Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
O turystyce zrównoważonej założyłam osobny wątek. Jest on przydługachny więc nie chce mi się ani powielać informacji ale robić ściągi.
Konferencja goni konferencję, szkolenie goni szkolenie i co z tego wynika. Nic. Wybacz ale mnie interesuje los osób ze mną wspólpracujących, bieszczadzkiej przyrody i rozwój w określonym kierunku naszej turystyki. Los ludzi mieszkajacych w Bieszczadach zależy od nich samych i od polityków począwszy od samorządowców.
O czym chcę dyskutować? Konferencja będzie zwieńczeniem projektu realizowanego przez Dziką Przyrodę i Fundację Procarpatia. Efektem tego projektu jest przeszkolenie kilkunastu przewodników, w większości ludzi mających wykształcenie "przyrodnicze" i zapoznanie ich z bioróznorodnością Karpat Wschodnich (szkolenia były nader ciekawe), wydanie przewodnika Dzika przyroda i mapy atrakcji przyrodniczych na terenie przygranicznym polsko-ukraińskim, wytyczenie ścieżki przyrodniczej obok muzeum przyrodniczo-łowieckiego w Nowosiółkach, zapoznanie się z naukowcami-przyrodnikami z Ukrainy. O czym jeszcze? Przyglądnij wątek o jakości usług przewodnickiech. Większość osób, którzy będą na konferencji już się z nim zapoznało. Interesuje mnie też wspólna promocja Bieszczadów i zahamowanie rozwoju turystyki masowej.
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
Pięknie ależ to ładnie napisałaś droga Lucyno a jeżeli chodzi o ludzi mieszkających w Bieszczadach to lepiej niech o ich losach nie decydują politycy i samorządowcy . Jestem już trochę skołowany no bo jak mam rozumieć promocję Bieszczadów poprzez zachamowanie turystyki ? a ileż to u nas fundacji , centrów informacji ile to osób jest zaangażowanych w promocję naszego regionu.A kto nas promował 20 lat temu ? a i turystów jakby było wtedy więcej no i przyroda na tym nie ucierpiała . Najlepiej zamknąc szlaki ludzi wysiedlić i promować dzikie Bieszczady . Temat ten jest bardzo trudny i nie zamierzam się z Tobą przekomarzać jednak mieszkając w samym centrum BPN mam troszkę inne zdanie i inne poglądy na pewne sprawy . Pozdrawiam o pewnych rzeczach nie mogę pisać a chciałbym bardzo jednak zostałoby to żle odebrane .Pozdrawiam
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
... o to właśnie chodzi. .... Tylko co dalej.... Bzdura.... Turystyka zrównoważona...
Jestem wściekła, bo dałam wystrychnąc się na dudka. Obiecano mi... .
A może odwrotnie , wydudkać na strychu.;) :smile:
Ps. mam już dość jak czytam o turystyce zrównoważonej , szkoleniach itp. farmazonach .Oczywiście ktoś może powiedzieć że mogę tego nie czytać,tak ale to jest takie natrętne.
W tych sprawach się działa , a nie bez przerwy tylko pisze i pisze i szkoli.Turysta wcale nie musi o tym wiedzieć, on ma to odbierać pozytywnie i z korzyścią dla dwóch stron.
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
Cytat:
Zamieszczone przez
Forest
A kto nas promował 20 lat temu ? a i turystów jakby było wtedy więcej no i przyroda na tym nie ucierpiała.
Na pierwszy rzut brzmi nieźle, ale na pewno doskonale pamiętasz dlaczego tak się działo i jakie były różnice. Owszem, turystów było więcej (przynajmniej wizualnie, bo danymi nie dysponuje) - było ponieważ wówczas turystyka tzw. plecakowa była mocno lansowana/modna i to własnie ten rodzaj turystów zapełniał Bieszczady. Pola namiotowe były czasem w takiej ilosci że mozna było przejsc pół Bieszczadów rzucając z jednego do drugiego kamieniem. Były rajdy, obozy, byli harcerze, mnóstwo indywidualnych wędrujących z plecakami; były także wycieczki zakładowe, itp. - długo by wyliczać.
Tyle tylko - a to zostało pominięte - w latach 80 nie było: skuterów śnieżnych/wodnych, sam. terenowych ogólnie dostępnych, quadów, enduro, cross a przede wszystkim nie było tyle samochodów. Przecież w roku 1980 można było jechać 30km przez Bieszczady i nie spotkać żadnego samochodu.
Czy przyroda nie ucierpiała? Gdyby nie ucierpiała to nie tworzono by już wówczas m.in. kolejnych rezerwatów i nie powiększono BdPN.
