Dziki wschód o wschodzie. Kurcze, kolory mało naturalne jakby ;)
http://img507.imageshack.us/img507/6981/wschod.jpg
Wersja do druku
Dziki wschód o wschodzie. Kurcze, kolory mało naturalne jakby ;)
http://img507.imageshack.us/img507/6981/wschod.jpg
dużo pytań,dużo...
padło (to ja sobie na końcu jeszcze jedno pozwolę zadać :lol:)
,, [...] Do prawdziwych cudów nie prowadzi żadna droga,nie są łatwe do zdobycia
Aby je poznać ,zejdź ze szlaku i wyjdź z cienia;
weź ze sobą światło i czas.
Smakuj zwycięstwo ,pot ,słońce,śmiech,
w kurzu i deszczu,z garstką przyjaciół.
Odkryj noc-jej przestrzeń,światło,muzykę.
Zobacz,jak ziemia zanurza się w ciemności.
Niech żaden dach nad głową nie zasłania ci księżyca.
Patrz,jak góry rodzą się z cienia przed świtem.
Obserwuj-wręcz poczuj-pierwsze światło i usłysz drżenie ciszy.
Wejdź w głąb lasu.
Dojdź tam,gdzie przed tobą był tylko wiatr.
Doświadcz ogromu i siły,
z jakimi odnawia się pierwsza natura.
Poznaj całość ,a nie tylko mały fragment życia,
dziwnego,cudownego,odchodzącego i odradzającego eis.
Staw czoło nieśmiertelnym wyzwaniom,stań śmiało,
z radością,odważnie i świadomie,
zmierz się z potęgą rzeczywistości.
Zanurz się w świetle,
i płyń miedzy chmurami.
Patrz,jak rodzą się burze; przemoczony i ogłuszony
raduj się nimi.
Bądź w samym sercu tworzenia
Szkoda tylko,że anielskimi,nie ludzkimi,
da się to opisać słowy..."
tekst pochodzi z ,,THIS IS THE AMERICAN EARTH" 1960 rok !!!Ansela Adamsa i Nancy Newhall w przekładzie Wojciecha Tkaczyńskiego.
hallo,
chciałbym tak wspaniale artykułować ale bozia nie obdarzyła złotymi ustami.
może to jakaś odpowiedź, a zarazem jakiś tam manifest ,sercu mojemu bliski.
HADAMLICZ - prawie słyszę muzykę :) np: Philipe'a Glassa
Mamcia ...- brak koloru to także kolor (podobno... rzecz ma się i do uczuć :) )
PaweleS -świetne ,
luna 19- lubię fotografie drugą od końca ...wybacz ,to wynika z natury żeglarskiej...świetny widok od oceanu na wynurzającą się wyspę z ciemnych fal sztormu :) piękna.
phantom- nie potraktuj tego co piszę jako zarzut.
nie o to mi chodzi,poza tym ja jestem jeszcze uczniem i jest to bardziej pytanie.
nie jest dla mnie ważna Twoja kolorycznośc fotografii ani saturalizacja barw-to jest indywidualna cecha spojrzenia każdego widzącego ,a poza tym, to ja jestem ślepak jakiś .
interesuje mnie wyrażenie,które kiedyś użyłeś :poprawna ekspozycja.
czasami mam wrażenie ,że Twoje prace są ...lekko fantastyczne ...ze względu na naświetlenie-ekspozycję .
tzn>gdy fotografujesz pod słońce (głównego sprawcę oświetlenia na naszej planecie) jakieś inne słońce doświetla ci jakiś zacieniony -normalnie-plan i to tak ,że luminancja tych elementów jest o 1 EV wyższa ...(!)...od miejsc bezpośrednich blisko słońca...,myślałem,że i może czasami flesz się zdarza, bo nie ma w ogóle światłocienia,ale raczej nie, gdyż lampa musiała by być o kilkusetnej liczbie przewodniej, albo flesz na poprzecznym generatorze bez asymetrii....
normalna matryca zmieści ok. 4EV ,pewnie znasz materiały diapozytywowe -Velvia mieściła 8EV.
często Twoje prace wybiegają poza normę i to przynajmniej o 3 - 4EV;piszesz że nie stosujesz hdr ,ale co masz na myśli? jakiś obraz wygenerowany przez program do tworzenia hdr ?,hdr oznacza zwiększenie efektywnej dynamiki obrazu...ale Twoje prace ukazują high dynamic range może uzyskany jakaś inna drogą (wskazują na to miejsca sklejenia nieba i ziemi,gdzie widoczne jest w formie cienkiego paska prześwietlonego ,który prawdopodobnie pochodzi ze zdjęcia -warstwy z przewalonym tłem-to już ktoś wcześniej zauważył) ,
ja uczę się światła,uczę się jego niuansów ...czasami bywam sprytny i stosuje strefowy system w ekspozycji...a tam pojawia się kurczenie i ekspansja światła...to takie niespodzianki które napotykają fotografowie składający poszczególne klatki-ekspozycje w celu podwyższenia zakresu tonalnego fotografii np: krajobrazu.To charakteryzuje osoby fotografujące w plenerze ,ale spędzających mało czasu na obserwacji światła( efekt zdjęć wyglądających jak intro do jakiejś gemplejstejszyn :) chociaż, ówcześnie ten rodzaj fotografowania jest trendy-owalny i stosowany nawet w fotografii portretu hi,hi,hi )
wracam do meritum... co to oznacza poprawna ekspozycja i jak ją wyznaczasz?
