-
Bar Piekiełko w Dwerniku
Może ten wątek ktoś poruszał, ale ja nic nie wiem.
Tydzień temu schodząc z Otrytu głodna jak otrycka Miśka, postanowiłam zjeść w Piekiełku to co zwykle. Przyprowadziłam ze sobą innych głodnych i spragnionych, a tu kie licho!? Piekiełko zamknięte, zabite, prawie zamurowane i bankomatu nima. Co się dzieje?
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
cooooooooooooooooooo???????? jak to???? rok temu bylo czynne i mialo sie calkiem dobrze... najwspanialsza knajpa jaka mozna spotkac w bieszczadach.. i te przewspaniale pierozki jak prosto z babcinego pieca... co sie dzieje?!?!?!?!?!?!?!?!
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
To stawia pod znakiem zapytania nasze sobotnie dyżury tamże.
Czy zamknięcie owej uroczej, niepowtarzalnej knajpki (bieszczadzki klimat, i to taki sprzed lat !) jest definitywne czy tylko przejściowe ?
Osobiście będę mógł wyjaśnić to dopiero we wrześniu.
Teraz zatem proszę o to tych, którzy przebywają w pobliżu Dwernika i może już posiedli jakąś informację w tej sprawie.
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
Dwa tygodnie temu jechalem wyremontowana droga z Dwernika i wygladalo ze trwa tam remont.Czy i kiedy bedzie czynne to trudno powiedziec.Pozdrowienia
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
nie dosc ze droge wyremontowali to jeszcze knajpe psuja...dokad ten swiat zmierza...:(
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
nie dosc ze droge wyremontowali to jeszcze knajpe psuja...dokad ten swiat zmierza...:(
Bardzo celnie to ujęłaś !
Za parę lat ten odcinek (Dwernik - Nasiczne - Berehy Górne) stanie się stanowczo zbyt cywilizowany.
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
Hej:)
Chyba otworzę w Bieszczadach najpaskudniejszą knajpę, jaką widziały te góry, jeśli w 'Piekiełku' zapachnie nowością-świeżością:D Będzie w tej knajpie jak wtedy, gdy wesoły zespół z czatu stawił się w nieprzebranych ilościach u wrót 'Piekiełka' na pamiętne pierogi bez pierogów:D
A droga do tej knajpy będzie wyboista, bagnista, kamienista i w ogóle mało kto i rzadko kiedy dotrze tam autem. Nawet już nazwę wydumałem.
Pozdrawiam,
Derty
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
ciekawam nazwy i chetnie odwiedze ta twoja knajpe :)
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
Niestety - w Kolibie dowiedziałam się, że to nie remont Piekiełka, ale przebudowa pod inną działalność. Niepamiętam jednak jaką...a może się mylę...niech ktoś powie, że się mylę!
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
Chyba otworzę w Bieszczadach najpaskudniejszą knajpę, jaką widziały te góry, jeśli w 'Piekiełku' zapachnie nowością-świeżością:D Będzie w tej knajpie jak wtedy, gdy wesoły zespół z czatu stawił się w nieprzebranych ilościach u wrót 'Piekiełka' na pamiętne pierogi bez pierogów:D
A droga do tej knajpy będzie wyboista, bagnista, kamienista i w ogóle mało kto i rzadko kiedy dotrze tam autem. Nawet już nazwę wydumałem.
Derty zrób to tylko pomyśl tez o jakimś polu namiotowym bo ja mimo wszystkich chorób które mnie ostatnio dopadły nie wyobrazam sobie spania w jakichś hotelach w dalszym ciągu wolę namiot strumyk do umycia itd
No i najważniejsze zawsze bedzie bliżej do Twych nalewek
.
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
domina
Niestety - w Kolibie dowiedziałam się, że to nie remont Piekiełka, ale przebudowa pod inną działalność. Niepamiętam jednak jaką...a może się mylę...niech ktoś powie, że się mylę!
