-
Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
12.1.2008 niedziela
Podmiot :wink: powitania: Bertrand
Bieszczadzki Komitet: Ewa prywatnie żona Marcina, Madzia przewodniczka, tylko raz zaglądnęła do nas, nie była w stanie zaakceptować wersji forumowej piszącej sprawozdanie, Marcin to ten gaduła przyrodnik no i ja.
Na trasie spotaliśmy Joorga, Roba i Kasię.
Dzwoni Marcin. Jest już w Olszanicy. Szybko narzucam coś na siebie. Plecak w łapki i biegnę. Na szczęście zbytnio nie spóźniłam się. W Ustrzykach wsiada Madzia. Przypominam sobie, że nie mam nic do jedzenia. Biegniemy do sklepu. Madzia profilaktycznie nie rusza się z samochodu.
Obok kościółka w Dwerniku spotykamy się z ekipą Joorga. Krótkie powitanie i dalej w drogę. Jesteśmy umówieni z Bertrandem w Nasicznym.
Na parkingu spotykamy ciekawe bieszczadzkie indywidum czyli pijaczka, który zbiera opłatę parkingową. Jest spokrewniony z leśniczym więc czuje się właścicielem miejsca parkingowego. Nie spotykamy Stasiavino.Turyści płoszą łanię z dwoma jednoroczniakami, przebiegają drogę tuż obok nas.
Jest Bertrand. Po dłuższej chwili (Ewa i Bertrand porozstawiali strategicznie samochody) udajemy się na Dwernik Kamień. Marcin prowadzi warsztaty przyrodnicze. Pokazuje nam co ciekawsze rośliny znajdujące się na szlaku. Co za wiedza. No i dar jej przekazywania. Czas mija szybko. Troszeczkę korygujemy szlak wchodząc na skałki. Piękny okaz porzeczki alpejskiej.
Na Dwerniku Kamieniu spotykamy ekipę Joorga. Króciutka impreza integracyjna:-P:wink:. Gadu, gadu, widoki są przepiękne. (Nie publikujcie prosze zdjęć z integracji, tylko widoczki). Schodzimy nową ścieżką wytyczoną przez Frania Adamczyka. Ekomuzeum W Krainie Bojków. Marcin przez cały czas przekazuje nam wiedzę. Przez chwilę zatrzymujemy się na zrębie. Jestem zdegustowana. Pan Podleśniczy objaśnia nam zasady pozyskiwania drewna. To co mówi brzmi sensownie. No i jesteśmy przy wodospadzie na Hylatym. Nie podoba mi się to co widzę. Udostępniony turystycznie. Schodki wiodą aż do wody. Krótkie focenie. Bertrand opowiada nam o swoim letnim pobycie w tym miejscu. Dzwoni Barszczu. Nie może dołączyć do nas.
Postanwiamy kontynuować wycieczkę w Obniżeniu Górnego Sanu. Dzielimy się wg płci. Ewa wiezie nas do Tarnawy. Zatrzymujemy się w Mucznym abym kupiła jedzenie dla kotów. W Tarnawie pożywienie dzielę między głodne zwierzaki. Jedziemy do Bukowca. Jak tu pięknie. Krótki spacer na cerkwisko i cmentarz. Nad Haliczką Marcin pokazuje nam dziwne zjawisko. Dwa jesiony obok siebie. Jeden stracił już liście, a drugi ma je jeszcze zielone. Niestety, tu musimy pożegnać Bertranda. Szkoda, cudowny Towarzysz wędrówki. Na pewno to nie było nasze ostatnie przejście górskie.
Udajemy się na punkt widokowy na Roztoce. Zostaję w tyle aby obadać teren źródliskowy. No i oczywiście zapadam się w błocko. Ekipa podziwia zachód słońca, a ja usiłuję oczyścić się z błota. Schodzimy w świetle księżyca do samochodu.
