrawiam
..."Od kiedy jeździcie na rowerze"...
Jeżeli chodzi o mnie to 6 razy okrążyłem ziemię i planuję do księżyca dojechać ale to już zależy czy zdrowie mi na to pozwoli.Tak się składa że 90% to po Bieszczadach i najbliższej okolicy.
Najczęściej zahaczam o dużą pętlę (szosówką) ale nie ździw się jak się na mnie natkniesz w naj mniej spodziewanym miejscu ( góral)
Nie protestował bym gdybyś wówczas wyciągnął coś z plecaka aby pusty bidon uzupełnić.
Biieszczady pozdrawiają Ursynów
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)