Dzis tamtędy przejeżdżałem, nie zauważyłem by tam sie cokolwiek działo, wygląda jak jakiś upadły PGR.
-
Odp: Piekiełko w Dwerniku
Tylko, że ten upadły PGR ma już nowe okna i drzwi...
-
Bar Piekiełko w Dwerniku
Zapewne starzy bieszczadnicy dobrze znają to miejsce; pierogi, piwo wypite z Jurkiem 2000, Jędrkiem Połoniną czy innymi legendarnymi postaciami. Latające kufle, opowieści drwali i cała historia tego miejsca, wpisująca się w Bieszczady. Byłam tam w czerwcu. Bar zamknięty na głucho. Jakiś facet remontował dach. Gość okazał się bardzo kontaktowy, wpuścił do środka - tam totalna rozpierducha - słynne "freski" na ścianach częściowo zamalowane, meble w kącie rozbite, a pod ścianą stary szyld baru, zakurzony, pochlapany wapnem. Facet był wynajęty przez nowego właściciela. Podobno ma powstać na tym miejscu ekskluzywny dwupiętrowy pensjonat (gość pokazał plany).:!:
Straszne.:!: Jakieś połączenie gargamela z tym, jak warszawiacy (z całym szacunkiem), wyobrażają sobie biznes w Bieszczadach. Chciałam nawet zabrać porzucony stary szyld, ale jakoś mi było głupio. Ów pracujący tam robotnik powiedział, że pracuje, bo właściciel na razie mu płaci...
Ponownie odwiedziłam Bieszczady w tzw. długi weekend 14-19 sierpnia. Postanowiłam wypytać jeszcze tego faceta o szczegóły, zabrać (na przechowanie) historyczny szyld. Niestety. Wszystko było zamknięte, po robotniku ślad nie został, a kominy, które zaczynał stawiać pozostały w takim stanie, jak w czerwcu. A nie było to święto - jakiś czwartek czy piątek.
Czy ktoś może mi powiedzieć, co z tym "Piekiełkiem" się dzieje? Co tu jest grane? Czy ktoś się tym interesuje? Był tam nie tak dawno zjazd internautów. Było fajnie, prawie jak przed laty. Gdzie są teraz ci internauci, fani "Piekiełka" - kultowego miejsca? Może na innej stronie, na innym forum.
W każdym razie żal, że Bieszczady, te Bieszczady które kocham i do których ciągle wracam, powoli przemieniają się w komercyjny ośrodek dla turystów z kasą - że wspomnę kuriozalny pomysł budowy luksusowego hotelu na Kaczmarewce w Lutowiskach.
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
Zapewne starzy bieszczadnicy dobrze znają to miejsce; pierogi, piwo wypite z Jurkiem 2000, Jędrkiem Połoniną czy innymi legendarnymi postaciami. Latające kufle, opowieści drwali i cała historia tego miejsca, wpisująca się w Bieszczady. Byłam tam w czerwcu. Bar zamknięty na głucho. Jakiś facet remontował dach. Gość okazał się bardzo kontaktowy, wpuścił do środka - tam totalna rozpierducha - słynne "freski" na ścianach częściowo zamalowane, meble w kącie rozbite, a pod ścianą stary szyld baru, zakurzony, pochlapany wapnem. Facet był wynajęty przez nowego właściciela. Podobno ma powstać na tym miejscu ekskluzywny dwupiętrowy pensjonat (gość pokazał plany).:!:
Straszne.:!: Jakieś połączenie gargamela z tym, jak warszawiacy (z całym szacunkiem), wyobrażają sobie biznes w Bieszczadach. Chciałam nawet zabrać porzucony stary szyld, ale jakoś mi było głupio. Ów pracujący tam robotnik powiedział, że pracuje, bo właściciel na razie mu płaci...
