Dobrze, dobrze, to bardzo popularne stwierdzenie: nie da się, bo przecież nie ma...
Da się dotrzeć do rozkazów, one istnieją zapisane.
Wiadomo, że Rajs miał na sobie w Zaleszanach mundur oficera NKWD, wiadomo, że jego ludzie byli w mundurach KBW, wiadomo, że organizował sobie podstępem podwody chłopskie, bo inaczej niż enkawudziście/kabewiakowi nikt by mu wozu nie dał po dobroci, wiadomo, że zebrali mieszkańców na spotkanie przymusowe w największym budynku we wsi, wiadomo, że resztę wsi spalili, że prawdopodobnie 10 osób - ukrywających się chłopów - zginęło w pożarach, wiadomo o tzw. "sprawie woźniców", wiadomo z pewnością, że Rajs w okresie "wileńskim" nie palił żadnych wsi. Wiadomo, że Zaleszany były już w 1939 i wcześniej antypolskie. Wiadomo, że Rajs otrzymał rozkaz rajdu przez Podlasie by zaznaczyć obecność podziemia narodowego w terenie, wiadomo, że mieli namierzonych i wypisanych delikwentów z nazwiska i imienia do likwidacji za współpracę czy agitkę typu właśnie akcje petycyjne w celu przyłączenia do ZSRR a nie za przekonania religijne, wiadomo, że co najmniej kilka osób w jego otoczeniu partyzanckim było prawosławnymi ( w tym jego zastępca). Sporo rzeczy wiadomo na pewno.
Da się także dotrzeć do ustaleń ustaleń ekipy śledczej UB ( a tak, tak, one też mają pewną wartość, zdziwieni?)
Polecam badania dra Mariusza Bechty. Publikacyj - w tym najnowszej książki, której jest współautorem - nie oparł na czymś czego nie ma, tylko na bardzo konkretnych źródłach.
I raczej wiadomo też, że nikt w Hajnówce ani Zaleszanach nie przyzna się dziś, żę dziadek czy stryj sympatyzował z bolszewikami w 1920, że denuncjował ludzi w 1939 RKKA i NKWD.
Tyle w tym temacie.
A propo baśni i wojennych legend wsiowych - to już tak bliżej Jabłonek i Baligrodu:
Opowiadał mi znajomy z Mchawy - gdy był dzieciakiem to chodził do takiego zręcznego rzemieślnika, bodajże szewca o ile pamiętam te nasze nocne rozmowy, ale mówię z pamięci: ów rzemieślnik nie krył się ze swoim ukraińskim pochodzeniem, dzieciaki się go bały bo miał jedno oko i twierdził, że to Ruscy mu je wydłubali gdy go przesłuchiwali na okoliczność kontaktów z leśnymi. Kto wierzył ten wierzył, ale w tedy ( lata 70-te) inni mawiali, że to guano prawda, bo gościu miał to oko ( gdy je jeszcze miał) po prostu chore i że to pierniczony mitoman.



Odpowiedz z cytatem