Pytanie brzmi czy gdyby w Ustrzykach Górnych walnąć krzesełko na Caryńską albo pozwolić jeździć tam quadami/4*4, itp. przybyło by nagle turystów z kategorii, która jest tam obecnie najmilej widziana? (bo ta, która była w latach 80 jakoś teraz tak nie bardzo). Wg mnie nie przybyłoby, a jeśli to minimalnie, ponieważ w latach 80 - do których padło odwołanie - nie było jeszcze bardzo jednej istotnej rzeczy, która napędzała frekwencję choćby w Bieszczadach: otwartych granic. Dziś ktoś się dobrze zastanowi czy pojechać taniej na włoską riviere, czy przepłacać za nic w np. UG. IMHO przykładowe Ustrzyki nigdy nie będą nawet Zakopanem (nie mówiąc o zagranicy) a Solina nigdy nie będzie Costa Bravą. Żeby coś zrobić, trzeba się napierw z tą myślą pogodzić - a do tego, sądząc po wzmiankach prasowych, wypowiedziach, konferencjach, etc. daleka droga.
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
Cytat:
Zamieszczone przez
joorg
A może odwrotnie , wydudkać na strychu.;) :smile:
Ps. mam już dość jak czytam o turystyce zrównoważonej , szkoleniach itp. farmazonach .Oczywiście ktoś może powiedzieć że mogę tego nie czytać,tak ale to jest takie natrętne.
W tych sprawach się działa , a nie bez przerwy tylko pisze i pisze i szkoli.Turysta wcale nie musi o tym wiedzieć, on ma to odbierać pozytywnie i z korzyścią dla dwóch stron.
Z całym szacunkiem ale na ten temat rozpoczęłam jeden wątek. O turystyce zrównoważonej. Biorę udział w dyskusji. Mam do tego takie same prawo jak Ty do wściekania się na mnie i na rozmowy o szkoleniach. Moim zdaniem ta sprawa ciekawi ludzi. Oczywicie możemy rozmawiać po raz enty o tym jak to bardzo kochamy Bieski, możemy doszukiwać się na siłe sensacyjnych odkryć, a w ogóle to możemy rozmawiać na każdy temat. Podrzuc proszę jakąś myśl. Tak mnie zestresowałeś, że dziewczynie nie odpowiedziałam na pytanie jakie są zagrożenia środowiskowe i gospodarcze. Niestety, musiłabym napisać mini referat i poruszyć kwestię turystyki masowej, szkoleń itd. Nie chciałam Cię narażać na podwójny stres. Mam nadzieję, że to docenisz. Spójrz też na wyniki "czytelnictwa" poszczególnych wątków.
:P, :P, :P
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
Szkolenia, konferencje - sranie w banię ! Turysty indywidualnego takie bzdety nie interesują. Poza tym, jak widzę tych szkolących się urzędasów, to mnie bierze. A za czyje pieniądze i w jakim celu ( nie mówię o szkoleniach, czy kursach przewodnickich, bo sami opłacają ).
Lucynko, marzysz o podporządkowaniu swoim celom ( tzw. integracji )
całej turystyki zwanej masową ( chyba od mas PRL ).
Piotrze - z całym szacunkiem, ale porównywanie cen i atrakcji jest jakby chybione, bo jak się ma nocleg za 7 Euro do tego za 25, przy porównywalnym
standardzie ? Oczywiście UG jeszcze długo pozostaną takie, jakie są, mimo nacisku pewnych kręgów lobbujących bzdeto-konferencje.
Pozdrawiam.
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Wg mnie nie przybyłoby, a jeśli to minimalnie, ponieważ w latach 80 - do których padło odwołanie - nie było jeszcze bardzo jednej istotnej rzeczy, która napędzała frekwencję choćby w Bieszczadach: otwartych granic. Dziś ktoś się dobrze zastanowi czy pojechać taniej na włoską riviere, czy przepłacać za nic w np. UG.
Dodatkowo ta grupa mało wymagających "turystów plecakowych" (sama do niej należę), która w latach 80 robiła "frekwencję" w Bieszczadach lub w Beskidzie Niskim przeniosła się w inne góry - Słowackie, Ukraińskie, Rumuńskie. W latach 80 wyjazd w nie był całkiem nie możliwy, lub mocno utrudniony.
Moim skromnym zdaniem wiele miejscowości bieszczadzkich ma szansę być centrami wypoczynku bez specjalnych dodatkowych "atrakcji" jeśli zaoferuje stosunkowo tanie i czyste kwatery, możliwość dobrego jedzenia i nastawi się na rodzaj "wczasów rodzinnych" w gospodarstwach agroturystycznych. Przecież Tego poszukuje większość rodzin, która chce gdzieś spędzić wakacje.
Natomiast Bieszczady usiłują się reklamować jako "Góry dzikie i groźne", tymczasem dawno już większość ich obszaru taka nie jest.
Propagowanie "Sportów dla silnych mężczyzn" (oczywiście w cudzysłowie) jak offroad, quady i inne tego typu mieści się w tej linii promocji.
