Odp: Pomnik Świerczewskiego
Cytat:
Zamieszczone przez
Krytyk Ludowy
Prawdy obiektywne nie potrzebują niczyjej akceptacji i odwoływania się do Tischnera.
Prawdy obiektywnej w sprawie wydarzeń partyzanckich sprzed 70-ciu lat nie da się nijak ustalić, albowiem:
- w tamtych czasach podobnie jak obecnie też panowała "jedynie słuszna" metoda dokumentowania tylko... zupełnie przeciwnie ukierunkowana politycznie niż teraz,
- obecnie... patrz punkt wyżej a do tego... świadkowie tamtych zdarzeń mają dziś tyle lat, że ich wiarygodność jest co najmniej dyskusyjna.
Próby jednostronnego ustalenia owej "prawdy obiektywnej" czy "faktów" - jeden czort, jak to zwać... z racji powyższego muszą prowadzić do jeszcze większego skonfliktowania podzielonego społeczeństwa.
Odwoływanie się do metodologii księdza profesora Józefa Tischnera jest jak najbardziej wskazane właśnie w takich przypadkach, bo:
- mądrość i rozsądek szkodzą jedynie awanturnikom,
- metodologia rozważań filozoficznych Tischnera zawsze skupiała się głównie na przewidywaniu skutków podejmowanych działań, co z kolei chroniło przed działaniami prowadzącymi do konfliktowania grup społecznych,
- każdą prawdę historyczną da się przyjąć, byle nie metodami narzucanymi gorszemu sortowi narodu przez uważających się za... lepszy.
Reasumując: metodami Tischnera można łatwo dojść do zgody narodowej, a metodami "uznanymi przez obecną władzę za jedynie słuszne" można doprowadzić do tragedii narodowej.
No i trzeba wybierać: komu, na czym akurat zależy?
Z tym że... rachunki krzywd za to także na pewno zostaną wystawione...
Odp: Pomnik Świerczewskiego
Jako historyk pozwolę sobie dodać, że poszukiwaniem prawdy zajmuje się filozofia. Historia zajmuje się ustalaniem faktów. Nie zawsze da się szczegółowo zrekonstruować wydarzenia z przeszłości. Rzeczą starą jak świat jest naginanie oraz przekręcania faktów, tak samo jak przemilczanie pewnych rzeczy. Jak zauważyłem, w dyskusji co poniektórzy pięknie się różnią, co samo w sobie złe nie jest, natomiast przekonanie, że posiada się monopol na jedynie słuszną wersję wydarzeń raczej zdrowe nie jest. Reasumując: w dobie, kiedy wszyscy kłócą się o wszystko, dajmy dobry przykład. Pax vobiscum :-)
Odp: Pomnik Świerczewskiego
http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7...squid_js=false
Było minęło - pamięci póki co nie skruci.
Dajmy sobie spokój z filozofią i faktografią.
Pozdrówka
Odp: Pomnik Świerczewskiego
Cytat:
Zamieszczone przez
Zygmunt Skibicki
Prawdy obiektywnej w sprawie wydarzeń partyzanckich sprzed 70-ciu lat nie da się nijak ustalić
Dobrze, dobrze, to bardzo popularne stwierdzenie: nie da się, bo przecież nie ma...
Da się dotrzeć do rozkazów, one istnieją zapisane.
Wiadomo, że Rajs miał na sobie w Zaleszanach mundur oficera NKWD, wiadomo, że jego ludzie byli w mundurach KBW, wiadomo, że organizował sobie podstępem podwody chłopskie, bo inaczej niż enkawudziście/kabewiakowi nikt by mu wozu nie dał po dobroci, wiadomo, że zebrali mieszkańców na spotkanie przymusowe w największym budynku we wsi, wiadomo, że resztę wsi spalili, że prawdopodobnie 10 osób - ukrywających się chłopów - zginęło w pożarach, wiadomo o tzw. "sprawie woźniców", wiadomo z pewnością, że Rajs w okresie "wileńskim" nie palił żadnych wsi. Wiadomo, że Zaleszany były już w 1939 i wcześniej antypolskie. Wiadomo, że Rajs otrzymał rozkaz rajdu przez Podlasie by zaznaczyć obecność podziemia narodowego w terenie, wiadomo, że mieli namierzonych i wypisanych delikwentów z nazwiska i imienia do likwidacji za współpracę czy agitkę typu właśnie akcje petycyjne w celu przyłączenia do ZSRR a nie za przekonania religijne, wiadomo, że co najmniej kilka osób w jego otoczeniu partyzanckim było prawosławnymi ( w tym jego zastępca). Sporo rzeczy wiadomo na pewno.
