23 lata temu brałem udział w budowie schroniska w komańczy. słupy znosiliśmy na linach w góry, cegłę na kominy i piece nosiliśmy na plecach od mostu z Komańczy, błoto było do kolan. Po robocie, przez Karnaflowy Łaz do kąpieli "na Łokieć" do Duszatyna. A jak jeszcze starczało sił to do restauracji kat. II "Pod Kominkie" w Komańczy na małe co nieco.


Odpowiedz z cytatem