W drodze powrotnej zatrzymujemy się w Ustrzykach aby coś zjeść. Tłok więc zadawalamy się byle czym. Ewa i Marcin zaczynają opowiadać o swoich ukraińsko-słowackich eskapadach. Mogłabym ich słychać bez końca. Niestety, czas jest nieubłagany. Musmy się pożegnać. Do następnego razu.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
W dużym skrócie. Ale tak było. A gdzie opis Chmielowych Kaskad?
pozdrawiam Podmiot
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
W dużym skrócie. Ale tak było. A gdzie opis Chmielowych Kaskad?
pozdrawiam Podmiot
Ale dlaczego dopiero dziś sprawozdanie ze stycznia ?
Chyba że coś pomylone.
B.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Lucyna pisała w afekcie i po 1 zabrakło 2 Było to 12 października.
podmiot
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Szczęśliwi czasu nie liczą :P
A były i Chmielowe Kaskady. Piękny widoczek, który zapadł Bertrandowi głęboko w serce.
Był także przepiękny widok na ciemnopopielatą Trumnę. Za nią ciemnoszare pozostałe szczyty nakryte prawie czarną kołderką obrzeżoną bialym pióropuszem chmur.
Były i torfowiska w Tarnawie, gdzie Marcin nie tylko focił ale i egzaminował z roślin torfowiskowych przewodniczkę.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
Lucyna pisała w afekcie i po 1 zabrakło 2 Było to 12 października.
podmiot
Podmiat , coś mi się wydaje ,że Ty też jesteś po"chmielowych kaskadach";) nie po 1 zabrakło 2 , ale po 1 zabrakło 0 czyli 10 (pażdziernik):smile:
ps . poszukam jakiś zdjęć i zaraz zamieszczę wg życzeń Lucyny tz widoki :)
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
No właśnie - pokażcie jakieś zdjęcia.
Piękny był ten ostatni weekend, chyba w całych Beskidach.
B.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
No i Lucyna znowu dwója, skoro tak bardzo chcesz być egzaminowana. Widzieliśmy oczywiscie porzeczkę skalną a nie alpejską :-)
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
joorg
Podmiat , coś mi się wydaje ,że Ty też jesteś po"chmielowych kaskadach";) nie po 1 zabrakło 2 , ale po 1 zabrakło 0 czyli 10 (pażdziernik):smile:
,,,
:oops::oops:
PRZEPRASZAM
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin Scelina
No i Lucyna znowu dwója, skoro tak bardzo chcesz być egzaminowana. Widzieliśmy oczywiscie porzeczkę skalną a nie alpejską :-)
Jaka znowu, no jaka znowu. Wrr
Te Psorku proszę o ściągę ze szlaku.O te wszystkie trawy, turzyce, porosty, mchy i paprocie, które fociłeś.
-
5 załącznik(ów)
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Kilka zdjęć uzupełniających relację:
1. Wychodnie skalne, na których rosła porzeczka skalna.
2. Sukcesja roślinności leśnej na Holicy-Dwerniku.
3. Potoczek.
4. Różnice fenologiczne na przykładzie jesionów z Bukowca.
5. Torfowisko.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
12.10.2008 niedziela
Podmiot :wink: powitania: Bertrand
Bieszczadzki Komitet: Ewa prywatnie żona Marcina, Madzia przewodniczka, tylko raz zaglądnęła do nas, nie była w stanie zaakceptować wersji forumowej piszącej sprawozdanie, Marcin to ten gaduła przyrodnik no i ja.
Na trasie spotaliśmy Joorga, Roba i Kasię.
Dzwoni Marcin. Jest już w Olszanicy. Szybko narzucam coś na siebie. Plecak w łapki i biegnę. Na szczęście zbytnio nie spóźniłam się. W Ustrzykach wsiada Madzia. Przypominam sobie, że nie mam nic do jedzenia. Biegniemy do sklepu. Madzia profilaktycznie nie rusza się z samochodu.
Obok kościółka w Dwerniku spotykamy się z ekipą Joorga. Krótkie powitanie i dalej w drogę. Jesteśmy umówieni z Bertrandem w Nasicznym.
Na parkingu spotykamy ciekawe bieszczadzkie indywidum czyli pijaczka, który zbiera opłatę parkingową. Jest spokrewniony z leśniczym więc czuje się właścicielem miejsca parkingowego. Nie spotykamy Stasiavino.Turyści płoszą łanię z dwoma jednoroczniakami, przebiegają drogę tuż obok nas.
