Tak sobie poczytałem ten wątek i zauważyłem... jak sporo ludków zauważa coś u ludzi łażących po górach, czego ja jakoś mniej widzę. Zresztą nie tylko w tym wątku. Niedawno taka jedna uwaga, skądinąd Strasznie Bardzo znanego Forumowicza, mnie ubawiła, bo uwagę o turystkach od razu zrozumiałem jak przysłowie "przygadał kocioł garnkowi a sam smoli".
No i teraz mam dylemat... chować głęboko GPS-a jak będę schodził z Caryńskiej czy nie(?), dajmy na to, a może zrobić ranking, gdzie go nosić a gdzie nie? Czy on ma zaraz służyć by prowadzić? Już wiem, że mi będą potrzebne inne jego funkcje np. statystyczne... przecież mogę mieć swój kaprys na takie wiadomości.
No i też mam dylemat... nauczyłem się mieć zawsze pojedynczą laskę teleskopową, sztuk jeden... no jakoś mi nie pasuje zająć obydwie rączki podczas wędrówki a może to jakieś przyzwyczajenie od bardzo dawna, zawsze lubiłem chodząc trzymać choćby jakiś kij, przydaje mi się ta laska do schodzenia z góry lub przechodzenia przez strumienie... choćby!..., no a dylemat.... może trzeba chować laskę (tę teleskopową oczywiście!) czy nie, gdy idzie jakiś turysta, bo a nóż pomyśli sobie o mnie jak o jakimś dziwaku?
Oczywiście nie będę miał żadnych dylematów, na to co myślą inni, bo przynajmniej w górach idę tak jak uważam, zachowuję oczywiście pewne konwenase, ale one wynikają z czystej grzeczności na szlaku.
Nie mamy wiedzy całkowitej czemu ten lub inny spotkany człowiek jest tak ubrany, tak wyekwipowany i jak sobie idzie. Nasza wiedza ogranicza się do tego co oczy widzą ale całej wiedzy dlaczego to już nie mamy. Można na ten temat pofilozofować ale chyba zbędny to temat na takie dysputy tutaj na Forum.
Chociaż, by odwrócić kota ogonem... jak cię widzą tak cię piszą. Piszą zazwyczaj o takich pierdołach tabloidy i jak widać jakaś garstka ludzi. Qrcze czy ja o tym też piszę?... hmmmm.
Aaaa tam cicho być... tak mnie coś ruszyło w sobotnie południe.![]()


Odpowiedz z cytatem