Ponownie odwiedziłam Bieszczady w tzw. długi weekend 14-19 sierpnia. Postanowiłam wypytać jeszcze tego faceta o szczegóły, zabrać (na przechowanie) historyczny szyld. Niestety. Wszystko było zamknięte, po robotniku ślad nie został, a kominy, które zaczynał stawiać pozostały w takim stanie, jak w czerwcu. A nie było to święto - jakiś czwartek czy piątek.
Czy ktoś może mi powiedzieć, co z tym "Piekiełkiem" się dzieje? Co tu jest grane? Czy ktoś się tym interesuje? Był tam nie tak dawno zjazd internautów. Było fajnie, prawie jak przed laty. Gdzie są teraz ci internauci, fani "Piekiełka" - kultowego miejsca? Może na innej stronie, na innym forum.
W każdym razie żal, że Bieszczady, te Bieszczady które kocham i do których ciągle wracam, powoli przemieniają się w komercyjny ośrodek dla turystów z kasą - że wspomnę kuriozalny pomysł budowy luksusowego hotelu na Kaczmarewce w Lutowiskach.
,Niestety kapitalizm dociera nawet do piekiełka,gdzie mozna było spotkac ,władzia nadoptę,jedrka połoninę,ale z tym juz musimy sie pogodzic ze bedzie coraz wiecej osrodkow,dacz,i pensjonatow,poki co nie jest to jeszcze 2-gie podchale!W tym zalewie komercji,w wetlinie jest jeszcze ''wysepka''dawnych czasow,schronisko dla łazikow,u staszka łapy>czas sie tam zatrzymał,przed 20 laty,wspołczesnosc tam nie dotarła,mimo ze gospodarz bywa czasami opryskliwy,duch starych biesow,tam nie zniknął.polecam od 20 lat!
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Dziękuję za informację o Wetlinie. Od lat omijam to miejsce wielkim łukiem. Pełno ludzi, straszne ceny itd...
Ale może nie to jest przykre aż tak bardzo. Moja koleżanka z roku, stara bieszczadniczka (wydała zresztą piękny album o Bieszczadach), miała w Wetlinie przyjaciół.
Oni teraz zwykły pensjonat zamienili na ekskluzywny hotel i już nie chcą jej widzieć. Znikają stare przyjaźnie, znikają duchy zmarłch.
Ale to może już tak musi być.
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Dorotko, jesteś świeżutka na Naszym Forum (3 posty), więc Cię informuję, że dwernickie "Piekiełko" to także kawał Naszej historii.
Kliknij tu:
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=1192
I KIMB 2002 http://twojebieszczady.pl/kimb.php
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Byłem w Bieszczadach w podobnym terminie co Dorota i tak się złożyło, że przez kilka dni koczowałem w Dwerniku. I mam wrażenie,że przynajmniej część bywalców, z braku "Piekiełka" przeniosła się do baru "Pod blachą". Ten bar to wprawdzie zwykła drewniana buda obita blachą i do tego czynna tylko w sezonie, a z posiłków można tam było dostać tylko zupę chmielową ale co wieczór gromadził się tam niezgorszy tłumek zarówno miejscowych jak i przyjezdnych, których zachowania nie miały nic wspólnego z komercją. Spędziłem tam kilka przyjemnych wieczoro-nocy. A "Piekiełko" rzeczywiście zamknięte na głucho.
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
"Piekiełko" nadal zamknięte na głucho - żadnych prac remontowych. Przez ostatnie trzy dni przejeżdżałem tamtędy kilkakrotnie ...
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Dziękuję serdecznie za Wasze posty. Jestem faktycznie świeżutka na tym Forum, ale dopiero teraz mam okazję korzystać z internetu w całej pełni, bo w pracy jakoś tak niesporo. Nadrabiam więc zaległości, uczę się. Jest to dla mnie coś wspaniałego, że mogę poczytać o Bieszczadach.
Przyznam szczerze - nie byłam w barze "Piekiełko" kiedy latały tam kufle (znam to tylko z relacji przyjaciół). Oni zostawili tam cały kawał życia i wspomnienia tak bolesne, że nie sposób z nimi o tym teraz rozmawiać.