Jest Bertrand. Po dłuższej chwili (Ewa i Bertrand porozstawiali strategicznie samochody) udajemy się na Dwernik Kamień. Marcin prowadzi warsztaty przyrodnicze. Pokazuje nam co ciekawsze rośliny znajdujące się na szlaku. Co za wiedza. No i dar jej przekazywania. Czas mija szybko. Troszeczkę korygujemy szlak wchodząc na skałki. Piękny okaz porzeczki alpejskiej.
Na Dwerniku Kamieniu spotykamy ekipę Joorga. Króciutka impreza integracyjna:-P:wink:. Gadu, gadu, widoki są przepiękne. (Nie publikujcie prosze zdjęć z integracji, tylko widoczki).....
12.10.2008 trasa z Sękowca na Dwernik-Kamień Holica, pogoda sprzyja , ale mgiełki nie pozawalają na "wiele ".Kolory w dolnych partiach dość intensywne , ale czym wyżej to już bliżej póżnej jesieni.
W tygodniu poprzedzającym, Lucyna dała znać ,że 12 .10 wychodzą z Nasicznego przez Dwernik –Kamień i idą gdzieś dalej i jak mam możliwość to zaprasza. Z przykrością musiałem odmówić z uwagi ,że wcześniej byłem umówiony z innymi na tą samą trasę, ale start z Sękowa, a finał w Nasicznem.
Ustaliliśmy jednak ,że spotkamy się w połowie drogi na Dwerniku – Kamień i choć chwilę pogadamy przy „herbatce”. Było bardzo miło spotkać tak miłych Ludzi , zwłaszcza że było nas wspólnie siedem osób (połowa ekipy) z obecnych na ponownym wmurowaniu tablicy na Łopienniku. (też 12 , ale kwietnia) Ustaliliśmy ,że w rocznicę wmurowania spotykamy się w pełnym składzie na Łopienniku.
Po „integracji” my zeszliśmy do Nasicznego ,a że pora była jeszcze wczesna to postanowiliśmy zrobić jeszcze krótki wypad w dolinę Przysłup - Caryńskie.
Między innymi popatrzyć jak budują nową Kolibę ,… ale coś "nie czuć tam ducha "
Na Berehy z Krosna jechaliśmy drogą karpacką przez Komańcze i stąd aktualne zdjęcie z odbudowy cerkwi. Czym bliżej zakończenia odbudowy tym bardziej "ulatuje" nastrój tej starej cerkwi z przed pożaru, takie jest moje odczucie.
Pozdrawiam
Odbudowa po pożarze, stan na 12 październik 2008
http://images33.fotosik.pl/385/396c1dcfb118783a.jpg
Kolorki po drodze na D-K
http://images34.fotosik.pl/380/14a759bac8e15912.jpg
http://images43.fotosik.pl/20/1178cfe9a8a6ed93.jpg
Widok z Holicy na połoninę (ale mgiełka była )
http://images23.fotosik.pl/283/16499c4b11ca88ee.jpg
Spotkanie na szczycie ,połowy ekipy z wmurowania tablicy na Łopienniku
http://images48.fotosik.pl/20/a59b06474ae5520a.jpg
Budowa nowej Koliby
http://images44.fotosik.pl/20/c7f00b67aebdf3f0.jpg
Widok z Przysłupia na południowy –wschód
http://images50.fotosik.pl/20/06343894bfa6e5a6.jpg
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Czyli Januszu równe pół roku się nie widzieliśmy. Następne spotkanie 12 kwietnia AD 2009 na Łopienniku, ale liczę, że gdzieś w międzyczasie się jeszcze zobaczymy.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin Scelina
Czyli Januszu równe pół roku się nie widzieliśmy. Następne spotkanie 12 kwietnia AD 2009 na Łopienniku, ale liczę, że gdzieś w międzyczasie się jeszcze zobaczymy.