Zamiast tego powinno się zachęcać ludzi propagując turystykę rodzinną, możliwość wypoczynku w nieskażonym środowisku itd.
Tymczasem wrażenia zebrane po tegorocznych wakacjach od kilku niezależnych (i nawet nie znających się) osób, w tym rodzin z małymi dziećmi (przyjeżdżali w Bieszczady wielokrotnie zanim się pobrali, teraz byli w wysokiej części Bieszczadów):
- straszna drożyzna;
- często bywa brudno, trudno znaleźć na prawdę czystą kwaterę, gdzie można by przebywać z małymi dziećmi;
- niesamowity tłok, zwłaszcza dużo samochodów, brak parkingów;
- w jednej knajpie kelner chciał ich orżnąć na około 30 zł, z moimi znajomymi mu się nie udało, za to udało mu się orżnąć cudzoziemców.
Moi znajomi więcej tam nie przyjdą i innych będą przestrzegali.
Były też pozytywy, bardzo pozytywnie wypowiadali się np. o "Zajeździe pod Połoniną" w Wetlinie.
No i rzecz jasna góry piękne jak zawsze. :grin:
Pozdrowienia
Basia
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
1. Rzeczywiście szkoleń jest tak dużo, że bez problemu każdy przedsiębiorca mógłby się szkolić przez cały rok, dwa dziennie. Na tym można zarobić i to duże pieniądze. Większość rzeczywiście nic nie daje. Szkolenia nie są dostosowane do naszych potrzeb. Ktoś gdzieś tam w Warszawie wymyśla projekt, potem jest on wdrażany w terenie. Czy szkolenia są niepotrzebne? Ależ skąd. Na dzień dzisiejszy musi być przeszkolona cała branża turystyczna. Niestety, prawie wszyscy nie mamy zbyt dużego pojęcia o zawodzie. Przygotowaliśmy się do tego zagadnienia, gdy miała ruszyć turystyka wspólna sprawa, najbardziej sp... projekt. 60 przedsiębiorców w Relawii w Polańczyku chciało w to wejść. Miał powstać klaster. Nie powstał, bo słowa znacząco odbiegały od konkretów. Szkolenia zawodowe i językowe dla barmanów, kelnerów, kuchni, przewodników itd. Pracownicy mieli odpłatnie uczestniczyć w szkoleniach. Skąd dziewczyna pracująca na recepcji i zarabiająca tysiąć zł ma wziąść po 300 zł oby opłacić owo szkolenie. I kto miał być owym trenerem? Człowiek niewiele więcej wiedzący od przeszkolanego.
Ad.2 Chcę aby to ludzie żyjacy i pracujący w Bieszczadach korzystali z rozwoju turystyki u nas. Aby na tym zarabiali, aby pracownicy byli dobrze wynagradzani. Aby właściciel nie zabierał kelnerkom napiwku i aby goście zadowoleni z usługi te napiwki dziewczynom zostawiali. Nie chcę aby ktoś kto ma kasę przyjeżdżał tu i ją inwestował w działalność szkodzącą naszemu środowisku. Chcę aby jasno powiedzieć, gdzie są granice zarabiania pieniędzy.
Koniec o szkoleniach
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
Mnie interesują wymagania turystów ( tanio i czysto ) po prostu z ciekawości.
Nie mogę dojść do sedna - za jakie pieniądze i w jakich warunkach ?
Jeśli turysta przyjeżdża bryką za 100 tysięcy ( nie brakuje i takich ) i niekoniecznie po to, aby się zabawić w hotelu *** gwiazdkowym, a kombinuje gdzie postawić ten "wehikuł" za friko, to chyba coś nie tak z mentalnością ?
I chciałby nocować za 20 złociszy z wyżywieniem - nic nie rozumiem.
Realia są zupełnie odmienne niż w głębi starej Europy - płace itd, itp.
Pozdrawiam
Odp: Turystyka aktywna sznsą czy zagrożeniem?
Cytat:
Zamieszczone przez
takitam
Jeśli turysta przyjeżdża bryką za 100 tysięcy ( nie brakuje i takich ) i niekoniecznie po to, aby się zabawić w hotelu *** gwiazdkowym, a kombinuje gdzie postawić ten "wehikuł" za friko, to chyba coś nie tak z mentalnością ?
hehehe albo jest z Poznania;-)
Turystyka aktywna to przecież i konie i rowery i inne takie sporty w zasadzie nie przeszkadzające zbytnio innym i naturze.
A na te wyjazdy integracyjne to nie urzędasy jeżdżą w większości jak ktoś napisał, a firmy fundują swoim pracownikom, że to niby zcala załogę itd. Ja z firmą też jeździłam, a jako urzędas nikt mnie nigdzie nie chce wysłać...A firma sobie to wpuści w koszty i wszyscy zadowoleni