Da się także dotrzeć do ustaleń ustaleń ekipy śledczej UB ( a tak, tak, one też mają pewną wartość, zdziwieni?)
Polecam badania dra Mariusza Bechty. Publikacyj - w tym najnowszej książki, której jest współautorem - nie oparł na czymś czego nie ma, tylko na bardzo konkretnych źródłach.
I raczej wiadomo też, że nikt w Hajnówce ani Zaleszanach nie przyzna się dziś, żę dziadek czy stryj sympatyzował z bolszewikami w 1920, że denuncjował ludzi w 1939 RKKA i NKWD.
Tyle w tym temacie.
A propo baśni i wojennych legend wsiowych - to już tak bliżej Jabłonek i Baligrodu:
Opowiadał mi znajomy z Mchawy - gdy był dzieciakiem to chodził do takiego zręcznego rzemieślnika, bodajże szewca o ile pamiętam te nasze nocne rozmowy, ale mówię z pamięci: ów rzemieślnik nie krył się ze swoim ukraińskim pochodzeniem, dzieciaki się go bały bo miał jedno oko i twierdził, że to Ruscy mu je wydłubali gdy go przesłuchiwali na okoliczność kontaktów z leśnymi. Kto wierzył ten wierzył, ale w tedy ( lata 70-te) inni mawiali, że to guano prawda, bo gościu miał to oko ( gdy je jeszcze miał) po prostu chore i że to pierniczony mitoman.
Odp: Pomnik Świerczewskiego
Cytat:
Zamieszczone przez
Krytyk Ludowy
@Waldemar - Prawdy obiektywne nie potrzebują niczyjej akceptacji i odwoływania się do Tischnera..
Cytat:
Zamieszczone przez
Leuthen
@Waldemar - Jako historyk pozwolę sobie dodać, że poszukiwaniem prawdy zajmuje się filozofia.
No to chyba jednak warto się odwoływać do Tischnera, gdy chodzi o prawdę. W końcu filozof.
Cytat:
Zamieszczone przez
Leuthen
@Waldemar - Historia zajmuje się ustalaniem faktów.
A kto w takim razie w sposób uprawniony z profesji miałby zajmować się interpretacją faktów? I jak nazwać wynik takiej pracy?
Tak tylko pytam, bo coś ostatnio prawnicy jagiellońscy i warszawscy popisują się koncertową falandyzacją swej profesji, a jeden wrocławski ponoć...historyk takie idiotyzmy o faktach opowiadał publicznie, że strach się teraz zwracać o cokolwiek do absolwentów uniwerków... w ogóle.
Cytat:
Zamieszczone przez
Krytyk Ludowy
...ów rzemieślnik nie krył się ze swoim ukraińskim pochodzeniem, dzieciaki się go bały bo miał jedno oko i twierdził, że to Ruscy mu je wydłubali gdy go przesłuchiwali na okoliczność kontaktów z leśnymi. Kto wierzył ten wierzył, ale w tedy ( lata 70-te) inni mawiali, że to guano prawda, bo gościu miał to oko ( gdy je jeszcze miał) po prostu chore i że to pierniczony mitoman.
Wypisz, wymaluj sienkiewiczowski Onufry Zagłoba herbu "W czele"!
P.S.: Też jestem za pokojowym rozwiązywaniem problemów... wszelakich.
Odp: Pomnik Świerczewskiego
Cytat:
Zamieszczone przez
Zygmunt Skibicki
A kto w takim razie w sposób uprawniony z profesji miałby zajmować się interpretacją faktów? I jak nazwać wynik takiej pracy?
Tak tylko pytam, bo coś ostatnio prawnicy jagiellońscy i warszawscy popisują się koncertową falandyzacją swej profesji, a jeden wrocławski ponoć...historyk takie idiotyzmy o faktach opowiadał publicznie, że strach się teraz zwracać o cokolwiek do absolwentów uniwerków... w ogóle.
Wywołany do tablicy spieszę z odpowiedzią :-)
Historycy zajmują się także interpretacją faktów, ale ustalanie faktów i ich interpretacja to dwie zupełnie różne bajki. Wynika to z tego, że dane wydarzenie (fakt) może mieć kilka (lub nawet więcej) interpretacji, stojących w opozycji do siebie lub częściowo się pokrywających. Przykład:
Fakt: Pan A zastrzelił pana B.
Interpretacja 1: Pan B był zdrajcą, a pan A wykonał wyrok xxx.