Na tym Forum mam jednak okazję podzielić się moimi wrażeniami i dziękuję bardzo za to, że mogę przynajmniej napisać o tym co mnie denerwuje, drażni i budzi niepokój.
Od dwudziestu lat jestem w Bieszczadach trzy, cztery razy w roku - jak kasa pozwoli. Kocham Bieszczady
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
Dziękuję za informację o Wetlinie. Od lat omijam to miejsce wielkim łukiem. Pełno ludzi, straszne ceny itd...
Ale może nie to jest przykre aż tak bardzo. Moja koleżanka z roku, stara bieszczadniczka (wydała zresztą piękny album o Bieszczadach), miała w Wetlinie przyjaciół.
Oni teraz zwykły pensjonat zamienili na ekskluzywny hotel i już nie chcą jej widzieć. Znikają stare przyjaźnie, znikają duchy zmarłch.
Ale to może już tak musi być.
czy twoja znajoma to moze eta zaręba???nie znam ale mam jej album.rzeczywiscie chyba najpiekniejszy o bieszczadach!!A ci znajomi to rzeczywiscie,przykre ze "kasa"ludziom tak uderza do głowy,i zeby starych zasiedziałych znajomych zamieniac na na kogos kto,zapłaci wiecej za nocleg,niepojęte!!!!!!
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
Dziękuję serdecznie za Wasze posty. Jestem faktycznie świeżutka na tym Forum, ale dopiero teraz mam okazję korzystać z internetu w całej pełni, bo w pracy jakoś tak niesporo. Nadrabiam więc zaległości, uczę się. Jest to dla mnie coś wspaniałego, że mogę poczytać o Bieszczadach.
Przyznam szczerze - nie byłam w barze "Piekiełko" kiedy latały tam kufle (znam to tylko z relacji przyjaciół). Oni zostawili tam cały kawał życia i wspomnienia tak bolesne, że nie sposób z nimi o tym teraz rozmawiać.
Na tym Forum mam jednak okazję podzielić się moimi wrażeniami i dziękuję bardzo za to, że mogę przynajmniej napisać o tym co mnie denerwuje, drażni i budzi niepokój.
Od dwudziestu lat jestem w Bieszczadach trzy, cztery razy w roku - jak kasa pozwoli. Kocham Bieszczady
Popieram,kocham bieszczady jak życie nad zycie.Ja jezdze do wetliny,ale w pazdzierniku sanieluczni bieszczdnicy,ceny do przyjecia,a u ''stacha''nocleg na materecu 11 zybli da sie zyc,choc generalnie to jednak włoczęga z namiotem.
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Piekiełko nie spodobało się sanepidowi i trzeba było się wziasc za remont jednak podobno(wiedza od mieszkanców) nie ma kto pracować bo wiekszosc ludzi zdolnych do pracy wyjechała i własciciel wszelkimi siłami remontuje.Wspomniany bar pod blachą niestety nie zastąpi PIEKIEŁKA,chociaz
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
Dziękuję za informację o Wetlinie. Od lat omijam to miejsce wielkim łukiem. Pełno ludzi, straszne ceny itd...
Ale może nie to jest przykre aż tak bardzo. Moja koleżanka z roku, stara bieszczadniczka (wydała zresztą piękny album o Bieszczadach), miała w Wetlinie przyjaciół.
Oni teraz zwykły pensjonat zamienili na ekskluzywny hotel i już nie chcą jej widzieć. Znikają stare przyjaźnie, znikają duchy zmarłch.
Ale to może już tak musi być.
Dla mnie bieszczady oprocz ,dzikiej przyrody ,"polskiej canady",były zawsze oaza wolniosci,a za nieboszczki komunyto juz wogole.Tu własnie poznałem wielu niezłomnych,wspaniałych ludzi,tu przyjezdzalismy z kumplami, zeby swobodnie poodychac,gdy wokoł była tylko szarosc,komuna i beznadziea,tu sie oddychało wolnoscia ,swoboda,a dzis wkracza tu komercja,coz,miejscowi maja widac jakies wypaczone pojecie o wrtosciowaniu spraw i ludzi,ale zeby odwracac sie os starych zazyłych znajomych,to jaks chanba!!!!