(pytam jako uczeń)> np: w galerii Bieszczady czarno-białej zamieściłeś fotografie gdzie kamyk leżący w cieniu (pod ławką) ma porównywalna luminancję jak białe prześwity w chmurach...a słońce jest wysoko...brak filtru połówkowego...dla mnie to coś niesamowitego ...(!)...
gdzie jest punkt ekspozycji?
ja się domyślam,ale suwaczki coś przekombinowały i punkt... poszedł sobie na spacer... na połoninę :)
(na pewno LR prawdę ci powie... i ... pasek na granicy chmur i wzniesienia ...wszak Bieszczady to... góry mistyczne .)
pozdrawiam serdecznie
:)
i wrzucaj swoje prace jak najczęściej (może czasami jak będziesz miał ochotę napisz coś o wybranej ekspozycji ...)
chętnie się czegoś nauczę
przepraszam wszystkich za dłużyznę,jest to wynik oczekiwania...
... w pewnym, znanym,południowym niemieckim kurorcie na realizację zamówienia...
przynajmniej ciemny paulaner z kija ma smak prawie jak na oktoberfescie
:)
i teraz po przemowie Mistrza Pierogowego : )))) , co to z wszelkimi "naturalnościami":wink: jest za pan brat, ciiisza zaległa w galerii... wszyscy teraz rozmawiają z tym LR-em co to prawdę ma powiedzieć, czy co?;)
to może ja - tak dla obniżenia poziomu:
Ależ ślicznie na rudo zrobiły się te Bieszczady, już nie wiem czy to naturalne czy farbowane...?;-)
to z tamtego roku niestety bo w tym nie będzie mi dane :( akurat tak mnie naszło, żeby obejrzeć zdjęcia z poprzedniej jesieni. A na wszelkie kombinowanie wtórne ze zdjęciem jestem zbyt leniwa. Czasami nie chce mi się nawet ich oglądać :wink: Podziwiam tych, którym się chce obrabiać...i efekty też podziwiam :)
Mała zabawa w "artystę":
249.
https://lh4.googleusercontent.com/-J...0605-2-2-2.jpg
Sobota 15.09.2012. Ranek w deszczu ,popołudnie w słońcu.
https://lh5.googleusercontent.com/-w...GP4239_res.jpg
W Bieszczady idą zmiany:
Załącznik 30163Załącznik 30162Załącznik 30161Załącznik 30160
hallo,
asiu 999
hi ,hi ,hi
czego to człowiek nie zrobi,ile się musi na-stukać w klawiaturę coby Cie nakłonić do zawieszenia fotografii w galerii...
trochę dymu w fotografii też czasami ma wpływ na jej wiarygodność...
a co do obniżenia poziomu...to faktycznie...patrząc na Twoją fotografię ...spadek jest dosyć raptowny...a nagła zmiana poziomic spowodowała u mnie kurczowe trzymanie się stołu (przytrzymanie się końcówek traw nic by nie dało...):)
tak na marginesie...to chyba widzę już forumowicza , pardonne-moi... forumowicz-kę roku 2013
PaweleS
bardziej polubiłem Twoją poziomą wersję (może dlatego ,że zbliżona proporcjami do mojego ulubionego formatu 4-5cala?...i ten podręcznikowy pierwszy plan -nie jest taki konfrontacyjny ...a jest raczej łagodny,gratuluję :)),
świetne.Kiedy fotografujemy na granicy dnia (świt,zmierzch )światło staje się motywem...
Piotrrz
masz słabość do czerwieni...i jej odcieni...:)
odnośnie... kamyczka... asi999, który wpadł mi pod statyw...tego kamyczka z ,,naturalnościami"...
Uważam ,że powinnością fotografa krajobrazu jest dochowanie wierności naturze. I tylko tyle.
pozdrawiam
Ja się na fotografii kompletnie nie znam więc się nawet nie staram z Mistrzem spierać...aaale...lubię kiedy zdjęcie jest "jakieś". Nie potrafię jednocześnie wytłumaczyć dlaczego jedno zdjęcie mi się podoba a inne nie. Myślę, że jeśli trzech fotografów stanie w tym samym miejscu i tym samym aparatem zrobi to samo ujęcie to za każdym razem będzie to inne zdjęcie. Myślę, że każdy fotograf (fotograf - nie pstrykacz fotek) wkłada w zdjęcie kawałek swojego postrzegania świata. Jeśli zdjęcie jest dodatkowo "obrobione" to dla mnie forma tego obrobienia jest również częścią tego co fotograf chciał pokazać, a więc częścią jego postrzegania świata, czasami nawet trochę nierealnego postrzegania. I dla mnie jest to interesujące - niuanse pozostawiam Mistrzom i pilnie czytam co piszą. :-D
Tak samo może mnie zachwycić zdjęcie na którym jest po prostu zielona łąka bez upiększeń jak i zdjęcie z łąką "podrasowaną". Czy nie mogę równocześnie zachwycać się van Gogh'iem i Millet'em ? I tylko tyle.
a to nie był kamyczek :roll:. Tu o różnych naturalnościach była mowa a ja sobie czasami na stronę Mistrza zajrzę, i tak mi się skojarzyło, ze kto jak kto ale Mistrz Pierogowy o wszelkich naturalnościach w fotografii wie najwięcej...:wink:
Nie wiem czy już to pokazywałem.
Piernikowa Chatka Kubusia Puchatka
https://lh6.googleusercontent.com/-y...MGP0210res.jpg
hallo;
może jest tak jak napisałaś.
Piktorialna fotografia jest mi znana ,ale w traktowaniu fotografii jako medium, bliżej mi do grupy f-64, ujęć Eugene Atgeta itd.
Fotografia krajobrazowa jako gatunek ,jest daleka od konfrontacji i chyba nie jest jej potrzebna" proteza" epatowania szokującymi ujęciami.
Ego fotografującego powinno zatrzymać się w odpowiedniej proporcji do piękna świata i ulotności chwili,...nie wystawać ponad ...
To wynika z szacunku i ciągłego zachwytu nad otaczającym nas ,zmieniającym się krajobrazem.