Śliczne wszystkie ujecia , ale te jesiony to dla mnie szok, choć nie.. ostatnio widziałem dwa stare kasztany , jeden już prawie bez liści , a drugi zakwitł i wypuszczał nowe liście. Tak się dzieje co kilka lat.
Marcin zawsze będzie miło spotkać Was i też myślę że nie za 1/2 roku.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cerkiew wygląda jak jej poprzedniczka przed przebudową w 1834 r. Kiedyś świątynie były "kolorowaśne", także na zewnątrz. Banie pokrywano farbą.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Cerkiew wygląda jak jej poprzedniczka przed przebudową w 1834 r. Kiedyś świątynie były "kolorowaśne", także na zewnątrz. Banie pokrywano farbą.
Cerkiew, która spłonęła też miała niebieskie ślepe latarnie (latarnie pozorne). Tylko nieco przybrudzone.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin Scelina
No i Lucyna znowu dwója, skoro tak bardzo chcesz być egzaminowana. Widzieliśmy oczywiscie porzeczkę skalną a nie alpejską :-)
Marcin nie jestem tego pewna. Przed chwilą rozmawiałam z botanikiem z BdPN. Na Dwerniku rosną obie porzeczki: alpejska i skalna. Przy czym alpejska występuje częściej. Można je rozróżnić patrząc się na listki.Ta nasza miała małe. Dochodzące do 4-5 cm. Skalna ma większe nawet do 10 cm.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Lycyna ta nasza to była porzeczka skalna.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
No to impas. Być może skalna. Musze jednak to osobiście sprawdzić mierząc linią liście. :lol: Tak i tak mamy zaplanowane pewne przejście w okolicy Dwernika Kamienia. Dobry pretekst abyśmy jeszcze raz obaczyli tę porzeczkę ale w sezonie wegetacyjnym. Przy okazji poznam róznice pomiedzy porzeczką skalną i porzeczką alpejską.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Lucyna wielkość liści jest tylko cechą pomocniczą, gdyż wykazuje dużą zmienność i zależność od warunków siedliskowych. Dużo lepszym kryterium są cechy jakościowe.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Cerkiew, która spłonęła też miała niebieskie ślepe latarnie (latarnie pozorne). Tylko nieco przybrudzone.
nie jest taka zla.. minie troche lat, farba zlezie , drewno zciemnieje i bedzie fajna! kazdy rok bedzie dzialal na jej korzysc :)
-
1 załącznik(ów)
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
No to impas. Być może skalna. Musze jednak to osobiście sprawdzić mierząc linią liście. :lol: Tak i tak mamy zaplanowane pewne przejście w okolicy Dwernika Kamienia. Dobry pretekst abyśmy jeszcze raz obaczyli tę porzeczkę ale w sezonie wegetacyjnym. Przy okazji poznam róznice pomiedzy porzeczką skalną i porzeczką alpejską.
Po przedumaniu kwestii porzeczki skłonny jestem przyznać Ci rację Lucyna, że mogła to być porzeczka alpejska.
W nagrodę zdjęcie porzeczki alpejskiej załączam:
PS Zdjęcie, które zapodałem kiedyś w zagadkach również prezentuje porzeczkę alpejską.
Czasem warto się pospierać by wybrnąć z błędu, w którym się trwało.
Porzeczka skalna: http://www.atlas-roslin.pl/gatunki/Ribes_petraeum.htm
Porzeczka alpejska: http://www.atlas-roslin.pl/gatunki/Ribes_alpinum.htm
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
To nie ja miałam rację lecz pewien biolog. Nasz wspólny kumpel. Byłam tam na szkoleniu.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Tak się popisujecie swoją bieszczadzką wiedzą, że i ja postanowiłem z niej skorzystać.
Wytłumaczcie mi jedno. Już dokładnie od 10 lat włażę na Dwernik Kamień (niech mu będzie i Holica), chodzę sobie nad Hylatym, przystaję sobie i przysiadam przy wodospadzie, który był dla mnie zawsze też "Hylatym", ew. "Wodospadem na Hylatym".
A dziś jest to wodospad pn. Szepit. Ki diabeł ? Skąd się ta nazwa wzięła ?