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Widzę, że jacys forowicze siedzili pod blaszakiem w tych samych dniach, co ja :) Otóż, mnie poinformowano, że Piekiełko jest remontowane w tym roku, a miejscowi jakos na tyle pogodnie o tym mówili, że chyba końca świata nie będzie i w końcu remont się skończy.
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
no szkoda że tak się dzieje że teraz niestety liczy się tylko kasa dla większości... z jednej strony rozumiem tych ludzi... dla niektórych to jedyne źródło utrzymania podnieść ceny noclegu i załatwione... ale żeby "olewać" starych przyjaciół... coś tu jest nie tak
też jeżdżę w Bieszczady i mam nadzieję że jeszcze długo pozostaną taką oazą spokoju... gdzie człowiek może odpocząć, pobyć sam na sam ze swoimi myślami z dala od miasta i spraw życia codziennego...
oby jak najdłużej...
pozdrawiam!!
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
Teresa45
Piekiełko nie spodobało się sanepidowi i trzeba było się wziasc za remont
no to koniec dzikich miejsc skoro sanepied bierze się za bieszczadzkie bary
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
To jest faktycznie Eta Zaręba. Studiowałyśmy na jednym roku w krakowskiej ASP. Aż żal, że taki piękny album ukazał się w takim małym formacie. Ale Eta chciała, by zmieścił się do plecaka... Nie będę Ci tu opisywać ile Eta miała przykrości od strony wydawnictwa tego albumu - to w końcu nie moja sprawa.
Powiem tylko, że postąpili z nią podle - krytykowali okładkę, zwlekali z płatnościami - dystrybucja nawaliła itp. W końcu po kilku latach nieprzyjemnych przepychanek, rzucili jej jakieś grosze argumentując, że książka się nie sprzedaje.
Ja od lat, kilka razy do roku jestem w Tarnawie, maleńkim hoteliku BPN, tuż przy ukraińskiej granicy. Jest tam też sklepik z książkami, mapami i różnymi bieszczadzkimi pamiątkami. I oto, kiedy byłam tam zeszłą jesienią, zobaczyłam wyeksponowany albumik Ety. Okropnie mnie to ucieszyło, a jednocześnie zadziwiło, bo skoro to się nie sprzedaje, skoro wydawnictwo poniosło straty i w ogóle należy zmienić okładkę - to do jasnej cholery ten album po tylu latach tu robi?!. Pani Dorota Czarnik - obecny dzierżawca hoteliku, wyjaśniła mi, że dostawcą książki jest przedstawiciel owego wydawnictwa, który dostarcza wciąż nowe i nowe egzemplarze, ponieważ właśnie ten album, właśnie z uwagi na format, właśnie z uwagi na okładkę, no i oczywiście cenę świetnie się sprzedaje. Byłam w Tarnwie 14-20. sierpnia; książeczki już zabrakło.
Próbowałam to opowiedzieć Ecie, ale dla niej rozdział "Bieszczady" jest już niestety zamknięty. Zmarł Jurek 2000, zmarli wszyscy przyjaciele, wydawnictwo zrobiło ją w konia...
