No to chyba jednak warto się odwoływać do Tischnera, gdy chodzi o prawdę. W końcu filozof.
A kto w takim razie w sposób uprawniony z profesji miałby zajmować się interpretacją faktów? I jak nazwać wynik takiej pracy?
Tak tylko pytam, bo coś ostatnio prawnicy jagiellońscy i warszawscy popisują się koncertową falandyzacją swej profesji, a jeden wrocławski ponoć...historyk takie idiotyzmy o faktach opowiadał publicznie, że strach się teraz zwracać o cokolwiek do absolwentów uniwerków... w ogóle.
Wypisz, wymaluj sienkiewiczowski Onufry Zagłoba herbu "W czele"!
P.S.: Też jestem za pokojowym rozwiązywaniem problemów... wszelakich.



Odpowiedz z cytatem