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
Wytłumaczcie mi jedno. Już dokładnie od 10 lat włażę na Dwernik Kamień (niech mu będzie i Holica), chodzę sobie nad Hylatym, przystaję sobie i przysiadam przy wodospadzie, który był dla mnie zawsze też "Hylatym", ew. "Wodospadem na Hylatym". A dziś jest to wodospad pn. Szepit. Ki diabeł ? Skąd się ta nazwa wzięła ?
Musisz się chyba pogodzić z faktem, że to co powie/napisze pan Krukar jest obecnie jedynie słuszne. A czemu akurat te nawy a nie wcześniejsze czy późniejsze - gdzieś tu adres do niego przewija się w postach.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Musisz się chyba pogodzić z faktem, że to co powie/napisze pan Krukar jest obecnie jedynie słuszne. A czemu akurat te nawy a nie wcześniejsze czy późniejsze - gdzieś tu adres do niego przewija się w postach.
No popatrz. A ja już zastanawiałem się, czy to przypadkiem CIEBIE nie uhonorowano tą nazwą. Jej sylaby odpowiadają przecież pierwszym literom Twojego nazwiska i imienia. Dokładniej by co prawda było "Szepio", ale "Szepit" ładniej brzmi, a poza tym literka "t" również występuje w Twoim imieniu.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Po paśmie granicznym zygzakiem błądząc czyli sto lat na szlaku.
26 październik 2008 r
Podmiot powitania Hern nieobecny usprawiedliwiony ( ekipa śląska kilka dni temu miała wypadek koło Tarnowa ,na szczęście nic Im się nie stało).
Komitet powitalny: Ewa, prywatnie Żona Marcina, osoba,którą nie życzy sobie aby o niej wspominać na forum, Joorg, Marcin, Sławek Kolega przewodnik, kilka razy Wam o nim opowiadałam. Ogrodniczka plus Jej koty,psy i Dzieci
Jesteśmy umówieni na godz 8 w Lesku. Spotykamy się na parkingu. Króciutkie powitanie i jazda. Przed nami wyjątkowo ciekawa trasa. Pierwszy punkt programu wizyta u Ogrodniczki.
Marcin wybiera drogę .Muszę przyznać iż ładną. Jedziemy przez Gruszkę do Tarnawy. Droga jest pięknie wyremontowana. Niestety, mgła uniemożliwia nam obejrzenie jednej z cudowniejszych bieszczadzkich panoram.
Za to w Kulasznem mamy okazję podziwiać przepiękne pasmo Bukowicy. Brak mi słów aby opisać te wspaniałości. Swoisty taniec mgły i słońca.
Zatrzymujemy się w Szczawnem obok cerkwi. Po raz pierwszy mam przyjemność zobaczyć jej wnętrze. Piękne. Nie dziwnię się, że Mariusz jeden z naszych Kolegów przewodników nalega abym wprowadzała tam wycieczki. Niestety, musimy zadowolić się tylko króciutką modlitwą. Trwa Służba Boża. Joorg i Marcin forografują cerkiew z zewnątrz. Ewa zwraca nam uwagę na wspaniała starą jabłoń.
Komańcza zatrzymujemy się na małe zakupy w tutejszym, dobrze zaopatrzonym sklepiku. Ewa dopiero teraz mówi nam, że Marcin ma dziś urodziny. Konsternacja. Nie mamy prezentu. Joorg kupuje coś nie coś dobrego.
Zatrzymujemy się na chwilkę u Ogrodniczki. Cudowna okolica, rozległa przestrzeń na styku Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Jej psy chaszczaki pojechały do pracy i na treningi do Norwegii. Kilka razy miałam przyjemność gościć u Niej z grupami. Zawsze witał nas śpiew wydobywający się z ponad 20 psich gardeł. A tu tylko kilka psów. Prawie cisza. Ekipa rozmawia z Jolą, a ja idę głaskać zwierzaki. Czuję respekt przed Bryndzą. Ta staruszka to jeden z pierwszych psów tresowanych metodą dr Śmietany. Joorg podchodzi do niej, a sunia łasi Mu się do ręki. Chcę powtórzyć wyczyn Kolegi. Bryndza tylko na mnie spojrzała. Rada nie rada wycofuję się. Krótki poczęstunek i w drogę.