Interpretacja 2: Pan A nie lubił pana B, skorzystał więc z okazji, że pan B był podejrzewany o zdradę i wysłał go do praojców.
Interpretacja 3: Pan A był pijany i z bronią wparował do domu pana B, gdy skończył mu się alkohol. Usłyszawszy, że pan B nie ma ani kropli alkoholu w przypływie szału zastrzelił go. Po latach dopisano teorię, że był to wyrok xxx wykonany na A.
Interpretacja 4: Pan A zastrzelił pana B. zupełnie niechcący podczas czyszczenia broni. Czysty przypadek, ale ponieważ chodziły pogłoski, że B jest zdrajcą, a A wykonywał wyroki xxx, powstała teoria, że było to wykonanie wyroku.
Interpretacja 5: ...
I tak dalej, i tak dalej.
Poza faktami i interpretacjami mamy też coś takiego jak pamięć społeczna - czyli (upraszczając nieco) nie jak to było, ale jak ludzie to zapamiętali. To pamięć społeczna sprawia, że dla jednych A to patriota, B zaś zdrajca, natomiast dla innych A to bandyda, a B to niewinna ofiara. Najczęściej A za bandytę będą uważać członkowie rodziny zabitego B, sąsiedzi B, społeczność lokalna etc. Wspaniałą lekturą w przypadku tzw. żołnierzy wyklętych jest referat Katarzyny Mlekodaj (moja znajoma, nie chwaląc się ;) ) pt. Pamięć społeczna Józefa Kurasia "Ognia" na Podhalu w zbiorze pokonferencyjnym "Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewoleniu: Polska-Małopolska-Podhale 1945-1956", pod red. Roberta Kowalskiego, Nowy Targ 2008. Polecam!
Odp: Pomnik Świerczewskiego
Cytat:
Zamieszczone przez
Leuthen
Wywołany do tablicy spieszę z odpowiedzią...
Z tego wszystkiego, co tu nam zapodałeś w dalszym ciągu wynika, że wystarczy trochę pomyślunku i... wszystko da się zabełtać. No to w takim razie ja pozostaję przy już dawno postawionej tezie:
Cytat:
Zamieszczone przez Zygmunt Skibicki
Watażkom pogranicznym nie należy w ogóle stawiać pomników, bo każdemu z nich kiedyś coś... "wymknęło się z rąk", a że "koszula bliższa ciału" lub "krew nie woda, majtki nie pokrzywy", nie pozostawiali po sobie wyłącznie dobrych wspomnień na kwaterach.
Pomniki należy stawiać wyłącznie ofiarom tych ponurych czasów.
Odp: Pomnik Świerczewskiego
Cytat:
Zamieszczone przez
Leuthen
Poza faktami i interpretacjami mamy też coś takiego jak pamięć społeczna - czyli (upraszczając nieco) nie jak to było, ale jak ludzie to zapamiętali. To pamięć społeczna sprawia, że dla jednych A to patriota, B zaś zdrajca, natomiast dla innych A to bandyda, a B to niewinna ofiara.
Masz rację! Dopiero teraz zwróciłem uwagę na szczegóły, choć od kilku dni coś mnie w oczy źgało:
Wizualnie pasuje ci ta czapka. Rodzinna pamiątka?
Resztę od munduru też czasem zakładasz?
Uważaj, bo teraz kręci się tu i ówdzie sporo takich, ale:
- na ulicach najpierw walą po zębach, a dopiero później pytają,
- zdarzyć się może tak krewki dziadunio, co to wyuczony za młodu przed przysięgą... od razu i z daleka zgra muszkę ze szczerbinką i... dolny guzik,
- po lasach za to tułają się tak poprzebierane pajace, co... dupa w ścisk i... hajlują.
Ja bym wszystkich ich unikał zdecydowanie.
Odp: Pomnik Świerczewskiego
Odp: Pomnik Świerczewskiego
Cytat:
Zamieszczone przez
Zygmunt Skibicki
Wizualnie pasuje ci ta czapka. Rodzinna pamiątka?
To awatarowe zdjęcie jest stare, jeszcze z czasów studenckich, gdy parałem się rekonstrukcją żołnierza WH (czapkę z fotografii zgubiłem 8 lat temu). Ten rodzaj aktywności już dawno porzuciłem, od kilku lat odtwarzam wojaka z epoki o 200 lat wcześniejszej. Jakby ktoś się chciał czepiać, to informuję, że w marcu 2007 r. brałem udział jako żołnierz wyklęty w rekonstrukcji rozbicia Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Nowym Targu i mam na to dowody w postaci zdjęć :-)