Tak jak pisałaś ...trzy różne pary oczu...trzy spojrzenia...trzy rzeczywistości.
Nie jesteśmy stworzeni jak szablon...z metra cięty.
Ale chyba nie to jest istotą...
Zanim zwolni się migawkę i światło popłynie przez obiektyw na materiał światłoczuły ,w tym samym momencie inne światło,światło wewnętrzne powinno przepłynąć od strony fotografującego ...poprzez wizjer.
Wspominasz o Van Goghu i Jean-Francois Millet.
Lubisz ich prace...a może reprodukcje ich dzieł (widziałaś obraz "The Angelus" przed i po renowacji !!!)...???
Zadaję pytanie gdyż tak było ze mną ...
Inny kolega po pędzlu jest moim ulubionym-Caravaggio.Czasami coś co wydaje się nijakie,widziane po tysiąckroć okazuje się poezją zmaterializowaną przy pomocy farb olejnych ,ale musi być widziane na żywo .
W 1608 r.Caravaggio namalował potężny(chyba ok.3,5m-5m) olej na płótnie " Ścięcie św.Jana Chrzciciela ".Widywałem go często w albumach jako reprodukcję lepszą lub gorszą ,większą lub mniejszą.Historia powstania tego dzieła jest pasjonująca,ale nie robił na mnie wrażenia jako płótno.Lubiłem inne.Aż... włóczęgowskie buty zawiodły mnie na Maltę do stolicy La Valletty,do oratorium katedry Joannitów -św.Jana.Obraz, który jest raczej jedną ciemną plamą i jedynie ludzkie postacie rozświetlają odbitym światłem ten półmrok.Poza tym płótno znajduje się w równie słabo oświetlonym miejscu świątyni,w komponowane jest wręcz w jego mrok...i scena ...,dramatyczna chwila...bezsilność i zarazem namacalność chwili...bycie jedynie świadkiem zdarzenia ,wiernym świadkiem...Jeszcze mi ciarki przechodzą na wspomnienie chwili.
I nie ważne jest, rozświetlenie równomierne lampami obrazu,coby fakturę pędzla uchwycić,czy reflektorami barwnymi podkreślać poszczególne tonacje płótna i potegować dramatyzm.
Adekwatnie jest przy fotografii krajobrazu;
Bycie tylko kolejnym wiernym świadkiem;
Natura.Światło.Chwila.To.
Toteż jeśli decyduję się na udział w misterium :bycia jedynie wiernym obserwatorem piękna natury...to nie widzę potrzeby stosowania środków służących spotęgowaniu i efekciarstwa.
Nie mi jest dane pisać co jest dobre ,a co gorsze,to także nieistotne.
Ale fotografowanie krajobrazu ociera się czasami bardziej ,czasem mniej o stronę duchową...wyzwala uczucia...trwałe.
A co do zabawy w klawiaturę...
Sądzę,że każda fotografia cyfrowa zanim zostanie pokazana powinna przejść przez program służący edycji.
To wynika ze skonwertowania Raw-a,a także z ograniczenia matrycy.
Używam także filtrów połówkowych,kolorymetrycznych,polaryzacyjnych.
Suwaczki "trickowe"używam w pracy komercjalnej i wręcz wyczuwam ich stosowanie jak głodny pies kości.
Ale...
Chcę oddać piękno i niepowtarzalność chwili albo decyduję się i odczuwam kompleks człowieka i pragnę "udoskonalać "krajobraz...
Czy istnieją jeszcze fotografowie ,którzy dla odpowiedniego kadru i światła w motywie, wędrują po kilkanaście razy w to same bezludne miejsca i ...czekają...? Nawet po kilka lat ?Na odpowiednią chwilę aby zluzować migawkę ?
Czy współczesny fotograf spędza jeden dzień pod chmurką i przy pomocy suwaczków uzyskują rezultat -czterech pór roku za jednym naświetleniem?
Heroizm i respektowanie natury w fotografii -czas przeszły.
Przecież [...]świat jest jedynie chwilowym zakłóceniem w swobodnym przepływie światła .[...] cytując za Stasiukiem.
Całkiem miło w kieracie dziennym dopadły mnie refleksje Mistrza Pierogowego, więc podzielę się swoimi.
A dla mnie to jest istotą. Nadajemy formę naturze, kształtujemy ją.
Jest taka, jak postrzegają ją nasze zmysły, nasza psychika, doświadczenia, możliwości...
Niewidomy poczuje ten krajobraz poprzez węch, temperaturę, ruch powietrza, dźwięk, fakturę. Barwa i kadr nie będą miały znaczenia, a przyroda nic nie straci na swojej wartości.
Powrócimy do fotografii, do rysowania za pomocą światła.
Czy krajobraz czarno-biały będzie bardziej naturalny od niebiesko-czerwonego?
Jaka będzie różnica czy fotografik użyje kliszy czy suwaka?
Czy czarna trawa jest bardziej wiarygodna od trawy niebieskiej?
Starsze pokolenie uzna za normę trawę szaro-czarną, bo tak ich wychowała technika.
Młodsze pokolenie znacznie trudniej przyjmie ten odbarwiony świat – toż, to jakieś dziwadło!;-)
Nasze ego i odbiór świata to spójna całość.
Właśnie tak to widzę:-)
Przykład z obrazem Caravaggio to potwierdza.
Obiektywnie rzecz biorąc powinieneś tak samo widzieć dzieło, czy było w postaci reprodukcji czy oryginału.
W każdym przypadku obraz przedstawiał to samo.
A jednak musiały zadziałać inne czynniki. Twoje nastawienie, że patrzysz na prawdziwe machnięcia pędzla mistrza (hi hi ciekawe jaką miałabyś minę, gdybyś dowiedział się, że to fałszywka;-), odpowiedni nastrój, świadomość sztuki, może jeszcze coś...
