Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
U nas w domu to Łysek kisi żur, więc podam przepis łyskowy :) :
Składniki
1 szklanka mąki żytniej
kilka ząbków czosnku
mała cebula
liść laurowy
kilka ziaren ziela angielskiego
pół kromki razowego chleba ze skórką lub 1 dag drożdży
Bierzemy garnek kamienny lub szklany pojemnik. Wsypujemy mąkę. Mieszamy z taką ilością gorącej wody, aby powstała zawiesina o konsystencji ciasta naleśnikowego. Dodajemy czosnek, liść laurowy oraz ziele angielskie. Po wystygnięciu wlewamy 4 szklanki chłodnej przegotowanej wody. Wkładamy cebulę, chleb lub drożdże. Potem należy wymieszać, przykryć ściereczką.
Po trzech dniach nadaje się do użycia.
Chociaż zaistniało podejrzenie w mej głowie, iż na Podkarpaciu kisić mogą inaczej :).
Pozdraviam
kobita
Ano kiszą inaczej,ja się nauczyłem od mojej babci (z Jawornika Polskiego,więc jak najbardziej z Podkarpacia)
Najprościej jak można:do dedykowanego, kamionkowego, 1-litrowego garnka 3-4 łychy mąki żytniej (ewentualnie do tego łyżka płatków owsianych,łyżka mąki pszennej),można dać na pierwszy raz pół kromki dobrego chleba na zakwasie.Czosnek (2-3 ząbki) można dać do kiszenia ale lepiej już później,do gotowania.Zalać przegotowaną,letnią wodą do 3/4.Kisi się 4-6 dni.Jak się ukisi to garnka nie myć,tylko wypłukać,następny żur ukisi się dużo szybciej. Zrobiony prosto: 1,5 l wrzątku + 3 pokrojone ząbki czosnku + płaska łyżka soli (ewentualnie grzyby suszone),zagotować,na wrzątek wlać zakwas,zagotować i gotowe.Na miskę podrobić chlebuś(lub ziemniaczki),biały serek, ew. śmietankę,czasem kiełbaskę, wlać żur i okrasić skwarkami.
Na Podkarpaciu dawniej zdaje się żur był potrawą codzienną,w górach był robiony z owsa (kisiełyca),ale taki bezmięsny.Ja też go codziennie pożeram![]()
Pozdrav
Więc u mnie w domu robi się barszcz owsiany (tak to nazywamy od zawsze) tak : do jednego garnka trochę mąki pszennej, szklanka ciasta chlebowego, ok. 1kg mąki owsianej, letnia woda. Stoi to sobie 1 dzień na samej górze kuchni kaflowej, bo ciepło tam wystarczające. Później odciskamy w rękach dokładnie, "bazę" do słoiczków rozlewamy , w chłodnym miejscu długo wytrzymuje. Czosnek dajemy już do gotowania. Jemy ze skwarkami lub kiełbaską (wersja wigilijna z grzybami), do tego chleb lub ziemniaki. Tyle. Smak ten nie zmienił się odkąd potrafię smaki rozróżniać :)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)