Pokaż wyniki od 1 do 10 z 111

Wątek: Bar Piekiełko w Dwerniku

Mieszany widok

  1. #1

    Domyślnie Odp: bar Piekiełko w Dwerniku

    To jest faktycznie Eta Zaręba. Studiowałyśmy na jednym roku w krakowskiej ASP. Aż żal, że taki piękny album ukazał się w takim małym formacie. Ale Eta chciała, by zmieścił się do plecaka... Nie będę Ci tu opisywać ile Eta miała przykrości od strony wydawnictwa tego albumu - to w końcu nie moja sprawa.
    Powiem tylko, że postąpili z nią podle - krytykowali okładkę, zwlekali z płatnościami - dystrybucja nawaliła itp. W końcu po kilku latach nieprzyjemnych przepychanek, rzucili jej jakieś grosze argumentując, że książka się nie sprzedaje.
    Ja od lat, kilka razy do roku jestem w Tarnawie, maleńkim hoteliku BPN, tuż przy ukraińskiej granicy. Jest tam też sklepik z książkami, mapami i różnymi bieszczadzkimi pamiątkami. I oto, kiedy byłam tam zeszłą jesienią, zobaczyłam wyeksponowany albumik Ety. Okropnie mnie to ucieszyło, a jednocześnie zadziwiło, bo skoro to się nie sprzedaje, skoro wydawnictwo poniosło straty i w ogóle należy zmienić okładkę - to do jasnej cholery ten album po tylu latach tu robi?!. Pani Dorota Czarnik - obecny dzierżawca hoteliku, wyjaśniła mi, że dostawcą książki jest przedstawiciel owego wydawnictwa, który dostarcza wciąż nowe i nowe egzemplarze, ponieważ właśnie ten album, właśnie z uwagi na format, właśnie z uwagi na okładkę, no i oczywiście cenę świetnie się sprzedaje. Byłam w Tarnwie 14-20. sierpnia; książeczki już zabrakło.
    Próbowałam to opowiedzieć Ecie, ale dla niej rozdział "Bieszczady" jest już niestety zamknięty. Zmarł Jurek 2000, zmarli wszyscy przyjaciele, wydawnictwo zrobiło ją w konia...
    Może właśnie dlatego jestem na tym Forum, aby pogadać o Bieszczadach. Bo z Etą jest to już niemożliwe. To temat dla niej zbyt bolesny - a to przecież ona zaraziła mnie Bieszczadami, to ona na pierwszym roku naszych studiów pokazywała mi czarno białe zdjęcia rozwalanych cerkiewek. Ona tym żyła i to dokumentowała. Mam do dziś drewnianą kuleczkę z cerkwi w Paniszczewie.

    pozdrawiam

    Dorota

  2. #2

    Domyślnie Odp: bar Piekiełko w Dwerniku

    Ostatnie 1,5 tygodnia spędziłem w Blaszaku...(nie wiem czemu tutaj mówi się o tym miejscu ,,Pod Blachą"). Nigdy nie miałem przyjemności wypić w Piekiełku, ale do Blaszaka nie mam żadnych zastrzeżeń. Było świetnie, tam idzie się napić browara, posiedzieć i pogawędzić, a nie zjeść, zjeść można więcej w namiocie. A o tym, że jedzenie (chemiczna bułka za 5zł) jest denne to informują sami sprzedający czyli Kuba i Dorotka :]
    Jeśli ktoś tam jest w tym momencie to niech pilnuje Żwirka i nie dawajcie mu fajek: Prawdziwy żołnierz zawsze ma naboje! :) kiedy tak mu powiecie to przestanie wyłudzać i wyjmie własną paczkę :] Pozdrawiam wszystkich Bieszczadników. I wspieram wszystkich zdołowanych którzy wrócili do swoich wielkich zasyfionych miast i czują się jak w klatkach. trzymajcie się! niedługo znowu pojedziemy!

  3. #3
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: bar Piekiełko w Dwerniku

    Cytat Zamieszczone przez dorota z krakowa Zobacz posta
    Może właśnie dlatego jestem na tym Forum, aby pogadać o Bieszczadach.
    Z całym szacunkiem ale Twoje posty napawają mnie niesmakiem. Dlaczego publicznie rzucasz oskarżenia? Jesteś pewna, że osoby które obrażasz mają szanse na obronę? Czytają to forum?