Może właśnie dlatego jestem na tym Forum, aby pogadać o Bieszczadach. Bo z Etą jest to już niemożliwe. To temat dla niej zbyt bolesny - a to przecież ona zaraziła mnie Bieszczadami, to ona na pierwszym roku naszych studiów pokazywała mi czarno białe zdjęcia rozwalanych cerkiewek. Ona tym żyła i to dokumentowała. Mam do dziś drewnianą kuleczkę z cerkwi w Paniszczewie.
pozdrawiam
Dorota
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Ostatnie 1,5 tygodnia spędziłem w Blaszaku...(nie wiem czemu tutaj mówi się o tym miejscu ,,Pod Blachą"). Nigdy nie miałem przyjemności wypić w Piekiełku, ale do Blaszaka nie mam żadnych zastrzeżeń. Było świetnie, tam idzie się napić browara, posiedzieć i pogawędzić, a nie zjeść, zjeść można więcej w namiocie. A o tym, że jedzenie (chemiczna bułka za 5zł) jest denne to informują sami sprzedający czyli Kuba i Dorotka :]
Jeśli ktoś tam jest w tym momencie to niech pilnuje Żwirka i nie dawajcie mu fajek: Prawdziwy żołnierz zawsze ma naboje! :) kiedy tak mu powiecie to przestanie wyłudzać i wyjmie własną paczkę :] Pozdrawiam wszystkich Bieszczadników. I wspieram wszystkich zdołowanych którzy wrócili do swoich wielkich zasyfionych miast i czują się jak w klatkach. trzymajcie się! niedługo znowu pojedziemy!
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
Może właśnie dlatego jestem na tym Forum, aby pogadać o Bieszczadach.
Z całym szacunkiem ale Twoje posty napawają mnie niesmakiem. Dlaczego publicznie rzucasz oskarżenia? Jesteś pewna, że osoby które obrażasz mają szanse na obronę? Czytają to forum?
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
To jest faktycznie Eta Zaręba. Studiowałyśmy na jednym roku w krakowskiej ASP. Aż żal, że taki piękny album ukazał się w takim małym formacie. Ale Eta chciała, by zmieścił się do plecaka... Nie będę Ci tu opisywać ile Eta miała przykrości od strony wydawnictwa tego albumu - to w końcu nie moja sprawa.
Powiem tylko, że postąpili z nią podle - krytykowali okładkę, zwlekali z płatnościami - dystrybucja nawaliła itp. W końcu po kilku latach nieprzyjemnych przepychanek, rzucili jej jakieś grosze argumentując, że książka się nie sprzedaje.
Ja od lat, kilka razy do roku jestem w Tarnawie, maleńkim hoteliku BPN, tuż przy ukraińskiej granicy. Jest tam też sklepik z książkami, mapami i różnymi bieszczadzkimi pamiątkami. I oto, kiedy byłam tam zeszłą jesienią, zobaczyłam wyeksponowany albumik Ety. Okropnie mnie to ucieszyło, a jednocześnie zadziwiło, bo skoro to się nie sprzedaje, skoro wydawnictwo poniosło straty i w ogóle należy zmienić okładkę - to do jasnej cholery ten album po tylu latach tu robi?!. Pani Dorota Czarnik - obecny dzierżawca hoteliku, wyjaśniła mi, że dostawcą książki jest przedstawiciel owego wydawnictwa, który dostarcza wciąż nowe i nowe egzemplarze, ponieważ właśnie ten album, właśnie z uwagi na format, właśnie z uwagi na okładkę, no i oczywiście cenę świetnie się sprzedaje. Byłam w Tarnwie 14-20. sierpnia; książeczki już zabrakło.
Próbowałam to opowiedzieć Ecie, ale dla niej rozdział "Bieszczady" jest już niestety zamknięty. Zmarł Jurek 2000, zmarli wszyscy przyjaciele, wydawnictwo zrobiło ją w konia...