-
6 załącznik(ów)
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Kilka ilustracji do pierwszego rozdziału relacji z dzisiejszej wycieczki:
1. Strzępki mgieł nad Kulasznym.
2. Rosa canina s.l.
3. Kulaszne.
4. Szczawne - cerkiew.
5. To co wyżej ale z dzwonnicą.
6. Cerkiew zza jabłonki.
Mgły przepiękne były zwłaszcza w okolicach brzozowca, gdzie przebijało się już słońce.
W okolicach Osławicy z joorgiem i Sławkiem mieliśmy świetną obserwację samca błotniaka łąkowego.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Trasa górska Roztoki Górne-Rypi Wierch-rez. Sipkowa-Sinkowa-Stryb-Czerenin-rezerwat Udava-Solinka
Wysiadamy w Roztokach. Janusz i Marcin strategicznie ustawiają samochody. Sławek rozkłada mapy, a w tym samym czasie Ewa przynosi nie wiadomo skąd największy liść lepiężnika białego jaki kiedykolwiek widziałam.
Na szlak. Krótkie podejście do granicy. O mały włos abyśmy rozdeptały traszkę szukającą trochę ciepła na asfalcie. Marcin ratuje płaza. Ogrzewa go oddechem. Mała narada. Traszka górska. Krótki wykład na temat biologii tego płaza i nasz Leśnik przenosi go w bezpieczne miejsce do lasu. Obok drogi leżą kłody buka. Szlag mnie trafia, gdy widzę zarwane fragmenty świeżo położonego asfaltu przez ciężarówki wywożące drewno. Jesteśmy na granicy. Piękna pogoda. Po stronie słowackiej spotykamy przygotowane do rozpalenia ognisko z chrustem na podpałkę i suchym drewnem. Kiedy u nas będą panować takie obyczaje wśród turystów?
Podchodzimy na Rypi. Ło Boże. "Idziemy" w czarne chmury. Po stronie polskiej ładna pogoda, a po słowackiej ciemność. Co chwilę przystajemy aby podziwiać panoramy. A jest co! Okolice rezerwatu Sipkova. Ładna buczyna ziołoroślowa. Coraz częściej widzimy jawory, ciekawe rośliny o których nam opowiada Marcin np. szczaw górski, ślady jakie pozostawił tu front galicyjski. Dobrze zachowane stanowisko strzeleckie?, a tam Ewa odkrywa przeciekawą, endymiczną roślinę. Marcin fotografuje to cudo, ciemiernik. Po chwili piękne odsłonięcie fliszu karpackiego. Osuwisko pokazujące nam budowę południowych stoków pasma granicznego. Obok w lesie widzimy młodego, jeszcze złocistego jesiona. Ewa z Marcinem wyjaśniają nam, że młode drzewa aby zdobyć światło jako pierwsze wypuszczają liście i jako ostatnie je zrzucają.
Zatrzymujemy się na odpoczynek. Sławek otwiera butelke szampana. Ale nie na szlaku. Na szlaku nie wolno pić alkoholu więc toast wznosimy obok. Sto lat, sto lat... I kosztujemy daru od Piotrka F. Pycha. Dalej w drogę.
Sprawdzamy jak mamy daleko do żródliska Udavy. Musimy przyśpieszyć. Nie mam sił. Zaczynam opóźniać przejście. Mam na nogach po raz pierwszy założone buty. Trochę mnie bola stopy. Joorg podaje mi napój bogów czyli energetyk. Dzięki Ci Dobry Człowieku. Dostaję skrzydeł.
Tuż obok rezerwatu Udava ( na wszystkich mapach, które mamy jest źle oznkowany) Marcin pokazuje nam zrąb kulisowy i wyjaśnia zasady pozyskiwania drewna na Słowacji. Nie wiedziałam iż tam do wywozu drewna z lasu służą kolejki linowe. Dziewczyny zbierają grzyby.
