Romantyczne ….
Twój post potwierdza, że są jeszcze ludzie, którzy mają marzenia. Czy mają odwagę je spełnić – a to już inna sprawa.

A tak bardziej konkretnie – to powiem tak.

Jeśli Twoją motywacją jest chęć zamieszkania w Bieszczadach (ze wszystkimi tego konsekwencjami) – to owszem ma to sens, pod warunkiem, że zdajesz sobie sprawę z trudności jakie przyjdzie Ci pokonywać przez najbliższe lata + całkowity brak gwarancji że Ci się uda. (zwracam uwagę na to, bo z Twojego postu trudno wyczytać, jakie masz aktywa „poza brakiem doświadczenia w tym biznesie” J)

Jeżeli jednak jesteś osobą, która zna Bieszczady tylko z turystyki i wydaje Ci się, że fajnie było tu mieszkać na stałe, pracując dla przyjemności w turystyce – bo miałoby się te Bieszczady na co dzień – to daruj sobie. Podstawowy błąd takiego rozumowania tkwi w tym, że wydaje Ci się, że można życie codzienne zamienić w nieustający urlop.

Jeżeli Twoją główną motywacją jest to, o czym wspominasz w swoim poście, a więc niechęć do dwugodzinnego dojazdu do pracy, praca „dla kogoś” ect, - to daruj sobie. Jest tysiąc lepszych sposobów na robienie biznesu, niż agroturystyka/pensjonat w Bieszczadach. To kapryśny biznes, sezonowy i nie przewidywalny. Zawsze może powstać w najbliższym sąsiedztwie lepszy pensjonat, lepsza oferta – i wtedy faktycznie będziesz musiała dojeżdżać do pracy, tyle tylko, że jeszcze dalej i w gorszych warunkach.

A jeżeli jeszcze nie dysponujesz wystarczającą gotówką, i miałabyś sięgać do kredytu i spłacać go przychodami z pensjonatu – to najpierw policz to sobie dobrze (a jak już policzysz – rozejrzyj się za innym pomysłem na życie). Szkoda tracić to, co już osiągnęłaś.

No jest jeszcze wersja całkowitego romantyka, zakochanego w Bieszczadach i rzucającego wszystko. Na tą chorobę nie wynaleziono jeszcze lekarstwa, ale zdarzają się cuda, że ktoś zrywa z dotychczasowym życiem, przenosi się tutaj, jakoś egzystuje i jest szczęśliwy.
Więc, jeżeli wierzysz w cuda …..

PS. Ale… żeby nie było zbyt pesymistycznie ….to są oczywiście luźne dywagacje. Każdą sytuację warto odnieść do konkretnej sprawy, konkretnej lokalizacji i warunków lokalnych. Dopiero wtedy ma sens doradzanie czegokolwiek.


PS2. Dowody na poparcie mojej tezy masz na tym forum. To zbiorowisko ludzi pozytywnie zakręconych na punkcie Bieszczadów, ale jakoś nikt się nie przenosi.