Może właśnie dlatego jestem na tym Forum, aby pogadać o Bieszczadach. Bo z Etą jest to już niemożliwe. To temat dla niej zbyt bolesny - a to przecież ona zaraziła mnie Bieszczadami, to ona na pierwszym roku naszych studiów pokazywała mi czarno białe zdjęcia rozwalanych cerkiewek. Ona tym żyła i to dokumentowała. Mam do dziś drewnianą kuleczkę z cerkwi w Paniszczewie.
pozdrawiam
Dorota
Strasznie to smutne ,o czy m piszesz i jak postapiono z etą.Jak kupiłem jej album od jednego z "zakapiorow",Ktorzy zresztą są,na tym forum szeroko opisywani,od Ryszarda szocinskiego,i powiedział mi,to jest album ety,"tej"ety,,od jurka 2000 tysiece,od cerkwi w paniszczewie,poprostu historia.Rzeczywiscie podłosci straszne jej wyrzadzono,rozumiem jej rozgoryczenie<sam tego tez w bieszczadzie doswiadczyłem ,mieszkałem tam 2 lata na jaworcu,ale z czasem czas goi rany,wiele rzeczy idzie w niepamiec,wielu odchodzi na niebieskie połoniny,a biesy są nadal,mimo najazdu "hunów",z wawy,w wypasionych brykach,a poloniny ciesza swym bezkresem.Odchodzą znajomi,zakapiory,przyjaciele,niektorzy zachorowali na nieulaczalną chorobę ,posiadania kasy,kasy,jeszcze wiecej kasy,a biesy trwają w swej odwiecznosci,i zawsze spotkasz tam ludzi ,z ktorymi poprostu sie dogadasz,bo taka jest "Prawda starowieku",własnie tam,i tylko tam!!!
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
nie bedzie piekiełka niestety... nie będzie... będzie PENSION... albo jakis inny HOTEL'ik... co to te drogi unijne robią... :(
pewna wiadomość od autochtona...
pozdrawiam
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Piekiełko nie istnieje ale życie towarzyskie kwitnie w barze na skrzyżowaniu w Dwerniku.
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Hej:(
Strasznie smutny wątek... Po raz pierwszy poczułem ukłucie w sercu...
Derty
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Hej:(
Strasznie smutny wątek... Po raz pierwszy poczułem ukłucie w sercu...
Derty
chyba czas do piachu ;-). Pozdro mimo sytuacji :)
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Hej:)
Ciekawym był, kto pierwszy to podłapie. Chris, masz piwko za refleks:P
Derty
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Hej:)
Ciekawym był, kto pierwszy to podłapie. Chris, masz piwko za refleks:P
Derty
ROTFL - wzajem ;)
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Właśnie wróciłem z Sękowca.Widziałem ekipę siedzącą obok blaszanego baru na skrzyżowaniu.Żałuję że się nie zatrzymałem na browarka:???:Mój Matiz musiał górkę pokonywać z rozpędu:wink:inaczej się nie dało.Następnym razem wypiję tam piwko i pójdę piechotą:-)
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Nie znam przyczyny zamknięcia "Piekiełka". Być może kropką nad "i" był jakiś wymóg formalno - prawny, np. sanepid, bhp, ppoż., mobbing, molestowanie, czy coś tam jeszcze (może UKŁAD ?).
Ale zaglądając tam w ubiegłych latach (we wrześniu, po 2 - 3 razy) widziałem, jak ów lokal stopniowo podupada. Najpierw pierogi przestały być takie smaczne, później w ogóle przeszły do historii, a jeszcze później już tam zupełnie nic nie było do jedzenia.
Podobnie z napojami, których wybór stawał się coraz mniejszy.
Ta "agonia" trwała parę lat, zaczęła się chyba w 2004 r. Nic o tym nie pisałem na Naszym Forum, nie chcąc robić antyreklamy. Wręcz przeciwnie, raczej sławiłem "Piekiełko" (co można odgrzebać w moich postach).
-
1 załącznik(ów)
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
Ta "agonia" trwała parę lat, zaczęła się chyba w 2004 r.
Dokładnie tak było - a bywalcy zaglądali tam już chyba tylko z przyzwyczajenia.
-
Odp: bar Piekiełko w Dwerniku
Niestety oglądałam ten obrazek na własne oczy w maju, czerwcu i ostatnio w sierpniu. Zdaje się, że ten widok będziemy oglądać jeszcze wielokrotnie podczas kolejnych wypadów w Bieszczady.