Wczesny ranek to dobry czas na dobre połączenie.
Igiem, śmigiem i już Komańcza, a potem lekki skręt na prawo i zaśnieżone serpentynki wprowadzają nas w krainę Jędrka Warchoła.
Totalny spokój na drodze. Zanim przedyskutowaliśmy ostatnie głosy >>wielkiej forumowej schizmy << to już minęliśmy Humenne i wylądowaliśmy w Ubli.
To małe przejście graniczne pomiedzy SK/ UA powala spokojem wręcz nudą.
Pojawienie się samochodu z polską rejestracją rozbiło ten spokój. Oprócz nieśmiertelnych karteczek dostaliśmy do wypełniania jakieś deklaracje i dodatkowe przesłuchania na okoliczność przemycanej broni tudzież narkotyków. Potem więcej niż skrupulatna kontrola ukraińskich pograniczników wykryła że wwozimy bardzo podejrzany towar.
O zgrozo ! W jednej ze skrytek znajdowała się dawno zapomniana butelka polskiej wódki.
To było więcej niż podejrzane i nierozsądne. Kto widział aby drzewo do lasu wozić. !!!
W sumie 1.15 h stracone zostało przez taką nieuwagę. Na pocieszenie dopowiem że w sumie mundurowi zachowywali się bardzo grzecznie, wyjątkowo grzecznie jak na standarty graniczne.
Pierwsze skrzyżowanie i krótka narada na rozdrożu zaowocowała wybraniem dalszego kierunku. Jedziemy na Wodospad Wojwodiński.
Po drodze zatrzymujemy się na mini parkingu ze źródłem w postaci czajniczka.


Odpowiedz z cytatem