Cały czas zmierzam do subiektywnego odbioru i własnego modelowania świata.
Ty postrzegasz tak, a ja podobnie lub inaczej. I nawet gdybyśmy oboje byli wiernymi świadkami, to nasze obrazy zapewne by się różniły.
I jeszcze o „funkcji” fotografii...
Pewnie można by jej przypisać wiele znaczeń i zastosowań.
Tak jak z lasem, każdy potrzebuje czego innego: deski, opał, grzyby, chlastanie pokrzywami, terapię zielonym...
Asia i ja, ciekawie patrzymy na to „ego” wystające spoza ramek zdjęcia;-)))
A czy jak użyłeś czarno-białej matrycy, żeby „podkręcić” chmury i uzyskać efekt nawałnicy czy burzy, to czy już było poprawianie natury czy wizja artysty?
Heroizm...mówisz o technice, o środkach dotarcia do celu.
To znów subiektywne podejście, czyli jakie musisz ponieść koszty, żeby uzyskać określony efekt.
Gra jest warta świeczki, jeśli przede wszystkim niesie satysfakcję fotografującemu.
Ale równie wiele radości sprawia, dostrzeganie małych rzeczy w sekundach życia.
W jednym i drugim przypadku odbiorca będzie miał własną ocenę.
Hmmm...właściwie Maciejka napisała większość tego co i mi przyszło do głowy... :wink:
jednak swoje trzy grosze dodam i ja:
to może na początek: wiem, że stara zasada mówi, iż porównywanie niczego nie udowadnia. Dlaczego więc przywołałam tu van Gogh'a i Millet'a? Bo właśnie to zestawienie skojarzyło mi się z dyskusją o fotografii tutaj. Ty przywołujesz Caravaggio. Owszem - rozumiem Twój zachwyt co do wykorzystania przez niego światła i cienia (chociaż z tego okresu wolę Holendrów) i zestawiając obok siebie obraz Caravaggia i van Gogh'a niechybnie doszlibyśmy do wniosku, że ten drugi to bohomaz. Dlaczego? Bo różni te dzieła wszystko - epoki, inspiracje malarza, technika, cel jaki chciał osiągnąć. Pytasz o drogę do zachwytu...jeśli tylko mam okazję, oglądam na żywo...wiele jeszcze chciałabym zobaczyć..."Anioł Pański" widziałam 10 lat temu. Przed renowacją? Po? Nie wiem. Przypuszczam, że przed. Dlaczego o to pytasz? Zyskał barwę po? A może poprawili niedoskonałą linię samego malarza...? Malarza, który chciał jak najwierniej oddać to co widzi i który stał się inspiracją dla van Gogh'a. Dlatego właśnie ich obu tu zestawiłam. Z jednej strony wierny obraz rzeczywistości - z drugiej ten wierny obraz poddany "rasowaniu". Van Gogh na żywo zachwyca mnie niezwykle. Mimo, że bohomaz właściwie, karykatura świata, złamanie zasad. Ale takie było właśnie założenie. I on i inni malowali tak bo chcieli właśnie tak malować. Bo tak widzieli świat. Nie dlatego, że nie umieli zrobić wiernego szkicu rzeczywistości. Biografia van Gogha, Gauguin'a, Toulouse-Lautrec'a - polecam wszystkim.
...Dla mnie żadna fotografia nie oddaje w pełni ulotności chwili. Nie oddaje w pełni piękna natury. Nie jest atrapą świata rzeczywistego. Nie oczekuję tego od fotografii. Oczekuję wrażenia. Wrażenia rozumianego nie jako tricki i efekciarstwo. Rozumianego zarówno jako "światła i cienie" Caravaggia, "łagodny realizm" Millet'a jak i "maźnięcia" van Gogh'a.
...Nie ma dla mnie znaczenia - przy oglądaniu zdjęcia - czy fotograf szedł po to jedno ujęcie sześć dni i sześć nocy czy tylko cztery godziny. Wierzę, że dla Niego ma znaczenie. Dla mnie na miejscu fotografa miałoby.
..."Chcę oddać piękno i niepowtarzalność chwili albo decyduję się i odczuwam kompleks człowieka i pragnę "udoskonalać "krajobraz..."
..."Nie mi jest dane pisać co jest dobre ,a co gorsze,to także nieistotne." ... dla mnie interesujące. O fotografii jako sztuce nie wiem właściwie nic. Jestem widzem "niewyedukowanym" :wink: .
Anioł bieszczadzki nasłonecznił, to ode mnie też słonko - dla wszystkich wędrujących, fotografujących lub nie. : )))
Załącznik 30193Pięknie piszecie tutaj. I żeby było śmieszniej wszyscy macie rację. Dziękuję i pozdrawiam!
Az okulary przeciwsloneczne musialam ubrac tak nam slonkiem porazilas :]
hallo;
Jakże się cieszę z faktu ,że różnimy się w postrzeganiu fotografii.
Cała przyjemność jest po mojej stronie i to w tak doborowym towarzystwie... kobiet.
Zazdroszczę wam czytelnego wyrażania myśli- poprzez słowo pisane,z czym ja mam problem już od dawna.
Nie zamierzam was namawiać ,aby moje okulary były waszymi.
Nie.
Ale ...o parę spraw ...wspomnianym przez Was wcześniej dopytam się bardziej,wybaczcie to wynika z mojego braku oczytania i braku obiektywnego spojrzenia.
Wszak piszę to z pierwszej osoby i subiektywnie postrzegam wynikłe okoliczności.;
Reprodukcja nie przedstawia obrazu tak samo.Nawet obiektywnie (poprzez obiektyw-jego krzywiznę,głębie,perspektywę,aberrację itd)
Portret osoby ,do której wzdycha Filon na portalu randkowym jest niekoniecznie odzwierciedleniem tej samej osoby w realu (obiektywnie itd...).Nawet poprzez fotografię tzw.numeryczną ,albo tym bardziej nie...
A jednak jest tą samą osobą .
Na bezpośredni kontakt z obrazem ,wiele składowych ma wpływ- weźmy na ten przykład jego ... wielkość tzn: wymiar .(wracam do mistrza Michelangelo Merisi i katedry Joannitów)
Nie muszę nikomu wspominać o działaniu i postrzeganiu wielkogabarytowych reklam.
Więc dane płótno ,jego oprawa,rodzaj zastosowanego światła jak i pomieszczenie do którego było przeznaczone
(lub też zostało specjalnie zaprojektowane ,aby uwypuklić jego oryginalność)
ma niebagatelne znaczenie w odbiorze .
Jeżeli obiektywizm jest przeznaczony do odbioru indywidualizmu ,to smakuje podobnie jak woda w odróżnienia od ...wina.
Moim zdaniem ,podziwianie np:Turnera nie widząc jego obrazów "na żywo" jest tekstem równie niewiarygodnym jak... przemowa o naprawie świata ,wygłoszona przez niedoszłą miss, w czasie konkursu piękności.;
(jeszcze odnośnie Caravaggia.... mina moja byłaby jeszcze bardziej poruszona ,gdyby okazało się ,że autorem był ktoś inny,ale
...Caravaggio dodawał swojej własnej krwi do farb,chyba do ugru i ochry ,więc ...
ale wprowadzając niepewność w postrzeganiu obrazu ,starasz się pomniejszyć jego odrębność...czyżby szyderczy uśmiech stał na przeszkodzie w prostym zachwycie w trakcie oglądania dzieła ?
... mam troszkę inaczej... );
przepraszam za te skoki ,brak składu i porządku w formie,ale próbuje zapisać potok myśli :))
wracam do fotografii...
[...]czarno-białej matrycy...podkręcić chmury i uzyskać efekt nawałnicy i burzy...[...]
po kolei: użyłem czarno białej błony AgfaPan50 ,efektu burzy nie stworzyłem ,gdyż ona ...była...;wyrównałem luminancję chmur poprzez twardego wrattena ,połówka 0,7 i polaryzację liniową,plus filtr green-a coby rozjaśnić purpurę ,która otoczyła krajobraz poprzez skok kolorymetryczny :)),błona niedowołana w rodinalu aby kontrast był nie za wysoki....aaa...suwaczki spały :)
[..]niebieska trawa
rozkład halogenków srebra poprzez absorpcję światła plus użycie bromu jako papieru niestety dało tylko odcienie szarości ...i tak to widziałem -gdy naciskałem wężyk spustowy...
[...]odbiorca będzie miał własna ocenę
pierwszym odbiorcą jestem ja sam,
czy pomiędzy fotografią strzeloną "z biodra" ,z pobytu przypadkowego na połoninie ,a tą wyczekaną przez parę kolejnych eskapad,wypełnioną strukturą światła ...ma postawić znak równości ?
oczywiście każdy śpiewać może ,ale czy moje uszy muszą czekać aż do refrenu ?
[...] nie ma dla mnie znaczenia ,czy fotograf szedł tam sześć dni czy tylko cztery godziny
w takim razie dlaczego mamy czytać biografie poszczególnych malarzy,jeśli mam odczuwać sztukę wrażeniowo ,przecież to nieistotne kim byli ,jak tworzyli itd...:))
i tutaj powinienem postawić kropkę...ale
pojawia się zagadnienie... interpretacji !!!
[...] Wydaje się ,że człowiek posiada głęboko zakorzenione sekretne pragnienia dotyczące wyglądu rzeczy.
Nie wie dlaczego,jednak wolałby,żeby wyglądały inaczej,niż ma to miejsce w istocie.
I chce czuc się szczęśliwy,gdy artysta stawia przed nim przedmioty,które są zgodne z jego pragnieniami[..]
Jose Ortega y Gasset
Interpretacja jak nowoczesna forma zrozumienia ?
ale przecież ona :
-niszczy prawdę sztuki,
-kryje się w niej zemsta rozumu nad wolną wyobraźnią odbiorcy,
-jest cenzurą nad spontanicznym spojrzeniem...
Każda moja fotografia jest interpretacją krajobrazu (a to przecież tylko dokument ).
ps.
świetnie, że się nie rozumiemy,smutek mnie ogarnia gdyby wszystko było takie same
....równina....
może,dlatego wspólnie przynajmniej lubimy góry :))
lubię też portret z 1887 roku kiedy to Henri Toulouse-Lautrec namalował V.van Gogha. ...:)
to malarze holenderscy odnaleźli w pejzażu sedno przyjemności wywołanej prze malarstwo,pejzaż stał się główną treścią ,a nie jedynie tłem !!!
a dla impresjonistów to Holendrzy stali się inspiracją (np.Jacob van Ruisdael),aby nadać kształt ich wizji świata :))
maciejko jam nieukształtowany człowiek i daleko mi do akademickiego obiektywizmu ,wybacz
dzięki
adekwatnie...zmierzch muzyki rockowej następuje poprzez zgaszenie gitary elektrycznej - instrumentami klawiszowymi ?
suwaczkami . :-)
czy to, że nie rozumiem z tego ani słowa przeszkadza mi czy pomaga w odbiorze zdjęcia? ...obiektywnie...
pisałam wcześniej o fotografach, nie o pstrykaczach fotek (takich np jak ja). Nie porównuję historyjki obrazkowej z gumy do żucia do "Bitwy pod Grunwaldem".
Tak masz rację - do odbioru wrażeń (przynajmniej tych pierwszych) w zetknięciu z obrazem czy zdjęciem nie ma dla mnie żadnego znaczenia ani kim jest autor ani ile trudu włożył w stworzenie tego co widzę. Ale to pierwsze wrażenie często popycha do szukania dalej...do przekuwania wrażenia w poznanie...czasami w zrozumienie. Czy powinnam czuć się winna, ze bardziej podoba mi się zdjęcie zrobione ze szczytu góry przez mieszkańca pobliskiej doliny, który - widząc, że są doskonałe warunki do zdjęcia - wszedł tam sobie po obiedzie, niż fotografia wędrowca będącego tam w tym samym czasie, który włożył wiele wysiłku żeby dojść w to miejsce i trafić właśnie w ten moment? Jeśli ten drugi tego trudu nie przekuje na efekt to dla mnie - jako odbiorcy tego właśnie zdjęcia ten trud nie ma znaczenia.
Jest. Piękną interpretacją. : )) Ale czy tak naprawdę chciałbyś mieć monopol na interpretację? przecież:
:)
Wydawało mi się, że nasze "szepty w galerii" :wink: dotyczą bardziej formy lub techniki niż treści. Wszystko co było wcześniej jest w większym lub mniejszym stopniu inspiracją - przez przyjęcie lub odrzucenie. Postimpresjoniści odrzucili konieczność naśladowania w obrazie natury, przejęli od impresjonistów "zabawy" kolorami. Pewnie jakieś znaczenie w tym procesie miał fakt, że to jakoś wtedy właśnie rozpowszechniła się fotografia...
...a teraz rozpowszechniły się suwaczki...:wink:
... a takie jakieś gorzko-szczypiące się zrobiły pierogi w tym wywarze dyskusyjnym...wolę te słodko-pikantne...;)
nie piszę już więc nic.
czekam na zdjęcia. : ))))
Asiu trzy dziewiątki;
Ślicznie dziękuję za wymianę spostrzeżeń i jakiś tam dialog. ..
Odpiszę... ale ostatnio często trzymam kierownicę zamiast pióra. ..
Ale. ..niebawem
Dzięki. :!:
Naiwne te moje przemyślenia, postaram się więcej nimi nie dręczyć ludzi.
Ale żeby lepiej się porozumieć...
Próbowałam polemizować z tym stwierdzeniem, bo raz, że jest to trudne z przyczyn subiektywnych i choćby technicznych np. sole srebra spopielają trawę (absolutnie to nie minus, to fakt). Dwa, że nie widzę nic zdrożnego w interpretacji natury, dzieła. Mogę się mylić, mogę nie czuć tej cienkiej nitki, między prawdą sztuki a jej przedstawieniem.
Może rzeczywiście gdzieś po drodze zatraca się jej właściwa istota, a w odsłonie pozostaje karykatura...?
Stawiam pytania, słucham odpowiedzi.
Jestem ciekawa, jak widzi to ktoś siedzący mocno w fotografii, mający porównanie, wiedzę, doświadczenie , z „psim węchem” do tego;-)
Nowoczesna, bo teraz możliwa do ujawnienia. Wynika to z historycznych uwarunkowań, jeśli coś nie było zgodne z przyjętymi normami, było odrzucane i napiętnowane. Własny odbiór rzeczywistości żył gdzieś po cichu i w ukryciu. Był też pewnie tłumiony.
Czy interpretacja niszczy prawdę sztuki? Nie wiem, ale może raczej tworzy coś nowego, czasem niezrozumiałego dla innych. Równoległy świat. Tak działa wyobraźnia, spontaniczne spojrzenie, intuicja i pewnie szósty zmysł. Może właśnie wtedy rozum – logiczne myślenie jest wyciszone, gdyby miał funkcję przewodnią, to narzuciłby twórcy zieloną, obiektywnie mierzalną barwę trawy...;-)
(co ja się tak tej trawy czepiłam?;-)*
Tak właśnie jest i bardzo dobrze, a efekty z radością konsumujemy;-)
Oczywiście, jeśli jest to obrazek w albumie. Ale ja pomyślałam o kopii.
Powrócę do Twojego przykładu. ...
Wyobraziłam sobie, że patrzę na dzieło Caravaggia - Ścięcie św. Jana Chrzciciela, wyeksponowane w odpowiednim miejscu (katedra wydaje mi się o niebo lepsza niż galeria), światłem i cieniem centrujące dramatyczną scenę.
Żyję tą jedną jedyną chwilą otarcia się o coś wielkiego i nieuchwytnego. A potem dowiaduję się, że to była tylko wierna kopia – ani jedna cząstka energii ni hemoglobiny mistrza nie spłynęła na to płótno...I co czuję?
Czar pryska, kwituję to uśmiechem nad pozorem świata, ale szyderstwo?...uchowaj Boże!
Bywa, że ta „strzelona z biodra” może się bardziej podobać niż ta wychodzona, upolowana w pocie czoła;-)
Jednak taki przypadkowy a udany strzał trafia się rzadko, a wprawny myśliwy zawsze coś przyniesie:-) A jeszcze z wróbla zrobi orła;-)
W moim przypadku biografia twórców ma wpływ na odbiór sztuki.
Inaczej też patrzę na dzieło, jeśli znam szczegóły jego narodzin.
Ostatnio wpadła mi w ręce historia życia Fridy Kahlo i chciałbym na żywo zobaczyć jej obrazy.
Można się zachwycić dziełem lub jego wizją jeszcze przed własnym doświadczeniem.
Dzięki interpretacji...
Tak mam z Amalią w „Dukli” Stasiuka, tak ją sobie wyobraził, tak stworzył i wskrzesił z martwych, że chciałbym ją przez chwilę zobaczyć jego oczyma...Bez tej opowieści zapewne przeszłabym obojętnie obok grobowca.
Wybaczam Tobie i sobie:-)
Porozumienie się - też jest sztuką:) a słowo niedoskonałym narzędziem.
Ps.
Fotografia w reklamie – to chyba największy przekręt świata? ;-)
*już wiem, to kompleks z przedszkola „maciejko, czemu narysowałaś niebieską trawę?”
;-)
Dla mnie poprawna ekspozycja to taka gdzie później jestem w postprocesingu wyciągnąć każdy cień ale nie ukrywam ,że to też kwestia doświadczenia , wiele razy musiałem próbować żeby osiągnąć odpowiedni efekt i zajeło to przynajmniej 3-4 lata :) . Pamiętaj ,że RAW daje niesamowite możliwości. I tak patrze jak moi koledzy starają się wszytko naświetlić "jednakowo",a to błąd. Standardowo pomiar światła na najjaśniejszy punkt i wyciągnięcie "ciemności" w obróbce w naszym cyfrowym laboratorium do wywoływania zdjęć czyli np. LR. Nie ma się co przejmować zbytnio jak na naszym małym wyświetlaczu aparatu jest czarne zdjęcie. Nie stosuje HDRa w sensie kilka klatek w jedną i nie kleje też warstw , tylko i wyłącznie wyciąganie cieni. No i zauważ ,że zawsze czekam na złotą godzine stąd ten efekt renderu- zobacz 2 strony wcześniej, masz przed i po wywołaniu RAWa, wcale wiele nie namieszałem. Bieszczady są kolorowe aż nadto w określonych warunkach.Cytat:
co to oznacza poprawna ekspozycja i jak ją wyznaczasz?
389.
https://lh4.googleusercontent.com/-7..._DSC0825-2.jpg
399.
https://lh3.googleusercontent.com/-0..._DSC0821-2.jpg
Takie zwykłe zdjęcie....ale kolorki widać... :)
Załącznik 30315
hallo,
chyba nie ...,to tylko jeden z elementów w fabryce mass- medialnego ściemniania
:))
ale ...co niektóre prace ,stawiam w rzędzie z najlepszymi pracami artystów !!!
jest wiele do powiedzenia ...jest wiele do napisania ...jest jeszcze więcej do przemilczenia...
pozwolisz maciejko,nieczuje sie na siłach,mój jezyk to język ,który jest słabym translatorem mysli na usługach narcystycznego osobnika
popełnię profanacje (a co tam ...,nie pierwszy raz to robię ...) i zacytuję noblistkę (w nawiązaniu do fotografii)
,[...] Poezje -
tylko co to takiego poezja.
Niejedna chwiejna odpowiedź
na to pytanie już padła.
A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy."
Wisława Szymborska ,,Niektórzy lubią poezję"
serdeczne ukłony
ha,...ja też Cię widziałem na niebieskiej trawce...
:))
hallo,
Bardzo dziękuję za podzielenie się informacją i serdecznie dziękuje za rady ,wszak poparte nie lada doświadczeniem.
Od poczatku fotografii aspekt naswietlania łączył sie z procesem wywołania,to nie jest nic odkrywczego .To co dzisiaj nazywasz postprodukcją ,a polega to suwakowaniu cieni po wywołaniu Raw-a,jest niczym innym jak naswietleniem negatywu i wywołaniu go w odpowiedni sposób ( tzn: przewołaniu lub niedowołaniu -w zależności jakie warunki świetlne się napotkało ).
Cieszę się ,że przyjemność fotografowania wzbogaca Ci cyfrowe laboratorium.
Piszesz...:Laboratorium ...ciekawe czy korzystałeś kiedyś z fotograficznego laboratorium -organoleptycznie?...
Jeśli nie to polecam .
Dynamika matrycy w aparacie cyfrowym jest naprawdę rewelacyjna,potrafi zmieścić potężny tonalny zakres (ale chcę tylko wspomnieć ,że pewne działania podbijające parametry ekspozycji są....widoczne...! ) widoczne tzn: lekko niewiarygodne,co w zetknięciu z fotografia krajobrazu dają efekt niepokoju i fikcji.
Może zastosowanie trzech ekspozycji dawałoby lepszy wizualnie efekt ...strefowość mieszcząca się od 3 do 7 !!!
Nie,nie radzę...tak sobie tylko myślę.
Złota godzina...szara godzina ...świetlna godzina...zorzy godzina...hm....
To cenne ,że eksploatujesz swój sprzęt w takich warunkach...Powodzenia.
Nie oceniam,co tam się dzieje w fazie komputerowego renderowania ekspozycji,to nie jest istotne...dla mnie ważne jest zachowanie plastyczności i konsekwencja światła.
Ostatnio przeglądałem sporo fabularnych gier i brak cienia jest tam przejmującym elementem drugiego planu,taki świat...świat przyszłości...
hi,hi,hi UWIELBIAM " Blade Runnera" (wiecznie zamglony i deszczowy plener ).-mam na myśli ...film. Ridleya Scotta z 1982.:)
z ekspozycją jest podobnie jak z nauka języka obcego:
możesz poznać język i świetnie porozumiewać się nim nawet po roku...
lub też możesz być skazany na ciągłe używanie translatora google-a
:)
No to tak może Łopienkowo-bajkowo
https://lh6.googleusercontent.com/-L...GP7656_res.jpg
No to tak od strony cienia;)
Halicz tuż przed wschodem słońca
https://lh3.googleusercontent.com/-9...MGP4527res.jpg
hallo,
http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl...3438a.jpg&q=75
mam takie odczucie ,
-odnośnie fotografowania Bieszczadów na jesieni...
że jest to działanie lekko obsceniczne i z lekka trącające o zboczenie...
te tabuny ludzików błądzące zamglonym wzrokiem po Bieszczadzkich wzniosłościach ...tuz przed zrzuceniem całości ...
czerwienie ,karminy,jaskrawości ...
uchwycenie momentu,kiedy jeszcze przeźroczystość barwna otumania wzrok...
cała nadzieja w tym ,że natura jest przyzwoita...
czym prędzej wysłoni to i owo -bawełnianą bielą
normalnie jestem zszokowany
i to takie szkraby ,nie mające lat 10 też zaglądają ...
a podniecenie i pot wysiłku- towarzyszy zaparowanym wizjerom aparacików...
gdzie pioruny i zmierzwione czoło Gromowładnego?
Z fotolabem obcuje od 3 lat Fujika z racji zawodu ale ostatnio wgryzłem się bardziej w tabelki exela z racji "awansu" w dużej korporacji. Również mam zestaw do wywołani analogu po cioci , prawdziwej artysce ś.p. ale boje się go dotknąć. Jestem młody analog to dla mnie wspomnienia jak przez mgłę ale pamiętam te krzyki jak otwierałem łazienkę (oplecona czerwonym światłem) bo chciałem wszystkiemu się przyglądać jako szczyl. Więc inspiracja foto wzięła się u mnie właśnie od procesu wywoływania a nie robienia zdjęć. Co do sprzętu - powiem tak jestem biednym człowiekiem (naprawdę) mimo że niby mam dobrą pracę wiąże ledwo koniec z końcem. Sprzętu nie żałuje bo tylko to z racji zawodu mam w naprawdę w niezłych cenach to raz , a nawet jak nie miałem to liczyło się dla mnie dobre zdjęcie bardziej niż sprzęt mimo ,że przez to mogłem nie zrobić następnego dnia. Pozdrawiam !
hallo,
ja też !!!
tzn: kiedyś byłem gówniarzem teraz mogę napisać ,że jestem młody ,hi,hi,hi!
dzięki za odpowiedź!
co do analogowego sprzętu to...już Cię lubię !
jesień sprzyja pewnym ,myszkowatym zachowaniom (nie,nie myślę o tym...),
trzymam kciuki i kartony czas otworzyć ...
pozdrawiam i zapraszam do wieszania fotografii...
sam widzisz ,...wiatr hula po galerii :)
Hi hi, bieda to zdaje się atrybut młodości;-)
A cóż ma powiedzieć stary, brzydki i biedny?
Nic, tylko przymknie oko;-))
Phantom lubię Twoje zdjęcia, może nie wszystkie bym kupiła (nie, nie z biedy;-)) ale jest tam wiele takich, które mnie urzekły m. in. cykl portretowy (choć, to chyba było w przemyskiej galerii).
A z tych ostatnich, kolorowych, to te ciepło trawkowo-skałkowe, oraz miodzio góry zarysowane i zdecydowanie te najświeższe foto – chłodno niebieskie, niby sierść smoka szczęśliwości w Niekończącej się historii. Czuję jakbym złapała go za uszy i unosiła się nad Bieszczadami...A i jeszcze konie na łące. Wszystko budzi pozytywne skojarzenia:-)
Dzięki.
Miło, że przywołałeś też wspomnienia z czasów samodzielnego robienia zdjęć.
Nie mam, jak podzielić się kolorowymi fotkami, ale na chwilę podłączę się w kontekście...
U mnie w domu było podobnie, cała szuflada zdjęć pochodzi z okresu, gdy rodzina okupowała łazienkę. Na podłodze pod drzwiami leżał kocyk zwinięty w rulon i nie daj boże, by się zapomniało i odruchowo zapaliło światło;-) W zasadzie wszystko odbywało się w nocy, ale rano trzeba było uważać na rozstawione kuwety i dyndające ze sznurka błony przylepiające się do włosów;-) Ale fotki też oglądałam ciekawie, wykrzywiając szyję w różne strony, bo na szczypcach wisiały.
Pamiętam złość oraz zazdrość, że nie miałam dostępu do tego tajemniczego świata. Ale cóż, smarkula wtedy byłam;-)
Aż nadszedł czas, gdy sama zamknęłam się w ciemnym pokoju i stanęłam przy powiększalniku. To były praktyki w czasie wakacji. W krótkim czasie i dużym skrócie musiałam opanować arkana tej sztuki. To było fajne wyzwanie. Musiałam wyczuć czas naświetlania, wywoływania, rodzaj papieru – kompletna magia...Cieszę się, że odkrywałam to sama. W świetle czerwonej żarówki czekałam na wyłaniające się kształty, kiedy je zatrzymać, przenieść do utrwalacza i na płukanie, suszenie. Do tego ta ciekawość na końcowe efekty. A przy tym wszystkim było lato, na zewnątrz zieloność, fale gorąca, kipiące życie.
Całe dnie spędzałam w ciemni, odcięta od świata, całkiem jak Nosferatu w trumnie;-)
Gdy wychodziłam raziło mnie światło i strasznie śmierdziałam chemikaliami;-)
A same zdjęcia, to był kosmos, były tak specyficzne, że bodaj raz ujrzały światło dzienne;-)
To był tylko jeden miesiąc życia z fotografią, kroki nowicjusza - szkoda, że tylko tyle, ale dobre i to:-)
Chyba nie ma nic złego w gromadzeniu zapasów na zimę;-)
hallo
maciejko...tak nie chcę się wcinać ,a raczej łokciami rozpychać coby fotografować...
tutaj chyba powinien pojawić się inny post...nie mój...
w ramach przeprosin dedykuję ci fotografię...
nie zawsze, to co jest widoczne na pierwszym planie, zarazem jest tym co jest widoczne również na pierwszym planie :lol:
http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl...334e4.jpg&q=75
mavo
nie,nie wiem także ,czyje to okienko,...może Edwarda od Potęgowej,..no nie wiem...:)