Rezerwat Udava. Ładna, a nawet bardzo ładna buczywa. Schodzimy w dól i poszukujemy źródliska pirackiej rzeczki. Ewidentnie teren źródliskowy,czujemy to nawet pod butem. Ale który potoczek to ten właściwy? Sławek z Marcinem idą na dalsze poszukiwania, a my podchodzimy do szlaku. Po chwili udajemy się do Solinki. Przejscie przez rzeczkę i piękne jałowcowisko. Niestety, fragment cennego zbiorowiska łąkowego ktoś zniszczył brutalnie pobierając glinę. Na szczęście jesteśmy przed zmiechrzem.
Ewa i Joorg jadą po drugi samochód. A my z buta w stronę Żubraczego. Piękną trasę pokonujemy już w ciemności. Po jednej stronie Matragona, a po drugiej Hyrlata. Słychać szum Solinki.
Żegnamy Joorga w Lesku. Dziękujemy sobie za cudownie spędzony dzień. Za tydzień idziemy na króciutkie przejście do Jankowiec, a za dwa tygodnie w zależności od pogody Balnica lub coś pieknego na Słowacji.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Wczoraj popełniłam błąd pisząc relację. Ciemiernik purpurowy nie jest rośliną endymiczną. W Bieszczadach, w paśmie granicznym ma swój północny kres występowania.
Pod względem przyrodniczym trasa jest ciekawa. Ładne buczyny, malownicze fragmenty jaworzyny (skąd klopsik wząłeś informację iż w paśmie granicznym nie ma ciekawie ukształtowanych, starych, dziuplastych jaworów?), ładna kępa jałowca przekrojem przypominająca jałowiec halny, kilka gatunków paproci, w tym paprotnik kolczasty, brzosty, rozłożysty klon polny to niektóre ciekawostki botaniczne. W Solince "odkryliśmy" fragmenty ładnie wykształconej łąki trzęślicowej. Na pewno powtórzymy wycieczkę wiosną. Już siedzę nad mapą i palnuję penetrację rezerwatów.
-
2 załącznik(ów)
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
1.Bez skojarzeń;),to nie jest skutek spożywania na szlaku...
2.To Marcin fotografuje uratowane zwierzątko.
-
2 załącznik(ów)
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Witam
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
12.1.2008 niedziela
... Jesteśmy umówieni z Bertrandem w Nasicznym.
Na parkingu spotykamy ciekawe bieszczadzkie indywidum czyli pijaczka, który zbiera opłatę parkingową. Jest spokrewniony z leśniczym więc czuje się właścicielem miejsca parkingowego. Nie spotykamy Stasiavino....
No, no, no - a miałem tam być 12.10. Ale się odwlekło i było 14.10.
Gadać nie beedeee. tylko rzeknę, com był zaszczycony (i zawstydzony jakością swojego sprzętu i fotek) obecnością tych ziomków z fotki1 (potok wiadomo, który). Widok z fotki2 tyż chyba wsiem znany.
Pozdrowionka
-
10 załącznik(ów)
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Dalszy ciąg historyjki obrazkowej:
1. Kłęby dymu w Żubraczem.
2. Lokomotywa.
3. Tryton z gatunku Triturus alpestris.
4. Zawilec gajowy - zwiastun wiosny.
5. Ostatnie kolory jesieni na południowych skłonach Karpat.
6. A tam gdzieś daleko jest Łopiennik i Borło.
7. Łopiennik.
8. Kiczerka, Matragona i Hyrlata.
9. Najbardziej na północny zachód wysunięte stanowisko ciemiernka purpuroego.
10. Urwisko na południowych stokach Rypiego Wierchu.
-
5 załącznik(ów)
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
I jeszcze kilka ujęć:
1. Jaworzyny na południowych skłonach w rezerwacie Sipkowa z domieszką brzosta i klona zwyczajnego. Idealne miejsce na degustację rozgrzewajacego napoju na bazie wiśni pochodzącego z krakowskiej spiżarni Piotra.
2. Bieszczadzki złom.
3. Słup graniczny.
4. Dolina Udavy.
5. Drzewostany bukowe w kotłach źródliskowych Udavy, gdzie uraczyliśmy się agrestniakiem litewskim z Piotrowej Piwniczki.