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar pioabram
    Na forum od
    03.2007
    Postów
    180

    Domyślnie Odp: bar Piekiełko w Dwerniku

    Cytat Zamieszczone przez dorota z krakowa Zobacz posta
    To jest faktycznie Eta Zaręba. Studiowałyśmy na jednym roku w krakowskiej ASP. Aż żal, że taki piękny album ukazał się w takim małym formacie. Ale Eta chciała, by zmieścił się do plecaka... Nie będę Ci tu opisywać ile Eta miała przykrości od strony wydawnictwa tego albumu - to w końcu nie moja sprawa.
    Powiem tylko, że postąpili z nią podle - krytykowali okładkę, zwlekali z płatnościami - dystrybucja nawaliła itp. W końcu po kilku latach nieprzyjemnych przepychanek, rzucili jej jakieś grosze argumentując, że książka się nie sprzedaje.
    Ja od lat, kilka razy do roku jestem w Tarnawie, maleńkim hoteliku BPN, tuż przy ukraińskiej granicy. Jest tam też sklepik z książkami, mapami i różnymi bieszczadzkimi pamiątkami. I oto, kiedy byłam tam zeszłą jesienią, zobaczyłam wyeksponowany albumik Ety. Okropnie mnie to ucieszyło, a jednocześnie zadziwiło, bo skoro to się nie sprzedaje, skoro wydawnictwo poniosło straty i w ogóle należy zmienić okładkę - to do jasnej cholery ten album po tylu latach tu robi?!. Pani Dorota Czarnik - obecny dzierżawca hoteliku, wyjaśniła mi, że dostawcą książki jest przedstawiciel owego wydawnictwa, który dostarcza wciąż nowe i nowe egzemplarze, ponieważ właśnie ten album, właśnie z uwagi na format, właśnie z uwagi na okładkę, no i oczywiście cenę świetnie się sprzedaje. Byłam w Tarnwie 14-20. sierpnia; książeczki już zabrakło.
    Próbowałam to opowiedzieć Ecie, ale dla niej rozdział "Bieszczady" jest już niestety zamknięty. Zmarł Jurek 2000, zmarli wszyscy przyjaciele, wydawnictwo zrobiło ją w konia...
    Może właśnie dlatego jestem na tym Forum, aby pogadać o Bieszczadach. Bo z Etą jest to już niemożliwe. To temat dla niej zbyt bolesny - a to przecież ona zaraziła mnie Bieszczadami, to ona na pierwszym roku naszych studiów pokazywała mi czarno białe zdjęcia rozwalanych cerkiewek. Ona tym żyła i to dokumentowała. Mam do dziś drewnianą kuleczkę z cerkwi w Paniszczewie.

    pozdrawiam

    Dorota
    Strasznie to smutne ,o czy m piszesz i jak postapiono z etą.Jak kupiłem jej album od jednego z "zakapiorow",Ktorzy zresztą są,na tym forum szeroko opisywani,od Ryszarda szocinskiego,i powiedział mi,to jest album ety,"tej"ety,,od jurka 2000 tysiece,od cerkwi w paniszczewie,poprostu historia.Rzeczywiscie podłosci straszne jej wyrzadzono,rozumiem jej rozgoryczenie<sam tego tez w bieszczadzie doswiadczyłem ,mieszkałem tam 2 lata na jaworcu,ale z czasem czas goi rany,wiele rzeczy idzie w niepamiec,wielu odchodzi na niebieskie połoniny,a biesy są nadal,mimo najazdu "hunów",z wawy,w wypasionych brykach,a poloniny ciesza swym bezkresem.Odchodzą znajomi,zakapiory,przyjaciele,niektorzy zachorowali na nieulaczalną chorobę ,posiadania kasy,kasy,jeszcze wiecej kasy,a biesy trwają w swej odwiecznosci,i zawsze spotkasz tam ludzi ,z ktorymi poprostu sie dogadasz,bo taka jest "Prawda starowieku",własnie tam,i tylko tam!!!

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bar Ryś W Lutowiskach (opinie)
    Przez Rysiek w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 24-05-2014, 13:02
  2. Bar w Beskidzie czyli oberżyświat ;)
    Przez Browar w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 26
    Ostatni post / autor: 27-05-2010, 14:52
  3. Duszatyn, sklep, bar...
    Przez sabol w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 11
    Ostatni post / autor: 10-10-2008, 20:49
  4. Bar Smak
    Przez długi w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 08-11-2005, 19:22
  5. Bar Smak
    Przez długi w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 20-06-2005, 09:00

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •