Cytat Zamieszczone przez andrzej627 Zobacz posta
Bazyl, zanim Ci odpowiem, zadam Ci jeszcze jedno pytanie. Czy idąc po zakupy do supermarketu masz napisaną na kartce listę rzeczy, które potrzebujesz kupić, czy kupujesz z pamięci i spontanicznie?

Odkryłem Le forum de la randonnée légère ou ultra-légère !, na którym forumowicze z lekkości plecaka utworzyli całą filozofię, którą nazywają MUL - "maszerowanie ultra lekkie". Opisują tam zawartość swoich plecaków z podaniem ciężaru wszystkich przedmiotów i odbywają na ten temat dyskusje. Dzielą się swoimi odkryciami, gdzie można kupić coś jeszcze lżejszego. Spodobało mi się takie podejście i sam zabrałem się do ważenia przedmiotów noszonych w plecaku. Odkryłem na pierwszy rzut, że rzeczy, które wkładam do plecaka na wszelki wypadek lub mogę się bez nich obejść, ważą ponad 2 kg. W momencie kiedy jestem jeszcze poniżej, jak to ładnie nazwała WUKA, "normy grzbietowej", nie stanowiło to dla mnie problemu. Dzisiaj chcę dołożyć do plecaka co najmniej 4-5 kg, jestem więc zmuszony zoptymalizować swój bagaż, wybierać warianty, szukać kompromisów.

Bazyl, rozumiem, że moje podejście "naukowe" może wzbudzać u Ciebie uśmiech. Pamiętaj jednak, że Ty masz w tej dziedzinie duże doświadczenie, którego ja nie mam. Ty dobrze znasz swoją "normę grzbietową" i wiesz, ile piw możesz wziąć. Ja tego jeszcze nie wiem. Ja po prostu jeszcze nigdy nie nosiłem namiotu na plecach
Faktycznie, troszkę się zagalopowałem, ale to po prostu dlatego, że mi by w życiu do głowy nie przyszło kupować wagę do ważenia plecaka, gdyż przecież nie ustalę sobie np. że ma ważyć 8 kg i resztę odkroję. Generalnie trzeba zabierać rzeczy niezbędne, ale to też jest uzależnione np. od tego w ile osób się jedzie (dzielenie ciężaru gratów wspólnych tj. namiot, kocher, siekierka), jaka trasa (ilość wody - w chłodny dzień wystarczy 1 litr, a wczoraj wytrąbiłem litrów 3) i jej długość (dostępność sklepów, czy targanie żywności na dwa bądź np. cztery dni) i tak samo odzież (jednemu nie przeszkadza noszenie przepoconej koszulki na drugi dzień, a inny musi mieć co najmniej dwie na dzień). A link jest do kitu do tego forum - piszą strasznie niezrozumiale
Ja wyznaję zasadę, że nie ważne ile co waży (a Tobie jak piszesz takie aptekarskie podejście się podoba), czy buty się ma takie bądź siakie itd., itp. - ważne ruszyć przed siebie i wędrować, wędrować i cieszyć się drogą (nawet zgięty wpół pod wielgachnym plecakiem) :)
Jakbyś się nie spakował - dasz na pewno radę!
Nie zaśmiecam więc już Twojego wątku i wielu wspaniałych wrażeń na "nowej drodze życia" Ci życzę - do zobaczenia!