PS Wszelkie degustacje odbywały się poza linią szlaku, jak również poza granicami RP.
PPS Paprotnik, o którym wspomina Lcyna to oczywiście paprotnik kolczysty a nie kolczasty.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Ups relacja była niepełna.
Jadąc do Roztok widzieliśmy coś co zrobiło na nas wyjątkowe wrażenie. Ewa błyskawicznie zahamowała i dosłownie wyskoczyłyśmy z samochodu. Podobnie zrobili uchachani panowie. Kłęby dymu, taki jakiś charakterystyczny łoskot i... pokazuje nam się ciuchcia. Taka prawdziwa, spalinowa. Do tej pory kolejka wąskotorowa kojarzyła mi się z produktem turystycznym. To coś zupełnie innego. Ona ma duszę. Widok jest niesamowity. Zaczynam rozumieć fascynację miłośników kolejek. Jak oczarowani patrzyliśmy się za mijającym nas składem.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
... pokazuje nam się ciuchcia. Taka prawdziwa, spalinowa. ....
Lucyno! Chyba popełniłaś błąd. Tak mi się wydaje. Ciuchcię bieszczadzką cały czas ciągnie lokomotywa spalinowa. Wy widzieliście chyba popularny "Kociołek" czyli parowóz. Tak mi się wydaje. Kiedyś od jednego z forowiczów dostałem MMSa z krótkim filmem na którym popierdziela skład napedzany przez "Kociołek". Jeszcze raz dziękuję za film :-D
Pozdrawiam
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Taka prawdziwa, spalinowa.
Chyba miałaś na myśli parową, bo spalinowa to jest właśnie na olej napędowy (i taka jeździ na co dzień).
Uwielbiam kolejki i koleje parowe. Każdego roku co najmniej raz staram się przejechać taką kolejką.
W ubiegłym roku jechałam parową "ciuchcią" w Dolinie Wazeru (Rumunia) i w Vychylovce (Słowacja), w tym roku na trasie Nowy Sącz - Mszana Dolna:
http://picasaweb.google.pl/basia.zyg...DoPrzyjemnoCi#
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
Lucyno! Chyba popełniłaś błąd. Tak mi się wydaje. Ciuchcię bieszczadzką cały czas ciągnie lokomotywa spalinowa. Wy widzieliście chyba popularny "Kociołek" czyli parowóz. Tak mi się wydaje. Kiedyś od jednego z forowiczów dostałem MMSa z krótkim filmem na którym popierdziela skład napedzany przez "Kociołek". Jeszcze raz dziękuję za film :-D
Pozdrawiam
:smile:
Dziękuję za sprostowanie. Jednocześnie przepraszam za pomyłkę.
-
Odp: Sprawozdanie z działalności Komitetu Powitalnego
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Wczoraj popełniłam błąd pisząc relację. Ciemiernik purpurowy nie jest rośliną endymiczną. W Bieszczadach, w paśmie granicznym ma swój północny kres występowania.
...
Sprostowanko małe coby młodzieży czytającej nasze wypociny nie wprowadzać w błąd się należy. Ciemiernik purpurowy zwany również czerwonawym jest rośliną endemiczną. Uznawany jest za endemit karpacki lub subendemit dacki. Na subendemiczny charakter tego taksonu wskazuje jego wyspowe występowanie poza Karpatami np.: na Podolu, na Nizinie Węgierskiej, na Wyżynie Wołyńskiej i w Mołdawii. Ciemierniki podawane z Bałkanów najprawdopodobniej należą do innych gatunków. W Polsce rośnie tylko w niewielkim fragmencie Bieszczadów w pobliżu Pasma Granicznego. Najlepsze warunki znajduje na skrajach polan reglowych w okrajkach lasów bukowych. Preferuje ciepłe południowe ekspozycje. W Czerwonej Liście Roślin i Grzybów Polski ma kategorię zagrożenia R - gatunek rzadki, potencjalnie zagrożony. Natomiast w Czerwonej Księdze LR - gatunku o niskim stopniu zagrożenia.